Na władze w Atenach patrzono podejrzliwie, a tymczasem - według ocen komentatorów - wcale nie wypadają tak źle.

Grekom nie sprzyjały okoliczności. Ze względu na majowe wybory do Parlamentu Europejskiego, prace podczas przewodnictwa zostały ograniczone. Poza tym wiele było zastrzeżeń do działalność administracji, Grecji nie pomagało też to, że wcześniej musiała prosić o międzynarodową pomoc finansową.

A tymczasem to za greckiej prezydencji osiągnięto porozumienie w sprawie systemu ratowania i kontrolowanej upadłości banków, czyli drugiego etapu unii bankowej. „I w ten sposób Grecy zadziwili wiele osób, bo powiedzmy szczerze - panowało raczej przekonanie, że nie sobie nie poradzą i oceny były negatywne" - powiedział Polskiemu Radiu Peter Spiegel, szef brukselskiego biura Financial Times.

A jeśli chodzi o inne, ważniejsze kwestie, to także podczas greckiego przewodnictwa unijni ministrowie porozumieli się wstępnie w sprawie przepisów, które mają pozwolić krajom na ograniczenie lub zakaz upraw GMO na części lub na całym swoim terytorium. Prace nad tymi przepisami trwają od czterech lat i mają się zakończyć podczas włoskiego przewodnictwa.

>>> Polecamy: Czy Grecja naprawdę wraca do formy po kryzysie?