W tym tygodniu nastroje inwestorów na rynku ropy naftowej wyraźnie się poprawiły. Po dynamicznych spadkach z drugiej połowy marca i początku kwietnia, cena tego surowca zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie, odbiła w górę. Wielu analityków nie upatruje w tym ruchu na razie niczego więcej, jak tylko zwykłej korekty, która już niebawem może się zakończyć. Jednak w ostatnich dniach stronie popytowej sprzyjała nie tylko analiza techniczna, lecz także niektóre fundamentalne dane.

Wsparciem dla cen ropy były m.in. informacje dotyczące zapasów tego surowca w USA. Już we wtorek Amerykański Instytut Paliw podał, że w poprzednim tygodniu zapasy ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych spadły o ponad 4 mln baryłek. Było to spore zaskoczenie, ponieważ na rynku oczekiwano kolejnego wzrostu zapasów ropy naftowej, i to nawet o ponad 3 mln baryłek. Wyliczenia instytutu potwierdził w środę amerykański Departament Energii, który podał, że w ubiegłym tygodniu zapasy ropy naftowej w USA spadły o 4,9 mln baryłek, tym samym dodatkowo wspierając kupujących na rynku tego surowca.

Reklama

Z kolei w przypadku europejskiej ropy gatunku Brent, na korzyść kupujących działają trwające obecnie prace konserwacyjne na dwóch platformach wydobywczych na Morzu Północnym. Początkowo prace były zapowiadane na lato, więc na ich przyspieszenie zareagowali inwestorzy. Najprawdopodobniej jednak efekt w postaci zmniejszenia dostaw ropy Brent będzie widoczny dopiero w maju.

W pewnej mierze na wzrost cen ropy wpłynęły także zapewnienia niektórych przedstawicieli OPEC, że porozumienie dotyczące zamrożenia produkcji ropy naftowej najprawdopodobniej wejdzie w życie. Nie jest to oczywiste, ponieważ jeszcze pod koniec ubiegłego tygodnia Arabia Saudyjska deklarowała, że na zamrożenie produkcji zdecyduje się tylko wtedy, jeśli na taki sam krok zgodzi się Iran. Ten ostatni zapowiadał natomiast zwiększenie produkcji. Najprawdopodobniej sprawa wyjaśni się dopiero 17 kwietnia, kiedy to będzie miało miejsce spotkanie producentów ropy w katarskim Doha.(ISBnews)

Ceny ropy naftowej na giełdzie paliw w Nowym Jorku rosną o 1,5 proc. po zwyżce w środę aż o 5,2 proc. To reakcja na spadek zapasów ropy w USA o prawie 5 mln baryłek - podają maklerzy.

Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na maj na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 38,30 USD, po zwyżce o 55 centów, czyli 1,5 proc.

Brent w dostawach na czerwiec na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie drożeje o 45 centów, czyli 1,1 proc., i jest wyceniana po 40,29 USD za baryłkę.

Zapasy ropy naftowej w USA spadły w ubiegłym tygodniu o 4,94 mln baryłek, czyli 0,9 proc., do 529,9 mln baryłek - poinformował amerykański Departament Energii (DoE).

A tymczasem analitycy spodziewali się ich wzrostu o 2,85 mln baryłek.

Spada też produkcja surowca w USA, już 10. tydzień w ciągu ostatnich 11.(PAP)