Fitch ostrzega: Wielką Brytanię czeka szok inwestycyjny

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
29 czerwca 2016, 13:20
Wielka Brytania, Londyn
Wielka Brytania, Londyn/ShutterStock
Inwestycje w Wielkiej Brytanii spadną o 15 proc. w 2018 roku - zapowiada Fitch. Vodafone może rozważyć wyprowadzkę z Wysp, Dania broni waluty po referendum, a Murdoch ocenia, że Brexit jest jak ucieczka z więzienia. Oto przegląd najważniejszych wydarzeń związanych z decyzją o opuszczeniu UE przez Brytyjczyków.

Wynik referendum w Wlk. Brytanii będzie miał duży wpływ na jej gospodarkę; z powodu niepewności związanej z przyszłą sytuacją kraju przedsiębiorstwa będą odkładać w czasie decyzje o inwestycjach oraz zatrudnieniu, a podwyższona zmienność ujemnie wpłynie na zaufanie biznesu – napisała w środowej nocie w agencja ratingowa Fitch.

„Oczekujemy, że inwestycje w Wielkiej Brytanii spadną o 5 proc. w 2017 r. i o 15 proc. w 2018 roku w porównaniu do naszych poprzednich prognoz Global Economic Outlook (GEO) z maja 2016 r.” – napisano.

„Konsumpcja również nie będzie odporna na ten szok, a ogólne wydatki Brytyjczyków odnotują niewielki spadek w 2017 r. Duża utrata wartości funta skompensuje nieco szok popytowy, a eksport skorzysta w bliskim terminie. Z kolei import prawdopodobnie ulegnie zmniejszeniu, podczas gdy kontrakty inwestycyjne i zagraniczne produkty podrożeją. Będzie to skutkować odwróceniem strumienia wydatków w kierunku dóbr i usług wytwarzanych w kraju oraz wyższą inflacją. Oczekuje się, że wzrost PKB Wlk. Brytanii spadnie do poziomu ok. 1 proc. w 2017 i 2018 r. Oznacza to rewizję w dół o 1 pkt. proc. w porównaniu do naszej majowej prognozy GEO.” - dodano.

Zdaniem Fitch Brexit wpłynie ujemnie na produktywność oraz zmniejszy podaż siły roboczej i potencjalne PKB w Wlk. Brytanii. W opinii agencji negatywne strony Brexitu przeważą nad wszelkimi zyskami dla PKB, które będą wynikać z deregulacji po wyjściu z UE lub z przekierowania transferów budżetowych z UE do budżetu UK.

>>> Czytaj też: Rozwód Londynu z UE, czyli festiwal wzajemnych złośliwości

Vodafone Group będzie rozważać ewentualne przeniesienie swojej globalnej siedziby do innego państwa, jeżeli Wlk. Brytania nie wynegocjuje dostępu do jednolitego europejskiego runku i dostępu do siły roboczej - poinformowała w środę spółka.

W oświadczeniu przesłanym agencji Bloomberg Vodafone napisało, że przygląda się odpowiedzi rządu Wielkiej Brytanii na wynik referendum i nie podjęło jeszcze decyzji o ostatecznej lokalizacji siedziby.

„Obecnie nie jest jasne jak wiele pozytywnych kwestii (wynikających z przynależności do UE – PAP) pozostanie w mocy po ukończeniu procesu negocjacji o opuszczeniu Unii przez Wielką Brytanię” - napisano w oświadczeniu.

„W chwili obecnej nie można wyciągać wniosków, gdzie będzie się mieścić siedziba spółki w przyszłości” – dodano.

Vodafone jest siódmą największą spółką notowaną na londyńskiej giełdzie. Jej kapitalizacja wynosi 55 mld funtów.

W związku z Brexitem Handelsbanken obniżył prognozy wzrostu PKB Szwecji w 2016 r. do 3,3 proc. z 3,6 proc., a w 2017 r. do 2,3 proc. z 2,4 proc.

Zdaniem banku wpływ Brexitu na szwedzką gospodarkę będzie negatywny, lecz niewielki, a najbardziej zaszkodzi jej niepewność na rynkach finansowych. Bank ocenia, że skutki Brexitu dla eksportu szwedzkich produktów do UK również będą niewielkie.

Duński bank centralny sprzedał w dzień po referendum w Wielkiej Brytanii 5 mld koron (750 mln USD), by doprowadzić do osłabienia waluty – uważa Jan Nielsen, starszy analityk banku Nordea z Kopenhagi.

Napływ kapitału do krajów uważanych przez rynek za „bezpieczną przystań” przed referendum wywindował kurs duńskiej korony do poziomu nie widzianego od dekady.

Poprzednio duński bank centralny interweniował na rynku walutowym w maju. Oficjalne dane dot. interwencji zostaną opublikowane 4 lipca.

>>> Czytaj też: Brexit, czyli straty. Cztery scenariusze dla Polski

61 proc. Brytyjczyków jest zaniepokojonych przyszłością krajowej gospodarki, a wśród osób, które oddały głos w referendum za Brexitem 52 proc. podziela tę obawę – wynika z badania firmy badawczej Retail Economics, przytaczanym przez agencję Bloomberg.

„Obawy o gospodarkę, finanse osobiste i wzrost kosztów życia prawdopodobnie przyczynią się do zmniejszenia się zaufania konsumentów i ich wydatków” – powiedział Richard Lim, CEO Retail Economics.

Z badania wynika, że 58 proc. ankietowanych wstrzyma wydatki na mniej istotne produkty, więcej niż połowa zamierza zwiększyć oszczędności, a 61 proc. wyraża obawy o możliwe podwyżki cen żywności.

„Wysoki poziom niepewności towarzyszący sytuacji po referendum w Wielkiej Brytanii sprawia, że mało prawdopodobnym jest, by cena baryłki ropy przekroczyła 50 USD w najbliższej przyszłości, a tym bardziej na długo” – napisał w środę w nocie Commerzbank, cytowany przez agencję Bloomberg.

Bank dodaje, że „relatywnie mocny” dolar nie będzie pomagać zwyżkom cen ropy.

„Brexit to trochę jak ucieczka z więzienia – jesteśmy wolni” – powiedział we wtorek wieczorem na zamkniętym spotkaniu Rupert Murdoch, magnat medialny, cytowany przez The Times.

Dodał, że wynik referendum w Wielkiej Brytanii jest „wspaniały”.

Murdoch jest właścicielem dwóch brytyjskich gazet. „The Sun” popiera Brexit, natomiast linia redakcyjna „The Times” jest proeuropejska.

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz rozmawiał w środę w Brukseli z szefową rządu Szkocji Nicolą Sturgeon o konsekwencjach ubiegłotygodniowego referendum w sprawie Brexitu. Szkocka polityk spotka się jeszcze z szefem Komisji Europejskiej.

"Szkocja jest zdeterminowana, by pozostać w Unii Europejskiej" - powiedział Schulz dziennikarzom po spotkaniu, dodając, że jego rola podczas rozmów polegała na "słuchaniu i uczeniu się".

Rzecznik szefa PE John Schranz przekazał, że rozmowa dotyczyła sytuacji panującej w Szkocji po referendum oraz utrzymujących się tam nastrojów, a "spotkanie miało cel informacyjny". "Regularnie spotykamy się z regionalnymi przywódcami (politycznymi)" - powiedział Schranz, dodając: "Choć oczywiście obecnie czasy są wyjątkowe".

W środę późnym popołudniem Sturgeon spotka się z szefem Komisji Europejskiej Jean-Claude'em Junckerem, by osobiście przedstawić mu stanowisko Szkocji wobec ostatnich wydarzeń związanych z brytyjskim referendum. Szef Rady Europejskiej Donald Tusk - jak relacjonował jeden z jego współpracowników - uznał, że na tym etapie nie spotka się ze szkocką pierwszą minister (szefową rządu).

Niemiecki Federalny Urząd Nadzoru Usług Finansowych (BaFin) oświadczył we wtorek, że po wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE Londyn nie będzie mógł zostać główną siedzibą planowanej europejskiej giełdy ani centrum transakcji przeprowadzanych w euro.

"Bez wątpienia trudno jest sobie wyobrazić, by najważniejsza giełda strefy euro miała być zarządzana z siedziby znajdującej się poza Unią Europejską. Z pewnością potrzeba w tej kwestii pewnej korekty" - powiedział szef BaFin Felix Hufeld.

Jak dotąd jest to najwyższy rangą urzędnik, który po ubiegłotygodniowym referendum ws. Brexitu publicznie wykluczył Londyn jako lokalizację przyszłej giełdy, mającej powstać z fuzji giełdy londyńskiej (London Stock Exchange - LSE) oraz giełdy niemieckiej (Deutsche Boerse); szacowana wartość transakcji to ponad 22 mld euro.

Formalny wniosek Wielkiej Brytanii w sprawie wyjścia z UE może wpłynąć także na pozycję brytyjskich europosłów, ale na razie ich status pozostaje bez zmian - ocenił we wtorek szef Parlamentu Europejskiego Martin Schulz.

"Brytyjscy europosłowie pozostają pełnoprawnymi członkami Parlamentu Europejskiego, dopóki Wielka Brytania będzie w UE" - powiedział Schulz na konferencji prasowej w Brukseli, pytany, czy po referendum w sprawie Brexitu eurodeputowani Zjednoczonego Królestwa powinni mieć udział w pracach PE i dyskusji o przyszłości Unii.

Schulz dodał, że gdy uruchomiony zostanie artykuł 50., czyli procedura wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE, europarlament rozważy, "jaki wpływ będzie to mieć na status członków PE, pochodzących ze Zjednoczonego Królestwa".

"Jestem zaskoczony, że niektórzy brytyjscy europosłowie, którzy entuzjastycznie opowiadali się za wyjściem z ich kraju z UE i sprawiali wrażenie, jakby chcieli natychmiast po referendum opuścić europarlament, teraz się nie śpieszą. Podczas dzisiejszej debaty byli bardzo obecni" - dodał szef PE.

>>> Polecamy: Bez planu na przyszłość. Powstanie ministerstwo ds. Brexitu?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj