Stacje paliw pod naciskiem fiskusa i rafinerii

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
25 października 2012, 03:02
Benzyna
Benzyna/ShutterStock
Właściciele niezależnych stacji mają problem z rentownością. Szukają winnych i rozpaczają - informuje "Puls Biznesu".

Niedługo na stacjach paliw nienależących do wielkich koncernów zawisną banery z hasłem: "Dlaczego paliwo jest tak drogie?". Klienci będą otrzymywać ulotki dające odpowiedź na to pytanie. Sygnuje je Polska Izba Paliw Płynnych (PIPP) skupiająca niewielkich uczestników rynku paliwowego.

Z ulotek wynika, że drogie paliwa zawdzięczamy niepohamowanemu apetytowi skarbu państwa i rafinerii. Dostaje się też sektorowi finansowemu, który pobiera prowizje od transakcji kartami płatniczymi.

"Ta akcja to krzyk rozpaczy przeciwko zjawiskom, na które nie mamy wpływu, a o które nas się obwinia. Struktura ceny paliwa jest, jaka jest, i chcemy to uświadomić kierowcom" - mówi Wojciech Teszner, członek rady PIPP i właściciel firmy Ad-Rem, prowadzącej sześć stacji na zachodzie Polski.

Z badania przeprowadzonego w październiku 2012 r. przez TNS Polska na zlecenie PKN Orlen wynika, że dla 72 proc. kierowców świadomość, iż cena gwarantuje zysk właścicielowi lub ajentowi stacji paliw, jest najmniej istotnym czynnikiem przy wyborze miejsca tankowania. Najważniejsze jest zaś przekonanie do dobrej jakości paliwa na danej stacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj