Donieckie władze sprostowały informację o ofiarach eksplozji niewybuchu we wsi pod Artemowskiem. Rannych zostało 7 osób, z tego troje to dzieci. Wcześniej informowano o 9 rannych dzieciach.

Ogółem w ciągu doby w obwodzie donieckim zginęło 19 cywilów, 31 zostało rannych. Najwięcej ofiar, 5, było w Gorłówce pod Donieckiem. Ludzie starają się uciekać z miasta. Są kłopoty prądem, wodą i z dostawami podstawowych produktów spożywczych, na przykład, chleb jest tylko w tych sklepach, które mają własne piekarnie. Z kolei w Ługańsku zginęła 1 osoba. 

>>> Czytaj także: Czy teraz Unia przestanie finansować Rosję? UE to wciąż dla Moskwy źródło tanich kredytów

Miasta są ostrzeliwane przez separatystów

Ukraińskie władze powtarzają, że miasta są ostrzeliwane przez separatystów. Rzecznik operacji antyterrorystycznej Ołeksij Dmytraszkiwski podkreśla, że armia nie wykorzystuje wszystkich możliwości, wojsko nie stosuje ciężkiej techniki, artylerii i lotnictwa. Jej użycie uprościłoby proces wyzwalania miast, ale doprowadziłoby do ofiar wśród cywilów.

Separatyści starają się odzyskać stracone wcześniej pozycje. Ukraińskim żołnierzom udało się zniszczyć część kolumny terrorystów, która przedzierała się na wyżynę Sawur Mohyła. Zniszczono czołg i 2 ciężarówki z zapasami broni. Wyżyna ma strategiczne znaczenie ponieważ pozwala na przekazanie wsparcia osobowego i sprzętowego armii, która walczy przy granicy z Rosją.

Nad Charcyzkiem separatyści próbowali zestrzelić ukraiński samolot z systemu Buk. Pilotowi udało się jednak uniknąć rakiety. Samolot bezpiecznie wylądował.

>>> Czytaj też: Zachodni biznes w Rosji "głęboko żałuje" sankcji UE. Podobnie Czesi

Walki na terenie katastrofy

Holenderskim śledczym nie udało się dotrzeć na miejsce katastrofy malezyjskiego boeinga na wschodzie Ukrainy. Holenderski MSZ poinformował, że konwój z przebywającymi w Doniecku ekspertami nie wyjedzie w rejon katastrofy ze względów bezpieczeństwa. W rejonie katastrofy dochodzi do starć między separatystami a prowadzącymi ofensywę wojskami ukraińskimi.

Tymczasem Rosja odrzuca oskarżenia USA o brak woli współpracy w wyjaśnieniu okoliczności tragedii malezyjskiego samolotu. Rosyjski MSZ w oświadczeniu opublikowanym na swojej stronie internetowej podkreślił, że Moskwa, nie będąc stroną wypadku, zgodnie z międzynarodowymi przepisami nie mogła od razu włączyć się w dochodzenie. Do tego potrzebne było oficjalne zaproszenie od kierujących pracami Holendrów. Takie zaproszenie przekazane zostało kilka dni temu i Moskwa natychmiast wyznaczyła swoich przedstawicieli w dochodzeniu - informuje rosyjski MSZ.