W ubiegłym tygodniu Forsal.pl pisał o tajemniczej pożyczce w wysokości 9 mln euro, którą niewielki rosyjski bank udzielił francuskiemu Frontowi Narodowemu Marine Le Pan. Nie jest tajemnicą, że Moskwa poszukuje dziś politycznych partnerów w Europie i zrobi bardzo dużo, aby ten cel osiągnąć. Nie jest również tajemnicą, że rząd Władimira Putina zrobi wszystko, aby powstrzymać gwałtowny spadek cen ropy na światowych rynkach, który coraz bardziej drenuje rosyjską gospodarkę.

>>> Czytaj też: Opłacalna przyjaźń z Putinem. Zobacz, jak Moskwa finansuje francuski Front Narodowy

Zdaniem byłego sekretarza generalnego NATO jednym ze sposobów na podniesienie cen surowca jest zniechęcenie państw korzystających z rosyjskiej ropy do poszukiwania alternatywnych źródeł energii - donosi "Polska The Times". Rasmussen stwierdził wprost, że w ramach "skomplikowanych operacji informacyjnych i dezinformacyjnych" Rosja współpracowała z organizacjami proekologicznymi, które sprzeciwiają się szczelinowaniu - czytamy w dzienniku.

Wysunięta przez Rasmussena teza spotkała się ze sprzeciwem ze strony organizacji proekologicznych, które odcinają się od powiązań z Kremlem. Wystarczy jednak wrócić do roku 2012, gdy uzależniona od rosyjskiej ropy Bułgaria - pod wpływem masowych protestów - zakazała szczelinowania i anulowała umowę z na wydobycie gazu łupkowego z amerykańskim Chevronem, aby zrozumieć, że oskarżenia byłego sekretarza NATO nie są całkowicie bezzasadne.

Reklama

Jak podkreśla "Polska The Times", sam Władimir Putin nigdy nie był zwolennikiem gazu łupkowego. - Tam, gdzie szczelinują, z kranów leci coś czarnego - mówił na jednej z konferencji w ubiegłym roku.

>>> O powiązaniach Kremla z Frontem Narodowym i organizacjami proekologicznymi czytaj w "Polska The Times".