"" pisze w środę, że rządy w stoją przed trudnym zadaniem - muszą wyjaśnić kulisy ostatnich zamachów, ale przede wszystkim "muszą rozwiać obawy obywateli obu krajów, że władze nie są w stanie zagwarantować im tego, co jest kluczowym zadaniem państwa - poczucia bezpieczeństwa".
Władze muszą też uważać, by uzasadniony lęk mieszkańców nie doprowadził do "nastrojów przypominających pogrom" wobec uchodźców - zauważa autor komentarza Guenter Bannas. Niemiecki dziennikarz chwali za podzielane przez wszystkich ministrów stanowisko, iż nie należy podejmować "zbyt pochopnych decyzji". Za zjawisko pozytywne uznał ponadto fakt, iż ostatnie wydarzenia nie wywołały - za małymi wyjątkami na marginesie - ponownie dyskusji o tym, że to kanclerz Angela Merkel ponosi winę za obecną sytuację.
"Sueddeutsche Zeitung" zaznacza, że decyzja o udzieleniu schronienia uciekinierom z była słuszna. To był "nakaz miłości bliźniego" - pisze podkreślając, że wolontariusze, organizacje obywatelskie i państwo pokazywały uchodźcom, że są w Niemczech mile widziani.
"Szydzenie z ludzi, którzy nieśli pomoc, jako naiwniaków i piętnowanie +kultury+ przyjmowania (imigrantów) jest tanim chwytem propagandowym" - krytykuje Krueger. Zauważa, że uchodźcy "po wełnianych kocach, kurtkach, dachu nad głową i kursach językowych potrzebują profesjonalnej pomocy, by móc poradzić sobie z doświadczeniami przemocy". "W tej dziedzinie dzieje się zbyt mało" - ocenia komentator.
nie może być usprawiedliwieniem dla podejrzewania wszystkich Syryjczyków czy innych uchodźców o sympatie dla terroryzmu - uważa dziennikarz "SZ". Przyznaje, że wśród ludzi, którzy szukają w Europie bezpieczeństwa, są też tacy, którzy wykazują skłonności do radykalizmu lub od dawna planowali zamachy. Państwo musi mieć prawo do kontrolowania ich, jednak powinno to robić "w sposób umiarkowany i spokojny" - dodaje Krueger.
Ukazujący się w Berlinie "Tagesspiegel" pisze o strachu, który "jest obecny i pozostanie tak długo, jak długo terroryzm będzie poszukiwał nowych dróg, by w nas uderzyć".
"Rośnie nieufność, co jest niedobrym objawem, gdyż strach i przerażenie są właśnie celem terrorystów" - stwierdza komentator. "Z tego punktu widzenia terroryści już osiągnęli pewien sukces. Zdobyli władzę nad naszym światem odczuć" - czytamy w "Tagesspieglu". Politycy muszą przywrócić obywatelom poczucie bezpieczeństwa. To nie będzie łatwe i może potrwać - dodaje gazeta.
Matthias Kamann w "Die Welt" pisze, że po zamachu w Normandii potrzeba "nie kolejnego, setnego" zdystansowania się stowarzyszeń islamskich od Państwa Islamskiego, lecz "widocznego wysiłku" z ich strony, by zreformować tkwiący w kryzysie
Komentator jest przekonany, że nawet tak straszne przestępstwa, jak to w Normandii, nie skłonią chrześcijan do udziału w wojnie religijnej, gdyż byłoby to niezgodne z chrześcijańską miłością. Ani Kościoły, ani wierni nie dadzą się namówić na agresję - pisze Kamann. Jego zdaniem chrześcijanie nie zrezygnują z opiekowania się uchodźcami.
"Die Welt" uważa, że muzułmanie powinni być zszokowani okrucieństwami popełnianymi w imieniu ich religii. Kamann pisze, że islam - z małymi intelektualnymi wyjątkami - jest "reakcyjny i straszny". "Dlatego nie potrzebujemy obecnie setnego zdystansowania się islamskich stowarzyszeń od IS, lecz podjęcia przez nie wreszcie widocznego wysiłku, by przezwyciężyć kryzys tej religii" - uważa komentator.
>>> Czytaj też: "FT": Reakcja niemieckich władz na akty przemocy zasługuje na uznanie
