Interwencja w Syrii: Polska nie zwiększy na razie rezerw paliw

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
28 sierpnia 2013, 12:56
Napięta sytuacja wokół Syrii winduje ceny ropy, ale wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński przekonuje, że mamy wystarczające zapasy.

Stany Zjednoczone rozważają możliwość interwencji wojskowej w Syrii. Impulsem do tego stał się zeszłotygodniowy atak gazowy pod Damaszkiem, w którym zginęło przeszło 300 osób. Po tych informacjach cena baryłki ropy na giełdzie w Londynie podrożała o prawie 10 procent i kosztuje dziś już 115 dolarów.

Janusz Piechociński przekonywał dziennikarzy, że nie ma obecnie konieczności gromadzenia większych rezerw ropy. Na dziś wydaje się, że mamy odpowiednie zasoby" - powiedział wicepremier podkreślając, że rezerwy kosztują. Trzeba też mieć potencjał techniczny do gromadzenia paliw. Piechociński dodał, że emocje na rynkach paliwowych mogą być kreowane sztucznie.

Obecnie koncerny petrochemiczne muszą posiadać rezerwy gwarantujące dostawy paliw przez ponad 70 dni. 

>>> Czytaj też: Tusk: Polska nie będzie uczestniczyć w interwencji w Syrii

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: wojsko
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj