Bachert: Szanse na ponowne wzrosty EUR/USD nie są jeszcze utracone

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
13 sierpnia 2012, 11:47
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego/Inne
Nowy tydzień na rynku głównej pary walutowej rozpoczynamy na poziomach z okolic końca ubiegłego.

Para EUR/USD w poniedziałek rano oscylowała w okolicach 1,23. Inwestorzy nadal „żyją” wiarą w skuteczność działania banków centralnych w walce z kryzysem zadłużenia w strefie euro. Każda dana, czy komentarz mogący przyspieszyć ewentualne dalsze wsparcie wykorzystują do gry pod kolejne LTRO, czy QE. W tym tygodniu na rynek napłyną co najmniej dwie twarde dane makroekonomiczne z USA i kilka ze strefy euro mogące „rozruszać” rynek.

Już we wtorek poznamy dynamikę PKB dla Niemiec i strefy euro (prognoza odpowiednio: 0,2% kw/kw i -0,4% kw/kw). Tego samego dnia opublikowane zostaną też informacje na temat produkcji przemysłowej w krajach E17 (prognoza: -0,7% m/m i -2,2% r/r) oraz nastrojów konsumentów obrazowanych niemieckim indeksem ZEW oraz wielkość sprzedaży detalicznej w USA (prognoza: 0,3% m/m). W środę na rynek napłyną kolejne dane zza oceanu: produkcja przemysłowa (prognoza: 0,5% m/m) i indeks NY Fed (prognoza: 6,0 pkt). W czwartek, jak co tydzień, zapoznamy się z tygodniowym bezrobociem w USA (prognoza: 365 tys. nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych), ale poznamy również kondycję rynku nieruchomości największej gospodarki świata (prognoza: 756 tys. sprzedanych nowych domów). Natomiast piątek, podobnie jak dzień dzisiejszy, pozbawiony będzie publikacji istotnych wydarzeń, danych, czy aukcji długu na świecie. W tych dniach uwagę przyciągać będą natomiast dane krajowe. W Polsce w poniedziałek opublikowany zostanie wynik na rachunku obrotów bieżących (prognoza: -1462 mln EUR), zaś tydzień zakończy publikacja danych z rynku pracy: zatrudnienie w przedsiębiorstwach (prognoza: 0,0% r/r) i płace w przedsiębiorstwach (prognoza: 4,1% r/r). W międzyczasie (środa), GUS opublikuje dane inflacyjne. Prognoza rynkowa wskazuje na spadek indeksu CPI do 4,2% r/r w lipcu z 4,3% r/r miesiąc wcześniej.

Z racji, iż waluta nasza od dawna nie reaguje już na rodzime publikacje trudno oczekiwać by teraz było inaczej. To oznacza więc, że w tym tygodniu krajowy rynek walutowy pozostanie pod wpływem sytuacji na świecie - tego, jak będą się na nim kształtować nastroje inwestorów. Generalnie nie wydaje się by było dużo gorzej niż w ostatnich dniach i raczej będziemy oscylować wokół obecnych poziomów. Dla pary EUR/USD opór na 4,10 raczej nie powinien zostać przełamany, choć nie można wykluczyć jego testu. Krótkoterminowe wsparcie dla EUR/PLN jest teraz przy 4,03–4,04, podczas gdy oferty powinny zwiększać się przy 4,10-4,12.

Na świecie natomiast, jeśli dane rozczarują, nie trudno będzie o powrót spekulacji na temat kolejnych programów wsparcia, zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w przyszłym tygodniu opublikowane zostanie minutes z ostatniego posiedzenia FOMC (22.08), a 31 sierpnia odbędzie się sympozjum Fed w Jackson Hole. Ponadto, w najbliższych dniach, tym, co nadal najbardziej zwracać będzie uwagę inwestorów będą kolejne komentarze dotyczące użycia funduszu EFSF przy wsparciu EBC. Zeszły tydzień wyraźnie pokazał, że inwestorów zaczyna powoli męczyć czekanie na to coś, co w ocenie prezesa EBC M.Draghiego miałoby być wystarczającym lekarstwem na obecny kryzys zadłużenia. Jeśli bank chciałby „doczekać” w relatywnym spokoju do końca miesiąca, w najbliższym czasie powinien wysłać do inwestorów kolejny, wspierający poprawę nastrojów komentarz. Zagrożenia w postaci wysokich rentowności hiszpańskiego długu (na dłuższy czas nie do obsługi), braku postępu w kwestii pomocy dla Grecji (problemy ze znalezieniem wymaganych przez Troikę oszczędności), czy ciągły sprzeciw Niemiec odnośnie kupowania długu zagrożonych państw strefy euro (szczególnie chodzi tu o Hiszpanię) nadal istnieją i choć są od dawna znane przy kiepskich nastrojach inwestorów mogą stać się pretekstem do powrotu wysokiej awersji do ryzyka. Z technicznego punktu widzenia wspólna waluta mogłaby przyspieszyć spadki, gdyby kurs EUR/USD zszedł poniżej 1,2190 (poziomu 61,8% Fibonacciego z lipcowo-sierpniowego wzrostu). Jeżeli uda się natomiast wyraźnie powrócić ponad poziom 1,2330 USD, to oczekiwania, co do spadku kursu staną się nieaktualne.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PKO BP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj