Beacon - technologiczna rewolucja czy haczyk na klienta?

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
24 stycznia 2015, 13:00
Beacon
Beacon/Media
Malutkie urządzenia wyposażone w sensory ruchu, ciepła i technologię Bluetooth właśnie wchodzą do polskich sklepów. Tradycyjny handel liczy, że dzięki nim przyciągnie konsumentów uciekających na zakupy do internetu

Gino Rossi, czyli sieć sklepów z butami i galanterią skórzaną, postawił na beacony już jesienią ubiegłego roku. Specjalna platforma zakupowa połączona z tymi minikomputerkami ma pomóc szybciej realizować transakcje, obsługiwać reklamacje, a nawet informować klientów o poszukiwanych towarach.

Z kolei Frisco.pl swoje beacony przekierowujące do internetowego sklepu uruchomił na warszawskiej stacji metra Centrum pod koniec minionego roku. W metrze pojawiły się plakaty z artykułami, które można zamówić z dostawą do domu, a przy każdym takim wirtualnym supermarkecie zainstalowano mały nadajnik, czyli właśnie beacon. On zaś komunikuje się ze znajdującymi się w pobliżu smartfonami, na których uruchomiono aplikacje danego sklepu, i wysyła na nie mobilny kupon na zakupy. W kwietniu 2015 r. te urządzenia, powstałe w oparciu na technologii polskiej firmy Ifinity, pojawią się w jednej z sieci supermarketów. To pierwsze jaskółki nowego trendu, który od kilku miesięcy podbija centra handlowe w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

Beacony to malutkie komputery wyposażone w sensory temperatury i ruchu oraz w technologię Bluetooth. Dzięki nim w promieniu kilkudziesięciu metrów wykrywają osoby ze smartfonami lub tabletami wyposażonymi w odpowiednią aplikację. Bluetooth pozwala im na połączenie się z nimi i wysyłanie im sygnałów. A kiedy jakiś użytkownik telefonu znajdzie się w zasięgu, na jego ekranie pojawiają się wiadomości: oferty handlowe, linki do sklepów internetowych, kupony promocyjne, informacje o sklepach.

>>> Czytaj też: Armia hakerów Kim Dzong Una to dopiero początek. Rok 2015 będzie rokiem cyberwojny

Początkowo wydawało się, że beacony będą się sprawdzać przede wszystkim jako element budowy tzw. inteligentnych miast, czyli pomagać niepełnosprawnym, turystom czy po prostu mieszkańcom w poruszaniu się po aglomeracjach. Niespodziewanie jednak o to rozwiązanie upomniał się handel. – Beacon może się sprawdzić jako ciekawy nośnik reklamowy, ale i przewodnik po sklepie, który ułatwi zlokalizowanie konkretnych produktów. Komunikując się ze smartfonami, może służyć też jako informator o ofercie czy o aktualnych zniżkach – wyjaśnia wiceprezes Frisco.pl Grzegorz Bielecki, tłumacząc, skąd pomysł beaconów w warszawskim metrze. – Co istotne, takie komunikaty nie są wysyłane na ślepo, ale trafiają wprost do osób, które w danym momencie i miejscu mogą z tych informacji skorzystać – dodaje nasz rozmówca.

Technologia przywędrowała do Polski ze Stanów Zjednoczonych. Po tym, jak udał się pilotaż w nowojorskiej galerii handlowej Macy’s, pomysł wprowadzono do kolejnych sklepów tej marki w całym kraju. Podobny sprzęt, opracowane przez Apple’a iBeacony, przyjął się też w kilkuset Apple Store’ach. Po Stanach przyszła pora na Europę: największy boom ta technologia przeżywa w Wielkiej Brytanii.

– Wprawdzie sprzedawcy nie liczą, że wprowadzenie beaconów automatycznie przełoży się na większe zyski, ale wiedzą zarazem, że w obliczu nasilającej się konkurencji ze strony sklepów internetowych klienta trzeba do siebie przyciągać, oferować mu spersonalizowane zakupy, szybszą obsługę, dodatkowe korzyści. I tu beacony naprawdę mogą zadziałać – uważa Grzegorz Wójcik z Izby Gospodarki Elektronicznej.

Według najnowszego raportu analitycznej firmy Cushman & Wakefield w najbliższych miesiącach na rynek centrów handlowych w Europie największy wpływ będzie miał sektor e-commerce, a konkretnie powiązanie zakupów online i w realu. A jak wyliczono w analizie przygotowana dla „Business Insidera”, technologie związane z beaconami w ciągu najbliższych pięciu lat osiągną globalny wzrost na poziomie 287 proc. I na spełnienie tej właśnie prognozy liczą polskie firmy.

A jest ich już na tyle dużo, że branżowy serwis TechCrunch zdążył ogłosić powstanie polskiej „beaconowej doliny”. To zasługa takich firm, jak warszawskie Ifinity, krakowski Estimote i Kontakt.io. Kilka miesięcy temu swoje centrum badawczo-rozwojowe otworzył w Polsce norweski Nordic Semiconductor, opracowujący rozwiązania dla beaconów. W beacony zaczął inwestować również Comarch, który szykuje już pierwsze wdrożenia. – Popularność tej usługi zależy oczywiście od jej praktyczności, łatwości użycia przez sprzedawców i klientów. Potencjał jest jednak spory – podsumowuje Grzegorz Wójcik.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj