Klinger: Pomnik dla (anty)bohatera

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 grudnia 2013, 03:12
Klara Klinger, dziennikarka Dziennika Gazety Prawnej
Klara Klinger, dziennikarka Dziennika Gazety Prawnej/Dziennik Gazeta Prawna
Czesi po latach sobie przypomnieli, ze ich były mieszkaniec, którym się do tej pory chwalili, był nazistą. Chodzi o Ferdinanda Porsche. Władze miasta Vratislavice nad Nisou, gdzie urodził się znany konstruktor samochodów, zlikwidowały w związku z tym tablice pamiątkowe z jego imieniem witające przyjezdnych.

Jednym z głównych zarzutów było to, że jego zakłady pracowały podczas II wojny światowej dla armii hitlerowskiej, zatrudniając tam robotników zesłanych na przymusowe prace z krajów okupowanych. W dodatku Porsche był honorowym członkiem nazistowskiej partii władzy.

Tablice oraz muzeum powstały w mieście dzięki pieniądzom od dostawców aut marki porsche do Czech. To miało przyciągnąć turystów – i choć w muzeum stanęły trzy modele kultowej wyścigówki, jakoś zapomniano przy tym o historii. Zmianę wymusiły protesty mieszkańców, wśród których znajdowali się również byli więźniowie obozów koncentracyjnych. Gmina musiała ulec: tablice zniknęły, zaś w muzeum informacje biograficzne uzupełniono o niewygodne fakty. Ale znaleźli się i obrońcy – szef czeskiego Porsche Classic Club napisał do władz miasta, iż takie zmiany bardzo mu przypominają komunistyczną przeszłość, kiedy obejmujące władze nowe garnitury burzyły stare pomniki i stawiały nowe.

„Byłem przekonany, ze po 1989 r. sytuacja się zmieniła, ale jak widzę, historia się powtarza” – pisał oburzony. Zdaniem dziennikarza tygodnika „Respekt” była to dość niestosowna reakcja. Pismo przypomniało, że nie tylko Czesi i Austriacy (Porsche był Austriakiem) mają z nim problem – przykładem tego jest fakt, że niedawno zmieniono nazwę jednej z ulic w Klagenfurcie z „Prof.-Porsche-Straße” na „Porschestraße”.

Zmiana niewielka, ale świadcząca o pewnym dyskomforcie. Problem bohaterów z niewygodna przeszłością jest rozwiązywany w Czechach bardzo różnie. Na przykład inny znany czeski przedsiębiorca Jan Bata, brat Tomasza Baty – założyciela słynnej fabryki butów, który po nim przejął biznes – od lat budzi kontrowersje. "King of Shoes” czy „czeski Ford” – jak go nazywano – był przez lata oskarżany o kolaboracje i mimo że w 2007 r. sąd oczyścił go z wszelkich zarzutów, a rodzina udowadniała, iż pomagał Żydom – nie ma żadnych pomników. Wręcz odwrotnie: dwa lata temu radni w Uherskem Hradisti, gdzie Bata się urodził 115 lat temu, odmówili nadania jednemu z mostów jego imienia. Być może nikt nie chciał tego zasponsorować.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj