Prywatyzacja kopalni: śląski węgiel idzie na giełdę

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
25 października 2012, 19:43
Najwięksi producenci węgla kamiennego
Najwięksi producenci węgla kamiennego/DGP
Wielkie inwestycje w energetyce opartej na węglu nie dają gwarancji na przetrwanie polskim kopalniom. Ale trudno sobie wyobrazić lepszą okazję do postawienia branży na nogi.

– Przez najbliższe 20 lat nie musimy się obawiać czy będziemy mieli komu sprzedawać węgiel. Popyt gwarantują inwestycje w budowę nowych bloków węglowych. Pytanie tylko czy będziemy w nich spalać polski czy zagraniczny surowiec – mówi Jerzy Podsiadło, prezes Węglokoksu, spółki handlującej „czarnym złotem”.

Zdaniem Podsiadły, w obecnej sytuacji węgiel zagraniczny będzie eliminował węgiel krajowy krok po kroku.

– Prywatyzacja śląskich kopalń i co za tym idzie uruchomienie inwestycji jest jedynym krokiem, żeby oprzeć się temu trendowi – uważa sternik spółki, która w tym roku sprowadzi 10 mln ton węgla z zagranicy. Najwięcej węgla (blisko 3,4 mln ton) napłynęło do Polski w ciągu siedmiu miesięcy z Rosji, po kilkaset tysięcy z Czech i USA, a mniejsze ilości z Ukrainy, Kazachstanu, Australii i Kolumbii.

Kondycja branży

Ze zbawiennego wpływu prywatyzacji na kondycję branży zdaje sobie sprawę rząd, który w strategii dla górnictwa zakłada sprzedaż kopalnianych gigantów. Po udanej sprzedaży Bogdanki i Jastrzębskiej Spółki Węglowej Ministerstwo Gospodarki i Ministerstwo Skarbu Państwa szykują do prywatyzacji przez giełdę trzech kolejnych graczy: Węglokoks (w 2013 r.), Katowicki Holding Węglowy (do 2014 r.) oraz Kompanię Węglową (najwcześniej w 2014 r.).

– Jesteśmy gotowi do sprzedaży – deklaruje Jerzy Podsiadło. Gorzej wygląda sytuacja KHW i KW. Holding dopiero staje na nogi. Właśnie wyemitował pierwszą transzę obligacji z ponad miliardowej puli, czym załatwił problem krótkoterminowego zadłużenia. Kiedy w listopadzie dołoży resztę analitycy przestaną się krzywić patrząc na strukturę długu śląskiej spółki (ok. 400 mln zł pozyskanych z programu pieniędzy trafi jeszcze na realizację inwestycji). Spółka mocno pracuje, by przyszłym inwestorom pokazać, że ponad 150 mln zł czystego zysku w 2011 r. to nie tylko wynik uśmiechu fortuny i świetnej koniunktury.

– W tym roku spodziewamy się wyniku 100 mln na plusie. Plan na przyszły rok jest bardzo podobny – mówi DGP Artur Trzeciatowski, wiceprezes KHW.

Nieco gorzej wygląda sytuacja Kompanii. Ale i spółka jest większego kalibru. Największy koncern górniczy w Unii Europejskiej dokładnie 10 lat temu pozlepiany został z pięciu wielkich spółek i radzić sobie musi nie tylko z kosztami samego wydobycia.

– Musimy konsolidować niemal każdy segment naszej działalności. Ale robimy to z coraz większymi sukcesami. Na przykład od 1 stycznia 2013 r. cały obszar informatyki zostanie scentralizowany i zunifikowany. Każdy taki ruch pozwoli sporo zaoszczędzić. Porządkujemy też nieruchomości, kwestie związane z ochroną mienia, ubezpieczeniami. Wszystko to, co ma wpływ na wycenę spółki – mówiła DGP Joanna Strzelec-Łobodzińska, prezes Kompanii Węglowej.

W ubiegłym roku KW zarobiła ponad 550 mln zł. W tym roku nie ma żadnych szans na powtórkę wyniku. - Kryzys obniża zużycie energii, a co za tym idzie i węgla, co już uderza w nas. Nie podaję jednak szacunków. Po sześciu miesiącach mieliśmy 132 mln zł netto zysku – mówi szefowa Kompanii.

Rozmowy ze związkami

Zanim górnicze spółki trafią na parkiet branżę czeka gorąca dyskusja. Powód – rząd chce rozpocząć debatę nad zejściem Skarbu Państwa w akcjonariacie węglowych spółek poniżej poziomu 50 proc. plus jedna akcja (to próg minimum zapisany w rządowych dokumentach). O takiej możliwości sygnalizował Paweł Tamborski, wiceminister Skarbu Państwa.

– Na dziś jednak obowiązuje porozumienie ze stroną społeczną i tego się trzymamy – mówi ostrożnie wiceminister.

Do pierwszej dyskusji na temat obniżenia zaangażowania skarbu może dojść już w przyszłym tygodniu na posiedzeniu komisji trójstronnej. Rząd będzie sondował stronę społeczną, bo jest zainteresowany sprzedażą inwestorom kolejnych pakietów akcji JSW. Dziś ma jeszcze 57 proc. udziałów o wartości rynkowej ok. 6 mld zł. W czasach kryzysu to prawdziwy skarb i duża pokusa do załatania pieniędzmi dziury budżetowej. W perspektywie są także miliardy jakie mogą napłynąć ze zwiększonej sprzedaży Węglokoksu, KHW i KW.

Różne koncepcje

Jakimkolwiek zmianom w programie dla górnictwa niechętny jest jednak Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki. Kiedy przed kilkoma tygodniami Tomasz Tomczykiewicz zapowiedział, że szykowane są zmiany mające umożliwić Skarbowi Państwa sprzedaż śląskich spółek inwestorom branżowym Waldemar Pawlak natychmiast odciął się od tego pomysłu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj