Pierwszy region w Polsce ma problem z uchodźcami. Wprowadzono specjalne patrole

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
3 lutego 2016, 08:04
Uchodźcy EPA/PANAGIOTIS BALASKAS Dostawca: PAP/EPA.
Fala uchodźców zalewa Europę. Na zdjęciu imigranci, którzy dotarli do obozu w Grecji. EPA/PANAGIOTIS BALASKAS Dostawca: PAP/EPA./PAP/EPA
Samorządy z zachodniego pasa granicznego mają problem. U ich drzwi pojawiło się realne zagrożenie ze strony imigrantów zamieszkałych w obozie koło Frankfurtu. W gminie Łęknica i w Słubicach doszło już do ekscesów z udziałem kilkuosobowych grup uchodźców.

Szczególnie wieczorem są hałaśliwi i zaczepni w stosunku do mieszkańców. Za dnia również dają o sobie znać na pobliskich bazarach i w sklepach. Przyciąga ich do nas ciekawość, atrakcyjne ceny i kurs euro, który pozwoli im sporo zaoszczędzić na socjalu otrzymywanym od władz niemieckich. W związku z prośbami mieszkańców Władysław Dajczak wraz z zaangażowanymi w sprawę służbami stworzył specjalne patrole piesze dla poprawy bezpieczeństwa.

Część którzy znaleźli się w uzyskała już dokumenty legalizujące pobyt. Zatem mogą bez problemu przechodzić przez granicę w całej strefie Schengen.

Funkcjonariusze policji mają opłacone noclegi plus wyżywienie i zwolnieni są ze wszystkich obowiązków. Ich zadaniem jest tylko pełnienie służby przy moście granicznym i w pasie granicznym.

Nie zakładam żadnych poważnych zdarzeń, bo głęboko wierzę, że będzie spokojnie, ale mamy kilka tysięcy osób u naszych drzwi mogących sprawiać kłopoty.

Coraz większe problemy ma z uchodźcami ma też Szwecja. Rząd jest zaniepokojony skalą przemocy. Przeczytaj więcej tutaj.

Do urzędu wojewódzkiego wpłynęły sygnały z gmin, że już zdarzały się pojedyncze incydenty z udziałem ludzi, którzy przebywają teraz za granicą w obozie dla uchodźców, w pobliżu Frankfurtu. Chodzą grupami po 5–8 osób. Szczególnie wieczorem są hałaśliwi i zaczepni w stosunku do mieszkańców. W związku z tym potraktowaliśmy sygnały może nie do końca o poczuciu zagrożenia, ale o niepełnym poczuciu bezpieczeństwa jako powód do narady.

W obozach się nudzą. Siedzą bezczynnie. Są ciekawi świata i wrażeń. Po naszej stronie widuje się ich w marketach oraz na targowiskach. W gminie Łęknica jest ich sporo. Jest tam duży bazar, na którym handlują nie tylko nasi przedsiębiorcy, ale i niemieccy. My mamy atrakcyjne ceny i kurs euro, który pozwoli im sporo zaoszczędzić z pieniędzy otrzymywanych od władz niemieckich.

Część z tych ludzi, którzy znaleźli się w obozach, w międzyczasie uzyskała już dokumenty legalizujące pobyt. Zatem mogą bez problemu przechodzić przez granicę w całej strefie Schengen. Straż Gminna sygnalizaowała nam, że mieliśmy tez kilkanaście przypadków nielegalnego przekraczania granicy przez uchodźców, przy pomocy opłacanych obywateli Niemiec.

Jak Węgrzy radzą sobie z falą uchodźców? Tutaj przeczytasz więcej o masowych procesach imigrantów w kraju Orbana.

Do tej pory wystarczała w pasie granicznym. Jednak problemy zaczęły się też pojawiać w miejscowościach w głębi województwa. Stąd też pomysł, aby poszerzyć teren kontroli i zwiększyć zasoby patroli o policję, a tam, gdzie jeszcze jest – o straż miejską (gminną).

Mam sygnały, nie tylko ze swojego regionu, że straż miejska ma coraz mniejszą przychylność środowiska samorządowego, a w szczególności radnych. Dochodzi i pewnie będzie dochodzić do zwolnień. Ewentualne braki można zapełnić funkcjonariuszami straży granicznej lub policji.

Na spotkaniu była pełna relacja komendantów straży granicznej i policji z zachodnich terenów. Jako dobry przykład podano gminę Słubice. Na prośbę mieszkańców, którzy nie czują się komfortowo, oraz burmistrza Tomasza Ciszewicza poproszono policję, by ta desygnowała do Słubic dodatkowych funkcjonariuszy. Przybywają z oddziału prewencji w Gorzowie.

Finansowaniem pobytu zajął się samorząd. Funkcjonariusze mają opłacone noclegi plus wyżywienie i są zwolnieni z innych obowiązków. Ich zadaniem jest tylko pełnienie służby przy moście granicznym i w pasie granicznym. Na posterunkach są obecni całą dobę. Koszty funkcjonowania zwiększonych patroli są szacowane obecnie na 2 tys. zł wydane w ciągu dwóch miesięcy przez samorząd w Słubicach oraz koszty dojazdu po stronie policji. Warto zauważyć, że akcja będzie trwała tak długo, jak długo będzie zgłaszane zapotrzebowanie na taką formę zwiększenia poczucia bezpieczeństwa Lubuszan. Władze lokalne już informują, że od kiedy pojawiły się patrole, sytuacja znacznie się poprawiła i mieszkańcy są spokojniejsi.

Tak. Jest bardzo dobre współdziałanie straży granicznej z policją. Również straż graniczna wystawia swoich funkcjonariuszy zarówno tych umundurowanych, jak i nieumundurowanych. Tym ostatnim łatwiej jest obserwować przechodzących i ewentualnie sprawdzać dokumenty.

Na niedawnym spotkaniu chcieliśmy się dowiedzieć, czy pozostali samorządowcy widzą potrzebę patroli u siebie. Zapadła decyzja, że przygraniczne samorządy będą miały stały kontakt z komendantem wojewódzkim policji. W razie potrzeby siły zostaną wysłane, takie jak w Słubicach. Z tego co wiem, narazie takich patroli dodatkowych nie ma, bo nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Na pewno zachęcałbym do tego, by wszyscy, którzy są odpowiedzialni za bezpieczeństwo swoich mieszkańców, mieli świadomość tego, że jesteśmy w trochę innej sytuacji niż dawniej. Nie zakładam żadnych poważnych zdarzeń, bo głęboko wierzę, że będzie spokojnie, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że mamy u naszych drzwi kilka tysięcy osób mogących sprawiać kłopoty.

Wiem, że za poprzedniego wojewody zwracano się do samorządów z pytaniem, czy mają możliwości lokalowe. Zainteresowanie było bardzo znikome, żeby nie powiedzieć zerowe. Samorządy, podobnie jak mieszkańcy, nie są raczej przychylne takiej polityce.

>>> Czytaj też o kolejnych pomysłach na pozbycie się imigrantów: pieniądze i samoloty

Specjalne patrole dla poprawy bezpieczeństwa

Choć rząd deklaruje przyjęcie w tym roku 400 uchodźców z Włoch i Grecji, to żaden z nich nie trafił jeszcze do Polski. Jednak przygraniczne samorządy już narzekają na tych przebywających za zachodnią granicą. Szukając tańszych zakupów i rozrywek, imigranci z niemieckich placówek przyjeżdżają do nas, nie zawsze legalnie. Do ekscesów z udziałem kilkuosobowych grup doszło już w gminie Łęknica i w Słubicach. Na prośbę mieszkańców wojewoda lubuski Władysław Dajczak stworzył specjalne patrole dla poprawy bezpieczeństwa pasa granicznego.

Uchodźcy przechodzą granicę w kilkuosobowych grupach. To w większości młodzi mężczyźni szukający wrażeń w polskich klubach. W obozie w Niemczech siedzą bezczynnie. W przygranicznych Słubicach w sklepach jest taniej, a do przejścia zachęca też korzystny kurs euro. Niemiecki samorząd informuje, że w okolicy Frankfurtu mieszka ok. 1,3 tys. uchodźców. Docelowo ma tam zostać osiedlonych ok. 3 tys. osób. Samorządowcy zauważają, że ten proces może zdestabilizować bezpieczeństwo przygranicznych mieszkańców. Wojewoda lubuski Władysław Dajczak 19 stycznia rozmawiał w tej sprawie z szefami służb oraz samorządowcami. Z uwagi na kilka incydentów z udziałem imigrantów zorganizowano patrole, w których składzie znaleźli się funkcjonariusze straży granicznej, gminnej i policji.

>>> Polecamy: ZPP: Polska demografia się sypie. Potrzebujemy 5 mln imigrantów do 2050 roku

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj