Malezyjski Boeing mógł zostać porwany. Władze zwiększają obszar poszukiwań

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 marca 2014, 08:35
Zaginiony samolot malezyjskich linii lotniczych mógł zostać porwany - poinformował na konferencji prasowej premier Malezji.

Malezyjskie władze zdecydowały o znaczącym poszerzeniu obszaru poszukiwań. Wykraczać one będą poza Morze Południowochińskie. Analiza danych z satelitów wykazała, że maszyna po raz ostatni widziana była w ubiegłą sobotę o godzinie 8:11 rano czasu lokalnego w pobliżu wysp Andamańskich.

Rejs MH370 z ostatniego punktu, gdzie zarejestrowały go satelity, mógł obrać jeden z dwóch korytarzy. Północy - pomiędzy Kazachstanem, Turkmenistanem i północną Tajlandią lub Południowy - rozciągający się między Indonezją, a południową częścią Oceanu Indyjskiego.

Premier Malezji Najib Tun Razak poinformował, że poszukiwania zaginionego Boeinga wchodzą w nowy etap. Śledztwo skupia się na pasażerach samolotu i załodze. Szef rządu Malezji dodał, że pomimo spekulacji o porwaniu maszyny, pod uwagę brane są wciąż wszelkie scenariusze. Potwierdził on, że system komunikacyjny rejsu MH370 został wyłączony już nad wschodnim wybrzeżem Półwyspu Malajskiego. W poszukiwania zaangażowanych jest obecnie 14 państw.

W związku zn owymi informacjami w sprawie Boeinga władze Malezji zapraszają do współpracy kolejne kraje.

"Bardzo zagadkowa sprawa"

Rzecznik Aeroklubu Polskiego i ekspert lotniczy Leszek Chorzewski mówi IAR, że najważniejszym zadaniem dla śledczych jest teraz odnaleźć czarne skrzynki. „To na podstawie zapisów z tych skrzynek będzie wielka szansa, by odtworzyć to, co stało się z tym samolotem. Nadajniki skrzynek pracują przez 30 dni, zatem jest jeszcze około trzech tygodni, by je odkryć i odczytać“ - wyjaśnia Chorzewski.

Ekspert podkreśla, że cała sprawa jest bardzo zagadkowa. Leszek Chorzewski dodaje równocześnie, że chaos informacyjny wokół katastrofy może wynikać z faktu, iż śledczy nie podają do wiadomości wszystkich danych, którymi dysponują. „W tak przedziwnych zdarzeniach zawsze kryje się jakaś tajemnica. Nie przypuszczam, żeby to zamieszanie wynikało z nadmiernego bałaganu w pracy służb. Na pewno są czynniki, których nie ujawnia się na bieżąco. Takiego śledztwa nie prowadzi się w świetle kamer“ - dodał ekspert w rozmowie z IAR.

>>> Po zaginięciu Boeinga z 240 osobami na pokładzie akcje Malaysian Airlines zanurkowały. Czytaj więcej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj