Angela Ahrendts: Za samo przyjście do Apple dostała 68 mln dol.

Kto powiedział, że wielomilionowe transfery są możliwe tylko w piłce nożnej? Angela Ahrendts za samo przyjście do drużyny Apple dostała 68 mln dol.

Nowa szefowa sprzedaży technologicznego koncernu objęła stanowisko kilka dni temu, choć informacja o jej powołaniu została przekazana przez firmę już jesienią. I zainteresowanie Angelą Ahrendts wróciło: Apple ujawnił w giełdowym komunikacie, że ma ona prawo do zastrzeżonych akcji firmy, wartych kilkadziesiąt milionów dolarów.

Nawet w Ameryce, z jej giełdową kulturą korporacyjną, takie przypadki nie są częste. Według agencji Bloomberga w 2013 r. na przyznanie powitalnego pakietu akcji (czytaj: podkupienie od konkurencji) zdecydowało się ok. 70 spółek.

Oczywiście Ahrendts nie będzie mogła sprzedać akcji i wydać pieniędzy od razu. Pierwszym pakietem będzie mogła rozporządzać z początkiem czerwca tego roku. Kolejne będą uwalniane stopniowo do połowy 2018 r. Czyli jeśli menedżerka zechce wykorzystać bonus, który dostała za przyjście do Apple, będzie musiała popracować w firmie 4 lata.

Sprawa nie jest bez znaczenia: poprzednik Ahrendts dostał na powitanie papiery warte 61 mln dol., ale ostatecznie mógł rozporządzać akcjami wartymi jedynie 3 mln dol. Bo pracował tylko kilka miesięcy. Jak sam stwierdził, nie pasował do kultury korporacyjnej firmy.

Ahrendts przed przyjściem do producenta iPhone’a i iPada przez siedem lat kierowała brytyjską firmą odzieżową Burberry. Gdy przychodziła, spółka przeżywała trudny okres. Za prezesury Ahrendts sprzedaż udało się podwoić, a kurs akcji uległ potrojeniu (firma weszła na nowe rynki, m.in. otworzyła sklep w Warszawie).

Teraz przed 53-letnią menedżerką stoi zadanie zdynamizowania Apple. Trzy lata po śmierci Steve’a Jobsa sposób obsługi klienta w sklepach technologicznego giganta niewiele się zmienił. Sprzedaż wprawdzie rośnie, ale głównie za sprawą otwierania nowych placówek. Eksperci mówią zaś o podupadającym morale pracowników sieci handlowej. Źródłem problemów ma być właśnie brak wizji w kierownictwie firmy. A zniecierpliwienie inwestorów rośnie: we wrześniu 2012 r. kurs akcji Apple wynosił 700 dol., teraz ok. 600 dol. A w tym czasie giełdowy indeks technologicznych spółek Nasdaq zyskał niemal 35 proc.

Chociaż Ahrendts kilka ostatnich lat spędziła w branży modowej, to nie można powiedzieć, że nie ma pojęcia o nowych technologiach. Właśnie ich umiejętne wykorzystanie w sklepach pomogło osiągnąć sukces w Burberry. Nie mówiąc już o ożywionych kontaktach, jakie firma odzieżowa miała z takimi technologicznymi gigantami, jak Google czy właśnie Apple. Jak pisał magazyn „Fast Company”, we wrześniu ub.r. – jeszcze przed premierą nowego modelu iPhone’a – Burberry już mógł wykorzystywać go do nagrania pokazu nowej kolekcji. Teraz związek obu firm nabiera nowego znaczenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Łukasz Wilkowicz
Łukasz Wilkowicz
Zastępca redaktora naczelnego DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraAngela Ahrendts: Za samo przyjście do Apple dostała 68 mln dol. »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj