Szef MON: na Ukrainie "trwa pełzająca wojna domowa" z ingerencją z zewnątrz

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 maja 2014, 17:41
Wojsko ukraińskie w pobliżu Słowiańska. EPA/ROMAN PILIPEY/PAP/EPA
Wojsko ukraińskie w pobliżu Słowiańska. EPA/ROMAN PILIPEY/PAP/EPA/PAP/EPA
Sytuacja na Ukrainie już dawno przekroczyło "cienką czerwoną linię" między pokojowymi demonstracjami a "pełzającą wojną domową" - powiedział Tomasz Siemioniak. Zdaniem szefa MON, toczy się tam walka o rząd dusz. 

Sytuacja na Ukrainie nosi znamiona wojny domowej. To opinia ministra obrony Tomasza Siemoniaka do ostatnich wydarzeń na wschodzie Ukrainy.

Szef MON powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że jego zdaniem wojna domowa toczy się między oficjalnym ośrodkiem władzy a zbuntowanymi rejonami na południu i wschodzie kraju. "Dodatkowo w tle mamy ingerencję z zewnatrz" - uważa minister Siemoniak.

>>> Czterech wojskowych zginęło w wyniku walk pod Słowiańskiem, a prawie 30 zostało rannych - poinformowało MSW. Ukraińcy rozpoczęli atak przed południem. Separatyści starają się o ofiary wśród ludności cywilnej.W starciu z terrorystami ukraińska armia straciła helikopter i 4 ludzi

Bezradność nowego rządu w Odessie

Według szefa MON to, co dzieję się na Ukrainie już dawno przekroczyło "cienką czerwoną linię" pomiędzy pokojowymi demonstracjami a "pełzającą wojną domową". Dodatkowo - zdaniem ministra obrony - krwawe zamieszki pokazują, jak bezradna w wielu kwestiach jest ekipa rządząca z Kijowa. Widać to chociażby na przykładzie Odessy. Siemoniak przypomina, że o manifestacjach władze wiedziały wcześniej.

- Trzeba się było do tego odpowiednio przygotować - podkreślił minister obrony. Doszło jednak do tragedii, zginęli ludzie.

Minister Siemoniak sądzi, że w tej chwili na południu i wschodzie Ukrainy toczy się coś w rodzaju "walki o rząd dusz". Stawką tej bitwy są setki obywateli, którzy albo opowiedzą się za ekipą z Kijowa, albo będą dążyli do oderwania i pozostania pod wpływem potężnego sąsiada - Rosji.

Na Ukrainie od kilku dni toczy się walka między innymi o miasto Słowiańsk. Dziś przed południem doszło do kolejnych starć. W walkach zginęło czterech żołnierzy. Wojsko straciło też śmigłowiec bojowy Mi-24.

Natomiast separatyści w Słowiańsku stracili wagony towarowe, które w nocy próbowali przerobić na pancerny pociąg.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj