Amerykanie zainstalują tarczą antyrakietową w Korei Południowej. Ostra reakcja Chin

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
8 lipca 2016, 12:36
Rakiety, mat. shutterstock
Rakiety, mat. shutterstock/ShutterStock
Na terytorium Korei Południowej zmieszczony zostanie zaawansowany system obrony przeciwrakietowej USA, który ma chronić kraj przed zagrożeniem ze strony Korei Północnej - poinformowały w piątek władze w Seulu i Waszyngtonie. Zapowiedź ta wywołała ostrą reakcję Chin.

będzie wykorzystywany tylko do ochrony przed rosnącymi możliwościami nuklearnymi i balistycznymi Pjongjangu - napisały ministerstwa obrony Korei Płd. i USA we wspólnym oświadczeniu.

Według południowokoreańskiego resortu w najbliższych tygodniach wybrane zostanie miejsce rozmieszczenia systemu. Sojusznicy chcą, by zaczął on działać przed końcem 2017 roku. "Gdy system zostanie rozmieszczony na Półwyspie Koreańskim, będzie się koncentrował wyłącznie na północnokoreańskich zagrożeniach jądrowych i rakietowych i nie będzie skierowany na jakiejkolwiek inne kraje" - głosi oświadczenie.

oświadczyły, że wystosowane zostały noty protestacyjne w sprawie planowanego rozmieszczenia systemu THAAD i przekazane ambasadorom USA i Korei Południowej w Pekinie.

Według chińskich władz system ten naruszy równowagę bezpieczeństwa w regionie, natomiast nie przyczyni się w żadnym stopniu do położenia kresu programowi nuklearnemu Korei Płn. Pekin to główny sojusznik Pjongjangu. Mimo to Chiny sprzeciwiają się rozwijaniu przez Koreę Płn. broni jądrowej i w marcu poparły ostatnie oenzetowskie sankcje przeciwko temu krajowi.

"Chiny stanowczo wzywają USA i Koreę Płd. by nie rozmieszczały systemu antyrakietowego THAAD, nie podejmowały żadnych kroków komplikujących sytuację w regionie i nie robiły niczego, co mogłoby zaszkodzić chińskim strategicznym interesom bezpieczeństwa" - napisał w oświadczeniu MSZ w Pekinie.

>>> Czytaj też: Cztery bataliony w Polsce i krajach bałtyckich. "Atak na jednego sojusznika wywoła reakcję całego NATO"

Według agencji Reutera Korea Płd. nie chciała otwarcie poruszać kwestii THAAD właśnie z powodu sprzeciwu Chin, swego głównego partnera handlowego i coraz bliższego sojusznika dyplomatycznego. Prezydent Korei Płd. Park Geun Hie i jej chiński odpowiednik Xi Jinping spotykali się już na siedmiu szczytach od 2013 roku, gdy oboje objęli władzę.

budzi też niechęć Rosji. Przygotowując plany wojskowe władze w Moskwie wezmą pod uwagę jej rozmieszczenie - podała agencja Interfax.

Wybudowany przez firmę Lockheed Martin system THAAD będzie w stanie wykryć pociski krótkiego i średniego zasięgu i je zestrzelić. Taki system znajduje się już na wyspie Guam.

Kosztuje on ok. 800 mln dolarów i najpewniej zwiększy koszty amerykańskiej obecności wojskowej w Korei Płd. W tym kraju wciąż stacjonuje 28,5 tys. żołnierzy USA. Jest to spuścizna po wojnie koreańskiej z lat 1950-1953.

Temat amerykańskiej obecności wojskowej na Półwyspie Koreańskim i w regionie pojawia się podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi w USA. Donald Trump, niemal pewny kandydat Republikanów, podkreślał, że Korea Płd. i Japonia powinny przeznaczać więcej środków na własną obronę.

Południowokoreańsko-amerykańska grupa robacza ustala najlepsze miejsce na rozmieszczenie systemu, a rozmowy toczą się od lutego, gdy Pjongjang wystrzelił rakietę balistyczną dalekiego zasięgu, która wyniosła na orbitę okołoziemską satelitę.

Rada Bezpieczeństwa ONZ potępiła te działania, uznając je za zawoalowany test pocisku dalekiego zasięgu, czego Korei Płn. zabraniają liczne rezolucje ONZ. Pjongjang odrzuca ten zakaz, argumentując, że narusza on jego suwerenność i prawo do eksploracji kosmosu.

Pod koniec czerwca Korea Płn. wystrzeliła ze wschodniego wybrzeża pociski balistyczne średniego zasięgu, co miało pokazać postępy w tej technologii.

W środę władze USA po raz pierwszy nałożyły sankcje finansowe na przywódcę komunistycznego reżimu, Kim Dzong Una za "notoryczne łamanie praw człowieka". Korea Płn. uznała to za "wypowiedzenie wojny" i oświadczyła, że planuje ostrą odpowiedź. Według agencji Yonhap Pjongjang ostrzegł, że zamknie wszelkie kanały dyplomatyczne z USA, jeśli sankcje nie zostaną cofnięte.

Również w czwartek przedstawiciel władz USA powiedział, że administracja prezydenta Baracka Obamy zwraca się do innych krajów, by ograniczyły zatrudnianie pracowników z Korei Płn. Celem tych działań ma być zmniejszenie dostępu Pjongjangu do zagranicznych walut.

>>> Czytaj też: Obama: USA utrzymają sankcje wobec Rosji, Europa to nasz najlepszy przyjaciel

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj