Kto zestrzelił Boeinga? Rosja przedstawia dowody swojej niewinności

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 lipca 2014, 16:18
Malezyjski boeing został zestrzelony nad Ukrainą 17 lipca EPA/IGOR KOVALENKO
Malezyjski boeing został zestrzelony nad Ukrainą 17 lipca EPA/IGOR KOVALENKO/PAP
Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdzi, że to władze w Kijowie są odpowiedzialne za katastrofę boeinga.

Dziś na konferencji prasowej w Moskwie przedstawiono rzekome dowody wskazujące na aktywność, w czasie przelotu malezyjskiego samolotu, podstawowych elementów ukraińskiej obrony przeciwlotniczej.

Generał Andriej Kartapołow ze Sztabu Generalnego powtórzył tezy postawione już w sobotę przez wiceministra obrony Anatolija Antonowa. Wskazują one na odpowiedzialność władz w Kijowie, a konkretnie ukraińskiej armii, za katastrofę malezyjskiej maszyny. Tym samym zdejmują odpowiedzialność z donieckich terrorystów i Rosji.

Generał Kartapołow poinformował, że Moskwa dysponuje zdjęciami satelitarnymi dowodzącymi, iż w dniu katastrofy, w pobliżu Doniecka, działała formacja obrony przeciwlotniczej Ukrainy, wyposażona w kompleksy „Buk - M1”. Dalej przekonują, że malezyjski samolot zszedł z kursu aż o 14 kilometrów.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony oświadczyło także, że na krótko przed katastrofą, w pobliżu samolotu pasażerskiego zauważono ukraińskie szturmowce SU-25. Miały się one znajdować na tej samej wysokości co malezyjska maszyna i w odległości od 3 do 5 kilometrów, która umożliwiała skuteczny atak.

>>> Polecamy: Kreml kontynuuje grę z Europą. Putin "martwi" się o suwerenność Rosji

Znaleziono ciała ofiar

Znaleziono wszystkie ciała ofiar katastrofy samolotu, który w czwartek spadł nad wschodnią Ukrainą. W katastrofie Boeinga 777 linii Malaysia Airlines zginęło 298 osób.

Jak poinformował na konferencji w Kijowie, wicepremier Ukrainy Wołodymyr Grojsman, wszystkie ciała są już w wagonach-chłodniach na stacji Torez. Władze Ukrainy oczekują, że po 18:00 pociąg z tymi wagonami wyruszy do Charkowa, gdzie zostaną przeprowadzone sekcje zwłok. Tam czeka już międzynarodowa grupa 31 ekspertów.

Na razie nie wiadomo kiedy pociąg dotrze do Charkowa. Przejazd może utrudniać zniszczona infrastruktura kolejowa.

>>> Czytaj też: "Wojna na Ukrainie zagraża całej Europie, nie tylko nam". Czytaj tutaj opinię Radosława Sikorskiego

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: Ukraina
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj