Przetarg na LTE: Solorz-Żak kontra sojusz Play-Orange i T-Mobile

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 kwietnia 2013, 06:30
telefony, komunikacja, telekomunikacja
telefony, komunikacja, telekomunikacja/ShutterStock
Kwestie przetargu na szybki internet nie są jeszcze przesądzone. Główny przegrany - Polkomtel - może jeszcze zamieszać na rynku.

Polkomtel, operator sieci Plus, będzie startował w planowanej na koniec roku aukcji częstotliwości 800 MHz, bo jest ona niezbędna każdemu operatorowi – mówi Zygmunt Solorz-Żak. Należący do niego operator będzie też walczył przed sądem o unieważnienie przegranego przetargu na 1800 MHz.

T-Mobile i Play, zwycięzcy przetargu na 1800 Mhz, mogą przyczynić się do powstania nowego układu sił na rynku. Analitycy spekulują, że T-Mobile zapewne podzieli się częstotliwościami 1800 MHz z Orange w ramach spółki NetWorks. Do współpracy może dołączyć Play. Pozwoliłoby to całej trójce obniżyć koszty budowy LTE. Działałoby to przeciw Plusowi.

>>> Czytaj też: Przetarg na częstotliwości: UKE nie ulegnie protestom Plusa i Sferii

Solorz nie odpuści

Według Zygmunta Solorza-Żaka ewentualny sojusz trzech największych rywali oznaczałby stworzenie swoistego monopolu posiadającego ponad 70 proc. rynku. – Ma to znamiona zmowy i wpłynie negatywnie na konkurencyjność – twierdzi Solorz-Żak. Zapewnia, że Polkomtel będzie realizował swoją strategię i swoje cele. – Mamy przewagi w kilku obszarach, w tym przede wszystkim w LTE, którą zamierzamy maksymalnie wykorzystać. Są jeszcze aplikacje, usługi dodatkowe i nowe oferty oraz pomysły, o których nie chcę na razie mówić – tłumaczy.

Jednak nie zamierza odpuścić przetargu na 1800 MHz. Polkomtel miał w nim niewielkie szanse, bo już ma (wraz ze spółkami z grupy) najwięcej pasma pod LTE. W zamyśle UKE przetarg miał wyrównać stan posiadania pasma wśród wszystkich podmiotów. Zdaniem Solorza-Żaka, w rzeczywistości urząd wspiera sojusz Orange i T-Mobile, firm należących do dwóch globalnych gigantów, kosztem polskiego kapitału, czyli Plusa. – To jest de facto wzmacnianie monopolu. Regulator przyjął błędne warunki oceny ofert. Pod uwagę wziął, kto ma ile częstotliwości, ale przecież nie ma czegoś takiego, jak rynek częstotliwości. Liczą się udziały w rynku. A T-Mobile i Orange mają wspólnie ok. 60 proc. – podkreśla. Jego zdaniem UKE powinien był rozdysponować pasmo na licytacji.

– Każdy mógłby kupić tyle, ile jest mu potrzebne. Budżet państwa zarobiłby co najmniej dwa razy więcej – twierdzi właściciel Plusa.

Solorz-Żak zapewnia, że częstotliwości 1800 MHz są mu potrzebne do wprowadzenia LTE Advanced. W ten sposób odpiera zarzuty regulatora, że jego celem było tylko zaskarżanie przetargu. – Za chwilę będzie możliwość wprowadzenia LTE Advanced, którego zasada działania polega na tym, że im szerszym dysponuje się pasmem, tym szybszy przekaz można zapewnić klientom. Dlatego startowaliśmy w przetargu na 1800 MHz. I bylibyśmy gotowi dużo za nie zapłacić, bo mamy biznesowy pomysł, jak je wykorzystać – twierdzi Solorz-Żak.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: internet
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj