Poniedziałek jest szóstym dniem bezterminowego strajku kolejarzy, a zarazem trzynastym dniem, jeśli policzyć wszystkie protesty od początku marca - pisze "Le Figaro".
Zarząd SNCF podjął w poniedziałek kolejną turę negocjacji ze związkowcami; dotyczą one godzin pracy kolejarzy. Ich związki zawodowe CGT-Cheminots i SUD-Rail domagają się też wycofania się rządu z reformy prawa pracy.
Według Reutera strajkującym "zaczyna brakować zapału": w poniedziałek w proteście uczestniczyło już tylko 8,5 proc. pracowników SNCF.
Fala protestów jest reakcją na forsowanie przez socjalistyczny rząd prezydentaniepopularnej reformy prawa pracy. Otwiera ona drogę do przedłużenia tygodnia pracy z obecnych 35 do 48 godzin, a dnia pracy w różnych przypadkach do 12 godzin. Rząd uzasadnia potrzebę liberalizacji kodeksu pracy koniecznością przystosowania francuskich przedsiębiorstw do międzynarodowej konkurencji.
Projekt zmian w ustawodawstwie przewiduje też pewne ułatwienia dla pracodawców dotyczące zwolnień i związanych z nimi odpraw, a także osłabienie praw związkowych, by zaradzić rekordowemu bezrobociu sięgającemu 10 proc. Rząd odmawia wycofania się z reformy, ale podkreśla, że jest otwarty na negocjacje.
>>> Czytaj też: Polska energetyka będzie w najtrudniejszej sytuacji w Europie
