Początkowa deklaracja Donalda Tuska, który na początku stycznia przedstawił pomysł, by wprowadzić obowiązek wożenia w samochodzie alkomatu, wywołał sporo kontrowersji i dyskusji na temat ewentualnego wpływu lobbystów. Rządowi zarzucano również, że stawia w jednym rzędzie kierowców, który jeżdżą po alkoholu i trzeźwych, każąc wszystkim płacić za alkomaty.

>>> Czytaj też: Alkomaty, które odcinają dopływ paliwa w samochodzie to spory wydatek

Jednak wstępne prace, jakie nad projektem zmian w prawie prowadzi Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, poszły w nieco innym kierunku.

Według ustaleń dziennik.pl, resort chce, by alcolocki, czyli urządzenia sprawdzające poziom alkoholu u kierowcy obowiązkowo przed uruchomieniem silnika, były obligatoryjnie montowane w pojazdach komunikacji publicznej. Poza tym ci z kierowców, którzy zostaliby przyłapani na jeździe na podwójnym gazie, musieliby na swój koszt zamontować alcolocka w swoim aucie.

>>> Czytaj więcej na dziennik.pl