Chodzi o powiększenie strefy zainfekowanej w związku z wykryciem pierwszego przypadku wirusa ASF u świni. Do tej pory wykryto go tylko u dzików. Ewentualne rozszerzenie strefy oznaczałoby większe ograniczenia w hodowli i transporcie.

Afrykański pomór świń najbardziej uderza uderza w hodowców - uważa Wiesław Różański z Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego. Wczoraj u dwóch świń w powiecie białostockim wykryto tę chorobę. Wokół gospodarstwa wyznaczono strefę zagrożoną.

Dziś podczas spotkania z rolnikami zastępca głównego lekarza weterynarii nie wykluczył, że trzeba będzie zabić i zutylizować około 200 tuczników. Zagrożonych jest 37 gospodarstw w promieniu 10 kilometrów od gospodarstwa, w którym wykryto pierwsze ognisko choroby.

Pierwszy raz na terenie Polski wirus wykryto w połowie lutego. Wiesław Różański mówi, że do tej pory hodowcy ponieśli w tego powodu olbrzymie straty. Embargo na polskie wyroby z wieprzowiny wprowadziła Rosja, Białoruś, Ukraina a także wiele innych państw.

Ministerstwo Rolnictwa uspokajało wczoraj, że nowe przypadki choroby nie wpłyną na polskie rolnictwo. Wiesław Różański przypomina jednak, że po wykryciu pierwszego ogniska ceny skupu żywca znacząco spadły. Wymierne straty poniosą na pewno rolnicy, których gospodarstwa znalazły się w strefie zagrożonej. Nowe przypadki choroby mogą doprowadzić do dalszego spadku cen.

Afrykański pomór świń odkryto w latach 20 ubiegłego wieku. W naszym regionie choroba pojawiła się w 2007 roku. Nie ma na nią szczepionki. Choroba nie jest groźna dla ludzi.

>>> Czytaj też: Sawicki: Przypadki afrykańskiego pomoru świń na Podlasiu są bez znaczenia