Zdaniem dziennika, plan "Europy obrony" będzie kluczowym przesłaniem przemówienia o stanie UE, jakie wygłosi w przyszłym tygodniu w Parlamencie Europejskim przewodniczący KE
Plan, który ma być skonkretyzowany do końca br., ma odzwierciedlać wysiłki w walce z terroryzmem. Zakłada on przede wszystkim "stałą ustrukturyzowaną współpracę" otwartą dla wszystkich chętnych krajów, które nie musiałyby się oglądać na sprzeciw innych, niechętnych integracji w zakresie wojskowym. Według "FT", plan zakłada jednolite stałe dowództwo unijnych operacji wojskowych - w miejsce narodowych kwater głównych, które są obecnie podstawą wspólnych misji UE.
Ponadto - pisze "FT" - KE chciałaby rozmieszczenia unijnych grup bojowych oraz wspólnych inwestycji w sprzęt wojskowy, czy wyznaczania wiążących celów standaryzacji sprzętu. Zdaniem rozmówców dziennika, taka współpraca mieściłaby się w obecnych ramach traktatowych. Podkreślają oni, że plan nie jest krokiem ku powołaniu wspólnej unijnej armii, choć dotyka obszaru operacyjnego zarezerwowanego dotąd dla , którego członkami są 22 unijne kraje.
Gazeta zauważa, że plan KE już spotkał się ze sceptycyzmem niektórych krajów. Przypomina w tym kontekście, że przeciwko zacieśnianiu współpracy wojskowej w UE jest konsekwentnie Wielka Brytania, a temat ten pojawił się w kampanii przed czerwcowym referendum. Zdaniem "FT", "otwiera drzwi dla nowych operacji europejskich w zakresie obrony i bezpieczeństwa".
>>> Czytaj też: "Financial Times": Europa nie potrzebuje kontrrewolucji Orbana i Kaczyńskiego
