Ukraińskie wojsko kontynuuje ofensywę skierowaną na odzyskanie kontroli nad Ałczewskiem i Ługańskiem. Wczoraj żołnierze zdobyli Siewierodonieck. Wojskowi przejęli wtedy wozy opancerzone, materiały wybuchowe, amunicję, w tym pociski.

>>> Czytaj też: Siemoniak: Ukrainie brakuje pewnych typów broni. Wsparcie dla niej to zadanie całego NATO

Co teraz z separatystami?

Bojówkarze z Siewierodoniecka uciekli między innymi do Ałczewska, a także Torezu i Sniżnego. Tam wzmacniają swoje stanowiska. Mogą wykorzystywać w tym celu wstrzymanie działań wojskowych, które ogłosił prezydent w promieniu 40 kilometrów od miejsca katastrofy.

Noc w Doniecku minęła niespokojnie. Słychać było strzały i eksplozje. Jeden z pocisków trafił w fabrykę chemiczną. Wybuchł pożar. W mieście ograniczono dostawy wody. Są kłopoty z prądem.

Panika wśród separatystów, Ukraina unika prowokacji

Według ukraińskiej armii, bojówkarze wycofują się z przedmieść do centrum Doniecka. Wojskowi twierdzą, że świadczy to o panicznych nastrojach wśród terrorystów.

Tradycyjnie wojska są ostrzeliwane także z terytorium Rosji. Żołnierze starają się nie odpowiadać ogniem, ponieważ może to być prowokacja mająca na celu uzasadnienie późniejszej otwartej rosyjskiej interwencji.

>>> Czytaj też: UE: Media zniecierpliwione powolnym działaniami UE: "To tylko deklaracje"