Związkowcy rozpoczynają w stolicy gorącą jesień. Będą gigantyczne protesty

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
11 września 2013, 09:46
Sejm, źródło: Flickr.com, Fot. Radio Nederland Wereldomroep's photostream: licencja Creative Commons Attribution-NoDerivs 2.0 Generic (CC BY-ND 2.0)
Sejm, źródło: Flickr.com, Fot. Radio Nederland Wereldomroep's photostream: licencja Creative Commons Attribution-NoDerivs 2.0 Generic (CC BY-ND 2.0) /Inne
Dziś w Warszawie początek gorącej jesieni, jaką związkowcy od dłuższego czasu szykowali Donaldowi Tuskowi.

Zgodnie z zapowiedziami „Solidarności” w mieście stawi się 12–15 tys. związkowców. Dla porównania, kiedy w 2005 r. górnicy zablokowali reformę emerytalną, było ich ok. 10 tys. Gdy 7 lat później uwięzili posłów w Sejmie, było ich o połowę mniej. Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ, liczy, że będzie to największa manifestacja związkowa po 1989 r.

Protesty zaczną się pikietami pod gmachami resortów: zdrowia, pracy, transportu, gospodarki, skarbu i spraw wewnętrznych. Pod każdym ministerstwem mają być obecne dwa tysiące osób. Następnie związkowcy połączą się pod Sejmem, tam też stanie namiotowe miasteczko na 600 osób. Protesty mają potrwać do soboty, na zakończenie odbędzie się manifestacja, która z trzech miejsc spod Sejmu, Pałacu Kultury i Stadionu Narodowego ma przejść na plac Zamkowy.

Czego chcą związkowcy? Spisane postulaty otrzymają ministrowie. Część z nich zgłaszano już wielokrotnie, np. płaca minimalna na poziomie połowy średniej krajowej czy większe nakłady na służbę zdrowia. Minister gospodarki otrzyma postulat opracowania polityki przemysłowej oraz uwzględnienia społecznych konsekwencji ograniczenia emisji CO2 i odejścia od kryterium najniższej ceny przy rozstrzyganiu przetargów publicznych. – Jeśli dobrze rozumiem, jedynym postulatem związkowców jest obalenie rządu. Moim zdaniem nie jest to cel właściwy dla związku zawodowego – odniósł się wczoraj do zapowiadanych protestów premier Tusk.

Zdaniem Dominika Owczarka z Instytutu Spraw Publicznych rząd ignorował partnerów społecznych, nie tylko związkowców, lecz także pracodawców. Ci pierwsi postanowili się postawić. – Chcą przeprowadzić silniejszy atak, żeby zaznaczyć swoją pozycję. Liczą na to, że dzięki temu zmuszą rząd do negocjacji przy stole – ocenia ekspert.

>>> Polecamy: Minister pracy: Spełniamy postulaty związkowców

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: praca
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj