Brytyjski urząd statystyczny podał właśnie dane o spadku bezrobocia do najniższego poziomu od 2009 roku. Ceną są stojące w miejscu zarobki i brak gwarancji zatrudnienia dla wielu pracowników.

Brytyjski urząd statystyczny podał właśnie dane o spadku bezrobocia do najniższego poziomu od 2009 roku. Odbywa się to jednak przy jednoczesnej stagnacji zarobków i braku gwarancji zatrudnienia dla rosnącej rzeszy pracowników.

Wszystko to może sprawić, że Wielka Brytania nie będzie aż takim magnesem dla Bułgarów i Rumunów, których zalewu po Nowym Roku obawia się rząd w Londynie. O miejsca pracy na brytyjskim rynku będzie z nimi ostro konkurować miejscowa młodzież.

Nick Palmer z Narodowego Urzędu Statystycznego powiedział BBC, że jeśli przyjrzeć się poziomowi bezrobocia wśród młodzieży, to w ciągu całego minionego roku utrzymuje się on na poziomie około 950 tysięcy. Nie ulega on zmianie.

Mimo że inne dane statystyczne wydają się korzystne, jak nieznaczny, ale stały wzrost PKB i spadek inflacji do nieco ponad 2 procent, nie towarzyszy temu wzrost płac. Nick Palmer tłumaczy, że nadal jest on nieznaczny i wynosi tylko 0,8 procent. "Więc rozziew między wzrostem płac a inflacją pozostaje bez zmian" - powiedział przedstawiciel Narodowego Urzędu Statystycznego.

Co więcej, na Wyspach stale rośnie liczba osób pracujących na niepełnych etatach i na godziny. Obecnie jest ich już półtora miliona.

>>> Czytaj też: Wielka Brytania uderza w Polaków. Od stycznia ogranicza prawa imigrantów