Główny Inspektorat Transportu Drogowego proponuje, by mandaty były rozliczane szybciej. Jaka jest szansa na przeforsowanie waszego stanowiska?

Chcielibyśmy przede wszystkim, aby mandaty nie były fikcją, aby reakcja państwa na łamanie prawa była maksymalnie szybka i uniemożliwiała wielomiesięczne unikanie odpowiedzialności. W procesie zmian postaw kierowców istotna jest nie dotkliwość sankcji, lecz jej nieuchronność. Niezbędne zmiany ustawowe zostały opracowane we współpracy z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych, były też konsultowane z resortami finansów i sprawiedliwości. Aktualnie projekt został wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu, potem wejdzie w fazę konsultacji społecznych i międzyresortowych. Zmiana systemu odpowiedzialności kierowców jest niezbędna do prawidłowego działania całego Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Tak zrobiły wszystkie kraje, które zbudowały takie systemy u siebie (m.in. Francja, Hiszpania, Włochy, Austria, Holandia czy Wielka Brytania), nie ma innej drogi. W tych krajach po kilku latach działania systemu znacznie spadła liczba śmiertelnych ofiar wypadków drogowych, a niestety

Po naszych drogach jeżdżą już 23 pojazdy GITD wyposażone w wideorejestratory. W październiku wyjedzie kolejnych 29. Czy mają one w praktyce zastąpić drogówkę?

Inspekcja nie ma zamiaru zastępować policji, a jedynie jej prace uzupełniać. Priorytetem dla inspekcji są samochody ciężarowe oraz przewożące osoby. To one rejestrowane są w pierwszej kolejności. Ponadto nasze nowe wideorejestratory mogą działać jak przenośne fotoradary.

Na jakim etapie znajduje się budowa automatycznego nadzoru nad ruchem?

Zakładamy, że pod koniec stycznia 2013 r. będziemy mieli 375 fotoradarów działających w szczególnie niebezpiecznych punktach na drogach, gdzie np. kierowcy wyprzedzają na trzeciego czy jeżdżą brawurowo w miejscach, gdzie dzieci przechodzą przez jezdnię w drodze do szkoły. Najważniejsze postępowania przetargowe, w tym na same fotoradary, zostały rozstrzygnięte. Ale pamiętajmy, że system automatycznego nadzoru nad ruchem to nie tylko radary. To także wspomniane już wcześniej mobilne wideorejestratory, budowa urządzeń weryfikujących przejazd na czerwonym świetle czy wreszcie systemu odcinkowego pomiaru prędkości. Dostaliśmy już około 250 próśb od mieszkańców o objęcie automatycznym nadzorem ich miejscowości.

Ten ostatni ma zacząć działać w I kwartale 2013 r., ale już zaczyna budzić kontrowersje. Nie dość, że przybędzie fotoradarów, to jeszcze system odcinkowy wymusi na kierowcach ślimacze tempo.

Chodzi tylko o przestrzeganie prawa. Nie jesteśmy wrogami kierowców. To oni niejednokrotnie padają ofiarami osób, które nie liczą się z innymi i uznają drogę za swoją prywatną własność. Drogi krajowe kiedyś dawały życie małym miejscowościom, otwierając je na świat. Teraz te wsie i miasteczka, przy ogromnym wzroście natężenia ruchu drogowego, mają z tym jeden wielki kłopot. Ludzie czują się zagrożeni. Droga wręcz przecina, dzieli miejscowość. Przykład choćby Augustowa jest tu znamienny. Jeśli od lat na obszarze zabudowanym obowiązuje 50 km/h i potrafimy tak jeździć za granicą, to najwyższy czas, aby przestrzegać prawa również w Polsce.

Czy nadal liczycie na to, że uzbieracie z mandatów 1,2 mld zł, które założył w budżecie minister finansów?

Nie zabrzmi to ładnie, ale koszt powstający przy wypadku śmiertelnym i dotyczący tylko jednej osoby szacowany jest na 1,9 mln zł, zaś jednej osoby rannej na 280 tys. zł. To wyliczenia przedstawione przez Joint Assistance to Support Project in European Regions podczas konferencji „Koszty wypadków drogowych” w Warszawie 9 maja 2012 r.

Wpływy budżetowe są jedynie prognozą, a ta budząca tyle emocji wzięła się z prostej arytmetyki. Średnio ponad 60 zdjęć na dobę wykonywanych przez jeden fotoradar trzeba pomnożyć przez 375 urządzeń i dodatkowo jeszcze przez średnią wysokość grzywny z mandatu karnego (czyli 250 zł). Od tego trzeba odjąć czas na przeglądy, naprawy, odczytanie zdjęć itp. Zakładaliśmy też, że wszystkie nowe fotoradary zaczną działać wcześniej. Mimo że system jest wciąż w budowie, to w okresie od stycznia do września 2012 r. budżet państwa zaoszczędził na spadku liczby zabitych, rannych i samej liczby zdarzeń drogowych już 1,6 mld zł. Dlatego jeśli ktoś pyta: gdzie jest 1,2 mld zł, odpowiem, że zysk społeczny jest już o 400 mln zł wyższy.

Tomasz Połeć, główny inspektor transportu drogowego Wojciech Górski / DGP