Ukraina: Separatyści ukradli 38 ciał ofiar malezyjskiego samolotu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 lipca 2014, 11:36
Ukraińska armia wciąż walczy z separatystami na wschodzie kraju EPA/ROMAN PILIPEY/PAP
Ukraińska armia wciąż walczy z separatystami na wschodzie kraju EPA/ROMAN PILIPEY/PAP/PAP
Ukraińskie władze twierdzą, że prorosyjscy separatyści chcą zniszczyć dowody świadczące o zestrzeleniu samolotu. Wykradli oni ciała 38 ofiar katastrofy. 

Ratownicy i eksperci skarżą się na to, że ich działania ograniczają bojówkarze.

Grupa 20 uzbrojonych bojówkarzy miała grozić ratownikom pracującym na miejscu katastrofy. Ciała miały trafić do Charkowa, jednak separatyści zażądali, aby przełożyć je do ich auta, które jechało do Doniecka.

Rząd twierdzi też, że bojówkarze planują wywiezienie szczątków samolotu do Rosji. - Kierowani przez Moskwę terroryści uniemożliwiają kompetentnym organom Ukrainy rozpoczęcie śledztwa - czytamy w oświadczeniu Rady Ministrów.

Władze zwracają też uwagę, że separatyści nie zgadzają się na to, aby na miejsce katastrofy przybyli zagraniczni eksperci. - Zwracamy się do wspólnoty międzynarodowej, aby zobowiązała Rosję do zabrania swoich terrorystów - oświadczył ukraiński rząd.

Do Kijowa przyleciała już grupa fachowców z Malezji, ogółem 131 osób. 2 ekspertów przysłała amerykańska FBI. Wczoraj miejsce katastrofy odwiedziło ponad 30 fachowców OBWE. Spędzili tam 75 minut. Skarżyli się potem, podobnie, jak ukraińscy ratownicy, że separatyści bardzo ograniczają im dostęp do miejsca katastrofy. Z terenu 25 km2, na którym leżą szczątki, dopuszczono ich jedynie do 200 m2.

>>> Czytaj też: "Rosja jest nietykalna". Fałszywe narracje nie wyjaśnią katastrofy

Miejsce tragedii źle zabezpieczone

Malezyjski minister transportu ma wątpliwości, czy miejsce katastrofy samolotu linii Malaysia Arilines jest właściwie ochraniane. Liow Tiong obawia się również, że dowody znajdujące się w tamtym obszarze, nie są odpowiednio zabezpieczone.

Polityk twierdzi, że "integralność obszaru" została naruszona. To z kolei może skutkować problemami w dochodzeniu. Minister powiedział, że wszelkie działania, które uniemożliwiają poznanie prawdy o tym, co stało się z samolotem, nie mogą być tolerowane. Malezyjski szef resortu transportu wezwał wszystkich do poszanowania rodzin i narodów, które straciły bliskich w ataku.

Polityk na konferencji prasowej stwierdził, że wierzy, iż Rosja robi wszystko, aby obszar tragedii był prawidłowo ochraniany. "Musimy upewnić się, że sprawiedliwość zwycięży" - dodał minister.

Liow Tiong mówił także, że lot MH17 biegł głównym, podniebnym korytarzem i nie zboczył z tej drogi.

Głos zabrał także przedstawiciel Malaysia Airlines. Mówił, że każdy przewoźnik robi swoje własne "analizy zagrożeń". Dodał, że jego linie nie popełniły błędu w tej sprawie.
W czwartkowej katastrofie samolotu w okolicach Doniecka, niedaleko granicy z Rosją, zginęło 298 osób.

>>> Polecamy: Rosja zaczyna propagandę przeciwko Polsce. "Chcemy odzyskać utracone ziemie na Ukrainie"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj