Rząd uznał, że najwyższa pora interweniować. W gabinecie odpowiedzialnego za lotnictwo wiceministra transportu Zbigniewa Rynasiewicza odżył pomysł, by Okęcie i Modlin zostały połączone operacyjnie – ustalił DGP. Jeden zarządca dzieliłby sprawiedliwie ruch powietrzny pomiędzy obydwa lotniska. Zgodnie ze wstępnym planem w Modlinie lądować miałyby tanie linie, czartery oraz samoloty towarowe. Na Lotnisku Chopina zaś tylko tradycyjni przewoźnicy. Nowy zarządca portu miałby płacić roczny czynsz, który z powodzeniem starczyłby obecnym właścicielom na spłatę zobowiązań zaciągniętych na budowę.

Resort transportu odmówił komentarza w tej sprawie. Głos zabrało nadzorowane przez niego Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” (PPL), które zarządza Lotniskiem Chopina i ma jedną trzecią udziałów w Modlinie.

>>> Czytaj też: Lotnisko w Modlinie: port wyjdzie na plus dopiero w 2022 roku

– Niewykluczone, że wystąpimy z taką propozycją – przyznaje Przemysław Przybylski, rzecznik prasowy PPL. Dodaje, że przed kilkoma miesiącami PPL już proponowało takie rozwiązanie pozostałym udziałowcom, czyli Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Mazowieckiego, Agencji Mienia Wojskowego oraz miastu Nowy Dwór Mazowiecki. Wówczas marszałek Adam Struzik powiedział „nie”, ale okoliczności były wtedy inne. Port startował, a dwie tanie linie, które zdecydowały się korzystać z tamtejszego lotniska, gwarantowały godziwe zyski. Plany pokrzyżowały późniejsze wypadki związane z koniecznością naprawy pasa startowego. Port od grudnia zeszłego roku do lipca tego roku nie obsługiwał samolotów pasażerskich, a gdy wznowił pracę, Ryanair i WizzAir nie były zainteresowane powrotem.

Mimo to Marek Miesztalski, skarbnik urzędu marszałkowskiego, a jednocześnie przewodniczący rady nadzorczej Modlina, twierdzi, że rozmowy nie będą łatwe.

Przejęcie w zarząd Modlina przez PPL oznacza jego szybką marginalizację. Możemy się zgodzić na połączenie obydwu portów, ale tylko pod zarządem trzeciego podmiotu – mówi Miesztalski.

Eksperci podkreślają, że ratowanie Modlina jest konieczne. – Dyskusja co do formuły jest otwarta, ale najprostszym rozwiązaniem byłoby właśnie przejęcie Modlina w zarząd przez PPL – uważa Zbigniew Sałek, członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Menedżerów Lotnisk.

Zwraca uwagę na to, że operacja byłaby skomplikowana, ale uważa, że warto. Według niego taki ruch zwiększyłby szanse LOT-u. Urzędowe przesunięcie tanich linii do Modlina otworzyłoby znacznie więcej możliwości rozwoju narodowej linii.

PPL wrogo przejęło WizzAir z Modlina

Plany Ministerstwa Transportu, zakładające połączenie dwóch mazowieckich portów, może pokrzyżować konflikt udziałowców Modlina o WizzAir.

W lipcu węgierska linia ogłosiła, że nie wróci do Modlina, po tym jak został tam naprawiony pas startowy, i na stałe przenosi swoje operacje do Warszawy. Marek Miesztalski, skarbnik marszałka, a jednocześnie przewodniczący rady nadzorczej Modlina, twierdzi, że linia tak po prostu nie odeszła.

– Została nam zwyczajnie podkupiona. To było wrogie przejęcie – twierdzi Miesztalski.

>>> Czytaj też: Wizz Air nie wróci do Modlina

Według niego PPL, które zarządza warszawskim lotniskiem, balansując na krawędzi prawa, zaoferowało Węgrom stawki, które są niższe o 1/3 od tych proponowanych przez Modlin. – Spółki, która zarządza Modlinem, a musi spłacać kredyty zaciągnięte na budowę portu, nie było stać na dalsze upusty – dodaje.

Ile Modlin oferował WizzAir, tego nie chce zdradzić, ale z naszych informacji wynika, że stawki za odprawy pasażerów oraz starty i lądowania samolotów proponowane przez Modlin były niższe nawet o 65 proc. od widniejących w oficjalnych cennikach Lotniska Chopina. – Nie tak się umawialiśmy – żali się Miesztalski.

Pierwotnie PPL zapewniało, że do Modlina przeniesione zostaną z Warszawy wszystkie operacje wykonywane przez tanie linie. Mówiło się też o przeniesieniu tam ruchu czarterowego. Tuż przed startem Modlina lotnisko zachęciło jednak firmy turystyczne do pozostania na Okęciu, oferując lepsze ceny.

Kilka miesięcy później PPL wyszło z propozycją przejęcia zarządu nad Modlinem. Propozycja została odrzucona. Jednak teraz sytuacja wygląda inaczej. – Port ucierpiał na sprawie z wadliwym pasem startowym także wizerunkowo. Trudno mu będzie pozyskać nowych partnerów – uważa ekspert lotniczy Sebastian Gościniarek.

>>> Czytaj też: Ekspert: Ryanair wróci do Modlina

Odchodzący WizzAir nie ułatwił sprawy. W swoim oświadczeniu linia przedstawiła wyniki badań, które sugerują, że 60 proc. pasażerów preferuje rejsy z Lotniska Chopina m.in. z powodu trudności z dojazdem i wyższymi kosztami dotarcia na lotnisko w Modlinie.

Port przekonuje, że badania prowadzone w listopadzie ubiegłego roku na zlecenie lotniska nie wykazały takiego problemu. Według przedstawicieli Modlina do rzeczywistości nijak się mają również argumenty o braku tam systemu ILS.

System od dawna jest zainstalowany w porcie. Tyle że na razie „pracuje w trybie testu, który zakończy się pod koniec sierpnia”. We wrześniu system ILS będzie dostępny dla operacji lotniczych.