Postęp w strategii gospodarczej i powolne otwieranie Korei Północnej na świat mogło dawać nadzieję, że Kim Dzong Un, trzeci z kolei przywódca kraju i wnuk Kim Ir Sena, zmieni sytuację w państwie na tyle, że zwykli obywatele będą mogli znów prowadzić godne życie.

Ostatnie doniesienia pokazują jednak, że nic takiego jeszcze nie nastąpiło.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy z Koreańskiej Republiki Ludowo Demokratycznej dobiegały dość pozytywne informacje. Z pomiędzy doniesień o rakietach i potencjalnych wojnach nuklearnych świat dowiadywał się o postępie inwestycji, stopniowym otwieraniu się na współpracę gospodarczą, a nawet rozluźnieniu obyczajów, które objawiało się pod postacią wyraźnych akcentów zachodniej mody widocznych na ulicach Pjongjangu.

Najnowsze doniesienia z mediów gaszą jednak ewentualne nadzieje na poprawę sytuacji w kraju, szczególnie jeśli chodzi o zwykłych obywateli. W niedzielę na łamach dziennika New York Times ukazał się materiał, w którym cytowani są Koreańczycy z Północy, którzy narzekają na coraz wyższe ceny żywności i ciągły głód, który odbiera życie ich rodzinom i przyjaciołom.

Twardym dowodem na pogorszenie sytuacji mimo przejęcia władzy w kraju przez młodego Kima jest wynik raportu Międzynarodowego Instytutu Badań nad Polityką Żywnościową (IFPRI), który pokazuje, że głód w Korei Północnej osiągnął poziom prawie tak wysoki jak w roku 1996, czyli w czasie tragicznej klęski głodowej, podczas której z niedożywienia mogło umrzeć nawet 3,5 mln osób. IFPRI ocenił, że głód w KRLD na 100-punktowej skali jest na poziomie 19 pkt., podczas gdy w roku 1996 ocena wynosiła 20,1 pkt. Jeszcze w 1990 roku było to 15,7 pkt.

W tegorocznym badaniu maksymalny poziom głodu osiągnęło Burundi, gdzie oceniony on został na 37,1 pkt. Jednak w sytuacji lepszej niż Korea Płn. znalazł się cały szereg innych państw afrykańskich, takich jak Kamerun, Zimbabwe czy Uganda.

Koreańczycy mieszkający poza stolicą i nie należący do państwowej elity mogą więc oglądać nowe Mercedesy na ulicach Pjongjangu i sklepy z importowaną żywnością jako swego rodzaju spektakl, który nie ma nic wspólnego z ich życiem. Oni wciąż muszą wstawać wcześnie rano, żeby przeczesywać okolicę w poszukiwaniu jadalnych roślin, które uchronią ich rodziny od śmierci z głodu.

W czasie sierpniowych powodzi w Korei Północnej zginęło ponad 200 osób, a tysiące zostały pozbawione domów. Władze w Pjongjangu odmówiły jednak przyjęcia pomocy żywnościowej od Korei Południowej.

Kim Dzong Un przejął władzę nad Koreańską Republiką Ludowo Demokratyczną w grudniu ubiegłego roku, po śmierci swojego ojca Kim Dzong Ila.