– Jako organizacja przedsiębiorców mamy prawo wiedzieć, dlaczego akurat tak, a nie inaczej postępuje władza – podkreśla Marek Konieczny. I zapewnia, że po procedurze odwoławczej w resorcie finansów pójdzie do sądu administracyjnego.

Ci, którzy go znają, wiedzą, że nie odpuści. Ma dużą wiedzę z zakresu prawa i ekonomii, mimo że nie jest ani prawnikiem, ani ekonomistą. Ukończył studia z zakresu public relations na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie Warszawskim. Pracę w branży rozpoczął 15 lat temu w Polskiej Izbie Motoryzacji u Romana Kantorskiego, a od czterech lat szefuje Związkowi Dealerów Samochodów. Założył też własną firmę doradczą.

– To pasjonat rynku motoryzacyjnego. W działalność biznesową i społeczną w związku zaangażował się całkowicie – mówi Adam Pietkiewicz, szef Polskiej Grupy Dealerów, największego sprzedawcy nowych aut w Polsce. Zwraca uwagę na jego pracowitość. – Jest motorem wszystkiego, co się dzieje w związku. To człowiek instytucja – dodaje.

Twierdzi, że Konieczny dokonał przez cztery lata rzeczy wydawałoby się niemożliwej: skonsolidował środowisko dilerów, niegdyś bezwzględnie walczących o każdy sprzedany samochód.

– Wytworzył swego rodzaju tożsamość grupy, która jeszcze kilka lat temu była bardzo skłócona – dodaje Pietkiewicz.

Reklama

Konieczny sam przyznaje, że ma dwie twarze. W pierwszej odsłonie jest konsultantem, który prowadzi własną firmę. W drugiej – lobbystą, który pracuje na rzecz interesów branży dilerskiej.

– Marek idzie przez życie przebojowo. Bardziej lubi spektakularne i głośne działania niż ciche rozmowy w gabinecie. Tym się różnimy – zapewnia Jakub Faryś, szef Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, który zrzesza importerów i producentów nowych samochodów. Jest więc dla niego poniekąd konkurentem. Często się spierają o kształt relacji handlowych pomiędzy dilerami oraz producentami. Ale łączy ich walka o zdrowe regulacje dla branży.

– Robi absolutnie wszystko, co możliwe, ale trudno go winić za brak efektów. Tak jak my wszyscy w branży motoryzacyjnej boryka się z jednym poważnym problemem: brakiem przychylności do naszych postulatów kolejnych władz politycznych – dodaje Faryś.

Konieczny ma podobną co Faryś diagnozę problemów polskiego rynku motoryzacyjnego. Przyznaje, że Polaków w większości nie stać na nowe samochody, ale zwraca uwagę na aspekty, niezależne od zamożności rodaków, które jednak mogłyby mieć znaczący wpływ na obraz rynku motoryzacyjnego.

– Działamy w trudnych warunkach politycznych. Polskie władze nie rozumieją, że branża motoryzacyjna w każdym kraju na świecie pełni rolę koła napędowego gospodarki – mówi Konieczny.

Żałuje, że politycy na każdym kroku utrudniają działalność sektora. Brak proekologicznych regulacji czy blokowanie pełnego odpisu VAT przy zakupie samochodów firmowych to tylko dwa przykłady z całej niechlubnej serii.

– Ale naszym problemem jest także mentalność. Nie kształtuje się u nas wizerunku poprzez samochód. Wciąż w dobrym tonie, nawet u zamożnych lekarzy czy prawników, są przechwałki o zakupie trzyletniego bmw po Niemcu emerycie. Za granicą to nie do pomyślenia – zapewnia Marek Konieczny.

O swoim życiu osobistym nie chce mówić zbyt wiele. Wiadomo, że gra w piłkę i tenisa. Lubi też podróże. Ostatnio był w Bangladeszu. Ceni też dobre jedzenie.