Terroryści z ISIS oraz Al-Kaidy planują zmianę strategii ataków. Ich celem ma stać się zachodnia energetyczna infrastruktura. Jeśli im się uda, możliwe będą zamachy na niespotykaną dotąd skalę.

Celem ataków terrorystycznych mają stać się terminale naftowe, rurociągi, a nawet elektrownie atomowe – pisze portal defence24.pl. Niedawne ataki na Brukselę doprowadziły do wdrożenia procedur bezpieczeństwa w elektrowni atomowej Tihange. W lutym francuski dziennik „La Derniere Heure” poinformował o tym, że w mieszkaniu dziewczyny jednego z terrorystów znaleziono nagranie z miejsca zamieszkania jednego z dyrektorów belgijskich elektrowni atomowych.

Z kolei w lutym tego roku Dyrektor Generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Jukija Amano publicznie ostrzegał przed zagrożeniami terrorystycznymi związanymi z materiałami radioaktywnymi. Podkreślił, że od 1995 roku doszło do 2800 incydentów związanych ze zniknięciem niebezpiecznych materiałów. Stwarza to ryzyko wyprodukowania tzw. brudnej bomby.

Z badań jednego z zespołów Uniwersytetu Oxforda wynika z kolei, że do ataku na elektrownie atomowe mogą zostać wykorzystane drony. Z informacji mediów wynika, że ISIS szkoli terrorystów w zakresie wykorzystania bezzałogowych samolotów. Zdaniem badaczy na rynku istnieje ponad 200 typów dronów, które nadają się do przenoszenia ładunków wybuchowych. Nowe elektrownie są odporne na ataki z powietrza (powstałe po 2001 roku), nie można tego jednak powiedzieć o starszych obiektach. Wiele z nich znajduje się na przykład w Niemczech.

Kolejnym zagrożeniem ze strony ISIS dla unijnej energetyki są cyberataki. Próby tego typu ataków ze strony terrorystów na Departament Bezpieczeństwa Krajowego USA okazały się nieudane.

Zainteresowanie terrorystów obiektami energetycznymi datuje się na 2004 rok. Już wtedy doszło do ataków na terminale naftowe w irackiej Basrze.

>>> Czytaj też: Współczesny terroryzm to dziecko globalizacji. Niemiecka prasa: Belgia popełniała błąd za błędem