EasyJet prowadzi próby z pyłem wulkanicznym

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
9 maja 2013, 13:39
Tanie brytyjskie linie lotnicze EasyJet sprowadziły z Islandii na podlondyńskie lotnisko Luton tonę pyłu wulkanicznego.

Posłuży on do próby z aparaturą pokładową wykrywającą niebezpieczeństwo i pozwalająca na zmianę kursu, bez potrzeby wprowadzania ogólnego zakazu lotów.

Ma to być odpowiedź, na takie sytuacje, jak wybuch wulkanu Eyjafjallajokullna Islandii w kwietniu 2010 roku. Erupcja zamknęła przestrzeń powietrzną nad niemal całą Europą, powodując straty w wysokości półtora do dwóch i pół miliarda euro. 

Linie EasyJet od początku uważały, że była to przesadna reakcja. Teraz w sukurs przyszedł im wynalazek Norweskiego Instytutu Badań Lotniczych. Opracował on urządzenie, które pozwala samolotom unikać chmur pyłu. Jak mówił BBC naukowiec z norweskiej placówki, dr Fred Prata: "Ta technologia to dwie kamery na podczerwień, które badają niebo przed samolotem identyfikując chmury pyłu, w odróżnieniu od innych materiałów w atmosferze - chmur lodowych, czy pary wodnej. Obraz sięga do 100 kilometrów. Daje to pilotowi około 6-minutowe ostrzeżenie".

Easyjet planuje użyć jednego samolotu, który rozsypie w powietrzu pył wulkaniczny, podczas gdy inny sprawdzi skuteczność aparatury. Nie wiadomo jeszcze, w jakim obszarze powietrznym zostaną przeprowadzone te próby. 

>>> Czytaj również: Boeing zapłaci liniom lotniczym za usterki dreamlinera

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj