W rozmowie z Polskim Radiem Marek Gróbarczyk powiedział, że przyjął nominację z dużym zadowoleniem. Jak podkreślił, program PiS-u w sprawie gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej kształtował się od 2005 roku.
„Najistotniejsze elementy to oczywiście odbudowa przemysłu stoczniowego, żeglugi, eksploatacji portów, rybołówstwa, szkolnictwa morskiego i tego, co zostało do tej pory potraktowane bardzo źle w naszym kraju, czyli żeglugi śródlądowej” - powiedział Gróbarczyk.
W Parlamencie Europejskim Marka Gróbarczyka zastąpi polityk PiS Czesław Hoc. Kandydat na ministra życzył swojemu następcy powodzenia podkreślając, że praca w Parlamencie jest dużym wyzwaniem. „Prawdziwą politykę robi się w kraju, natomiast to, że jest to niezwykle istotna instytucja, to powinni wiedzieć wszyscy i świadome i celowe reprezentowanie Polski na forum unijnym jest niezwykle ważne” - dodał deputowany.
Marek Gróbarczyk został posłem do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku. W 2014 z powodzeniem ubiegał się o reelekcję.
>> Czytaj też: Najszybszy rząd III, a może nawet IV RP. PiS planuje eksplozję inwestycji
Komentarze (1)
Pokaż:
NajnowszePopularneNajstarsze2) Specjalizacja to jest to, gdzie możemy znaleźć swoje nisze. Trzeba znaleźć takie rodzaje statków, gdzie będziemy najlepsi.
3) Związki zawodowe w starej formie to śmierć finansowa dla stoczni. Ale są one potrzebne, byle by uwzględniały realia rynkowe.
4) Szansą dla przemysłu stoczniowego są planowane zakupy wojskowe. O ile zostaną zrealizowane z głową, czyli produkcja w Polsce oraz offset. Planowany jest kontrakt na kilka okrętów podwodnych. Pewnie też wróci temat okrętów nawodnych, chociaż projekt Gawron okazał się porażką. Tu można wydać 100% za granice bez korzyści dla polskich stoczni, można też utopić i rozbabrać projekt, ale zrealizowane z głową da kontrakty na lat - budowę i potem remontowanie okrętów wojskowych. Przy okazji transfer technologii.
Akurat sprzęt wojskowy, by mieć nad nim 100% kontrolę, dobrze byłoby robić samodzielnie.
5) Trzeba sprawdzić, gdzie polski przemysł stoczniowy dobrze sobie radzi bez niczyjej pomocy, i pomyśleć jak to wykorzystać. Na przykład produkcja jachtów, od żaglówek śródlądowych po wielkie żaglowce szkoleniowe - tu prywatne stocznie stoją dobrze, produkują na rynek i na eksport.
6) Inwestycje w infrastrukturę wodną, tj. drogi wodne śródlądowe (E30, E40, E70), porty środlądowe i morskie, potencjalny przekop przez Mierzeję Wiślaną - to wszystko może generować popyt na produkty polskich stoczni. Zarówno na statki do turystki wodnej, czyli jachty żaglowe i motorowe, jak i barki do transprotu śródlądowego. Rozruszanie tego zapomnianego do tej porty transportu nakręci koniunkturę na stocznie produkujące statki, na stocznie remontowe, zimowanie jachtów, usługi turystyczne wokoł żeglarzy, zakłady produkcyjne przy rzekach.