Groźny wirus bankructw przeszedł z dróg na kolej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 sierpnia 2012, 10:55
Pociąg na stacji PKP Gdańsk Stadion Expo
Pociąg na stacji PKP Gdańsk Stadion Expo /Media
Bankructwo spółki należącej do Budimeksu to nie największy problem polskiego transportu. Na kolei mamy do czynienia z "syndromem klęski w procesach inwestycyjnych".

Po złożeniu przez należącą do Budimeksu spółkę PNI wniosku do sądu o upadłość układową notowania grupy spadły o prawie 10 proc. – do poziomu najniższego od trzech lat. Kurs na zamknięciu sesji to 45,85 zł. Rynek spekuluje już na temat ewentualnych zmian w zarządzie budowlanego giganta. Ale to nie największy problem.

– Przez PNI wirus upadłości przyszedł z budownictwa drogowego na kolej. Mamy do czynienia z syndromem klęski w procesach inwestycyjnych – twierdzi wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury Janusz Piechociński. – Upadek PNI redukuje potencjał wykonawczy na kolei, co utrudni wydanie funduszy UE. Ta sytuacja to efekt m.in. dumpingowych cen, braku waloryzacji wzrostu cen w kontraktach i trzymania się ceny jako jedynego kryterium przetargu – ocenia.

Przed scenariuszem upadłości na kolei eksperci ostrzegali na łamach DGP 30 lipca. Według Adriana Furgalskiego w niedługim czasie rząd będzie musiał pisać kolejną ustawę, by ratować podwykonawców – kolejowych.

Prezes Budimeksu Dariusz Blocher powiedział DGP, że ma nadzieję na kontynuację sześciu kontraktów PNI, jeśli sąd przystanie na upadłość układową. Przyznał jednak, że szczególnie zagrożone są dwa, na których ponosi największe straty. Chodzi o remonty na liniach Kraków – Katowice i Warszawa – Łódź.

Zakup PNI od PKP miał być sposobem na dywersyfikację zleceń Budimeksu po krachu drogowym. Spółka kosztowała 225 mln zł, po zbadaniu kontraktów firmy trzeba było dokonać odpisów i jej wartość spadła o 182 mln zł. Budimex zainwestował w PNI 100 mln zł, próbując nie dopuścić do upadłości. Łącznie to 325 mln zł, które prezes Blocher uznał za stracone.

Według Budimeksu kondycja PNI była gorsza, niż wynikało z danych otrzymanych od PKP. Poza tym po sprzedaży kolej odcięła PNI od kontraktów na utrzymanie torów, co stanowiło 20 proc. przychodów. Dlatego prawdopodobny jest proces o odszkodowanie przeciw PKP. Decyzja zapadnie po ustosunkowaniu się sądu do wniosku o upadłość układową.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj