Wybory prezydenckie na Ukrainie: W Doniecku nie ma gdzie głosować

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
25 maja 2014, 09:56
W Doniecku na wschodzie Ukrainy nie działają lokale wyborcze. W obwodzie donieckim tylko niewielka część przyjmuje chętnych do głosowania w wyborach prezydenta Ukrainy. Separatyści mimo to atakują kolejne komisje.

W stolicy regionu Doniecku od rana nie otwarto ani jednego lokalu. Okręgowe komisje już od przynajmniej dwóch dni są zablokowane. Bojówki separatystów rozgromiły siedziby komisji, zastraszając ich członków. Dochodziło też do porwań.

Nie pojawiła się żadna informacja o rozmieszczeniu lokali wyborczych. Nieliczni mieszkańcy Doniecka, którzy mieli nadzieję na oddanie swojego głosu, podchodzili do miejsc, gdzie zawsze były lokale wyborcze. - Nasz lokal był zawsze w szkole, ale dzisiaj jest zamknięty - powiedziała Polskiemu Radiu jedna z mieszkanek miasta.

W okręgu donieckim na 2430 lokali wyborczych otwarto 426. Jednak na niektóre napadli uzbrojeni separatyści. Tak działo się np. w dwóch lokalach wyborczych w Dokuczajewsku czy w miejscowości Kalinino. Grożono tam członkom komisji i obserwatorom ze społecznych organizacji monitorujących wybory.

>>> Śledź wybory na Ukrainie na bieżąco na Forsal.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: Ukraina
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj