Chińczycy kupują nieruchomości. Dom pod Pekinem w cenie tropikalnej wyspy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 kwietnia 2015, 17:40
Budynek w mieście Changsha, stolicy prowincji Hunan, Chiny
Budynek w mieście Changsha, stolicy prowincji Hunan, Chiny/Youtube
Piętnaście lat temu prawie nikt w Chinach nie był właścicielem nieruchomości. Dzisiaj własny dom ma 80 proc. rodzin, informuje Financial Times.

Boom na rynku nieruchomości jest napędzany przez łatwy dostęp do kredytów oraz szybkie bogacenie się społeczeństwa. W rezultacie willa pod Pekinem jest warta tyle samo, ile podobna nieruchomość na prywatnej wyspie na Bahamach. Jednocześnie w Chinach właściciel nieruchomości nie jest właścicielem ziemi, na której ona stoi – ma jedynie prawo do użytkowania jej przez 70 lat.

> > > Czytaj także: Boom na rynku nieruchomości. Cztery ściany najlepszą inwestycją

Te przeszkody oraz wysokie ceny krajowych nieruchomości skłaniają Chińczyków do inwestowania w nieruchomości na świecie.

Londyn, Sydney, Nowy Jork

Według agentów nieruchomości, Chińczycy koncentrują się przede wszystkim dużych, zachodnich miastach.

- Nasi klienci często pochodzą ze środkowych Chin, dlatego zdecydowaliśmy się otworzyć tam swoje przedstawicielstwo – mówi Alan Jurd z frmy Luxury Estates.

> > > Czytaj także: Ceny mieszkań spadają. Zobacz najnowszy raport z rynku nieruchomości

Podczas targów luksusowych nieruchomości w Pekinie w zeszłym tygodniu do kupienia były między innymi: winnica w Australii, Jedna z Wysp Salomona oraz farma w Nowej Zelandii. Wszystkie te nieruchomości miały ceny porównywalne do willi na przedmieściach Pekinu, w większości pozbawionych ogrodu oraz zgrupowanych w ramach grodzonych osiedli.

Za chińską chęcią kupowania zagranicznych nieruchomości stoi także kampania antykorupcyjna uruchomiona przez prezydenta Xi Jinpinga, która zmusza dygnitarzy partyjnych i biznesmenów do rozproszenia swojego bogactwa, między innymi właśnie za granicą kraju.

> > > Czytaj także: Na kupujących mieszkania czeka masa pułapek. Na co należy uważać?

Teoretycznie obywatele Chin mogą posiadać zagraniczne aktywa warte najwyżej 50 tysięcy dolarów. Jednak są metody obejścia tego ograniczenia. Najczęściej w tym celu wykorzystywane są państwowe spółki i firmy handlujące na wielką skalę z zachodem. Do transferu mniejszych kwot wykorzystywane są dzieła sztuki oraz kamienie szlachetne.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj