Problemy firm budowlanych przenoszą się z autostrad na uczelnie

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
11 maja 2013, 10:59
Inwestycje budowlane idą według schematu: nierealna cena i fiasko budowy.

Uczelnie mają problemy z nieuczciwymi wykonawcami inwestycji budowlanych finansowanych z dotacji UE. Muszą dotrzymywać terminów inwestycji i przedstawić ich kompletną dokumentację. A z tym może być kłopot, więc trudno będzie im się rozliczyć z dotacji.

Przy ulicy Kwiatkowskiego w Stalowej Woli od kilku miesięcy powinien stać gotowy budynek administracyjno-dydaktyczno-socjalny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Na parterze: dziekanat, sala wykładowa, gabinety. Na czterech piętrach sale ćwiczeń, wykładowe, laboratoria. Wyposażone w nowoczesny sprzęt komputerowy i multimedialny. W rzeczywistości przechodniów straszy niedokończony gmach. Przetarg na jego wykonanie rozstrzygnięto w kwietniu 2011 r. Spośród 13 wybrano najtańszą propozycję polsko-portugalskiego konsorcjum, które zobowiązało się wykonać całość za 13 mln zł, w większości wyłożonych z Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej. Do początku 2012 r. budowa szła pełną parą, aż portugalski wykonawca FDO Construcoes zniknął z placu budowy.

Trzeba było zinwentaryzować to, co już wybudowano, oszacować, ile brakuje, i rozpisać nowy przetarg. Oddanie budynku opóźni się o kilka miesięcy, a ostateczny koszt budowy będzie wyższy. I nie wiadomo, czy uda się od portugalskiej firmy uzyskać kary za zerwanie umowy.

Problem KUL i Stalowej Woli jest nieodosobniony. Jak wynika z naszej sondy przeprowadzonej w urzędach marszałkowskich nadzorujących programy regionalne, takie problemy to norma.

Józef Zając, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie, uważa, że niektóre firmy budowlane działają z premedytacją. Wiedzą, że uczelnie mają spore pieniądze na inwestycje, bo mogły się starać o dotacje unijne, więc startują w przetargach i zaniżają ceny. – Czasem te wyceny są o 15–25 proc. niższe niż minimalne koszty budowy, które my sami szacujemy. Ale nie możemy tych firm wykluczyć, choć wiemy, że to fikcja – mówi Zając. Później scenariusz jest prosty: materiały są złej jakości, firmy zatrudniają przypadkowych ludzi i nie płacą podwykonawcom. – U nas przy oddawaniu do użytku schodów po pierwszym przejściu odpadły płytki. Kiedy zdjęliśmy płyty sufitowe, okazało się, że nie położono części instalacji – opowiada Zając.

A jeszcze firma przed zakończeniem prac zażądała pieniędzy za całość inwestycji, bo zalegała z płatnościami dla podwykonawców. Zaszantażowała, że wstrzyma budowę, na co uczelnia nie mogła sobie pozwolić, bo w przypadku budów z dotacji unijnych dotrzymanie terminów to jeden z warunków certyfikacji.Zmieniła więc wykonawcę.

W Katowicach podobne kłopoty miała Akademia Muzyczna. I tu doszło do zmiany wykonawcy w końcowej fazie realizacji projektu. W Lublinie oprócz KUL problemy z wykonawcą ma także Uniwersytet Medyczny, który boryka się z trudnościami związanymi z rozliczeniem robót zleconych podwykonawcom. – Musieliśmy wstrzymać płatność części faktur do czasu ustalenia, który z podwykonawców faktycznie je zrealizował – poinformowano nas w urzędzie marszałkowskim. W Gorzowie Wielkopolskim Akademia Wychowania Fizycznego musiała przesunąć terminy modernizacji budynku fizjoterapii z powodu rozwiązania umowy z wykonawcą robót budowlanych.

Skargi coraz częściej spływają do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jednak jak tłumaczy jego rzecznik Kamil Melcer, resort nie jest tutaj podmiotem i nie ma wpływu na te konflikty, bo nie uczestniczy w procesie inwestycyjnym. – Inwestorzy, czyli uczelnie, podpisywali umowy z wykonawcami wyłanianymi zgodnie z obowiązującymi przepisami, kierując się kryterium najniższej ceny. Część wykonawców próbowała renegocjować warunki zawartych umów i doprowadzić do podpisania aneksów zwiększających koszt prowadzonych przez nich prac. Niektóre uczelnie rozwiązały ten problem, rozliczając się bezpośrednio z podwykonawcami – dodaje Melcer.

To dopiero początek rozliczania takich inwestycji. Większość z nich musi być zakończona do połowy przyszłego roku i wtedy się okaże, jak uniwersytety dały sobie radę z tym problemem.

26 mld zł obecna wartość inwestycji w nauce i szkolnictwie wyższym

3 mld zł dofinansowanie w ramach jednego z programów II Osi Priorytetowej PO IG

56 projektów jest realizowanych w ramach POIG (Innowacyjna Gospodarka)

>>> Czytaj też: Ranking szkół wyższych w Polsce 2013: UJ znów najlepszy

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj