Prezes Orange Polska: Za pół roku zaoferujemy dekoder 4K [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 9 minut
28 listopada 2016, 08:03
światłowody. Fot. Shutterstock
światłowody. Fot. Shutterstock/Inne
Jean-François Fallacher: W Warszawie niemal wszędzie można płacić zbliżeniowo, w Paryżu niekoniecznie. Tutaj nie muszę nosić ze sobą karty kredytowej czy gotówki, bo praktycznie wszędzie płacę smartfonem.

Wszyscy ze sobą konkurujemy od dawna i jesteśmy do tego przyzwyczajeni.

Spodziewaliśmy się konsolidacji na rynku i teraz czekamy na decyzję UOKiK. Szanujemy biznesowych rywali, ale nie obawiamy się konkurencji. Czasami lepiej jest konkurować z większym podmiotem, który gra według przyjętych zasad, niż z wieloma mniejszymi. Jeśli ostatecznie dojdzie do połączenia Multimedia Polska i UPC, to Orange Polska pozostanie liderem na rynku sieci szerokopasmowych, choć wyrośnie nam silny numer dwa na rynku.

W Polsce wielu ludzi nie wie, czym jest światłowód, dlatego prowadzimy kampanie informacyjne. Nie pomaga nam to, że w przeszłości były nieścisłości, także w reklamach i ofertach operatorów. Nazywali światłowodem coś, co nim nie było w ogóle albo było tylko w połowie. Dla Orange Polska i naszych klientów światłowody są absolutnie kluczową inwestycją. Proszę zauważyć, że ok. 2 mln gospodarstw domowych w Polsce korzysta obecnie z Neostrady, ale prędkość internetu, jaką mają, często jest dla nich niewystarczająca ze względu na ograniczenia technologiczne. Dlatego myślimy o ich obecnych i przyszłych potrzebach. Stąd też ogromne inwestycje.

Nie będziemy zwiększać wydatków na promocję. Nie możemy przesadzać z reklamą, w sytuacji kiedy nie wszyscy nasi klienci mają dostęp do tej oferty. Nie chcielibyśmy rozbudzać ich oczekiwań, a potem rozczarować, dlatego tak ważne są „punktowe” działania w kolejnych miejscach, gdzie mamy światłowody.

W końcu mamy produkt, który jest bardzo konkurencyjny na rynku i to także w dużych miastach, gdzie mocno aktywne są kablówki. Światłowód jest technologią przyszłości, która pozwala nam zaoferować do 600 Mb/s, a za kilka lat prędkości liczone w gigabajtach. To inwestycja długoterminowa. Zaczęliśmy ją 1,5 roku temu i potrzebujemy czasu, by przełożyła się na wyniki komercyjne. Jeśli miałbym szukać porównań, inwestycja w światłowody to dla nas jak przejście z 2G do 4G/LTE w komórkowym świecie. Oczywiście konsumenci mogą być zadowoleni z dotychczasowej oferty kablówek, część na pewno pozostanie przy dotychczasowym dostawcy, ale duża część klientów będzie miała większe oczekiwania. I nie bez znaczenia będzie to, że od Orange Polska dostaną w pakiecie komórkę, telewizję i internet w najlepszych technologiach.

Idziemy zgodnie z planem. Na koniec września br. mieliśmy 57 tys. klientów światłowodów, ale najważniejszy w sprzedaży jest trend, który rośnie. Ponadto prawie połowa klientów światłowodów wybrała ofertę konwergentną, co znaczy, że kupują od nas nie tylko dostęp do internetu, ale także inne usługi.

Rozmawiamy ze wszystkimi na rynku, także z Netflixem, który jest w Polsce ogólnie dostępny. My zdecydowaliśmy się zacieśnić współpracę z Canal Plus i HBO. To dla nas ważne, by oferować klientom wysokiej jakości kontent. I też stawiamy na silnych partnerów. Właśnie zaprezentowaliśmy nową ofertę TV.

Pracujemy nad dekoderem 4K i chcemy zaoferować go klientom w pierwszej połowie przyszłego roku. Popularność tego standardu będzie rosła. Na polskim rynku sprzedano już kilkaset tysięcy telewizorów 4K, a przed nami zakupowy okres świąteczny. Biblioteka programów i kanałów 4K jest jeszcze ograniczona, ale uważam, że to się wkrótce zmieni. Z HD kilka lat temu było podobnie.

Nie jesteśmy producentem ani nadawcą, jak TVN czy TVP, tylko dostawcą usług. I to się nie zmieni. Kręcenie filmów, zatrudnianie dziennikarzy, aktorów itp. to nie nasz biznes. Dystrybucja i agregacja treści już tak. Kupujemy kontent i sprzedajemy go w pakietach. Wkrótce planujemy uruchomić ofertę Orange TV GO, która zastąpi Telewizję Tu i Tam. Pozwoli ona na wygodniejsze oglądanie naszej oferty telewizyjnej na tablecie czy komórce.

Szczegóły oferty przedstawimy przy jej uruchomieniu.

Rynkowa praktyka jest taka, że nikt nie podaje takich liczb. Rejestracja idzie zgodnie z naszymi przewidywaniami. Tak jak wszyscy operatorzy staramy się przekonać klientów, by nie zostawiali obowiązku rejestracji na ostatnią chwilę. Jeśli miliony osób ruszą w styczniu do punktów sprzedaży, to nie będzie łatwo obsłużyć wszystkich chętnych. Dlatego oferujemy bonusy i mocno się promujemy. Przypominam, że ustalony prawem termin upływa 1 lutego 2017 r.

Bank nie jest pierwszym miejscem, które przychodzi do głowy klientowi, który chce zarejestrować kartę. Najwięcej trafia do naszych punktów sprzedaży i konsultantów. Potem mogę wymienić Pocztę Polską, która dociera do wielu miejsc w całym kraju i jest ważnym partnerem, zwłaszcza ze względu na klientów z mniejszych miejscowości.

Zapytaliśmy klientów, kiedy zamierzają zarejestrować prepaida i czy wiedzą o takim obowiązku. Większość zdawała sobie sprawę z takiej konieczności, ale 5–10 proc. przyznało, że w ogóle nie zamierza zarejestrować prepaida, bo anonimowość jest dla nich istotna. Wśród osób kupujących prepaidy nawet 70 proc. wykorzystywało go jednorazowo i właśnie ta grupa zmniejszy się znacząco przy nowych przepisach. Rynek prepaid jest specyficzny, podobny do FMCG (dobra szybko zbywalne – red.). Karty są sprzedawane w kilkudziesięciu tysiącach punktów. Po styczniu 2017 r. nastąpi swoiste „wyczyszczenie” tego rynku i przystosowanie do nowych realiów.

Cieszymy się, że klienci wybierają nasze abonamenty. Decyduje oczywiście dobra oferta, ale nie tylko. Widzimy „skutek uboczny” rejestracji kart. Ludzie przychodzą z dowodem do punktu sprzedaży, aby zarejestrować prepaid, i słyszą o możliwości podpisania umowy abonamentowej, bo jest prostsza, nie trzeba płacić z góry, ceny są dobre, a do tego można wybrać dobry smartfon. Telefony w abonamencie są często tańsze niż na wolnym rynku, można je wziąć na raty i klienci chętnie z tego korzystają.

Jestem zwolennikiem nowego prawa, bo w dzisiejszym świecie całkowita anonimowość niesie ze sobą realne zagrożenia – niedawno, 13 listopada, była rocznica krwawych zamachów w Paryżu. Pomimo zmian prawnych potrzeba komunikacji nie zniknie. Rzeczywistość może nas jednak zaskoczyć, bo rynek prepaid zmieni się nie do poznania.

Na razie rozmawiamy z Urzędem Komunikacji Elektronicznej o sposobie wyceny częstotliwości. Jesteśmy biznesowo przygotowani zarówno na przedłużenie licencji, jak i na rezygnację z niej.

UKE chce za to pasmo 115 mln zł, wy publicznie mówicie, że to za drogo. To element negocjacji?

Nie negocjujemy z regulatorem, to jego decyzja. Trwa dyskusja co do metodologii, na podstawie której dokonano wyceny. Gdy usłyszymy finalną cenę, podejmiemy decyzję.

Teraz ważą się losy aukcji częstotliwości z pasma 700 MHz. Będziecie zainteresowani?

To rozsądny ruch minister Anny Streżyńskiej, żeby odłożyć aukcję w czasie, bo gdyby ruszyła w przyszłym roku lub nawet w 2018, zainteresowanie telekomów mogłoby nie być duże. Trzeba pamiętać, ile pieniędzy operatorzy wydali na aukcję 800 MHz i jakie jeszcze mają potrzeby. W przypadku Orange Polska mamy zapewniony spokój na najbliższe kilkanaście lat. Ale biorąc pod uwagę rosnący przepływ danych w sieci, apetyt na kolejne częstotliwości znów może wzrosnąć. Moim zdaniem teraz dla rynku ciekawsze od aukcji na 700 MHz jest to, czym zakończą się rozmowy regulatora z Cyfrowym Polsatem, który swój blok w paśmie częstotliwości 800 MHz otrzymał za darmo, a niedługo będzie musiał zdecydować, czy chce go zachować i zapłacić cenę obliczoną na podstawie średniej z ostatniej aukcji. Zastanawiam się, co zrobi Zygmunt Solorz?

Wiemy na pewno, że nie podoba mu się wasza współpraca z T-Mobile. Zygmunt Solorz narzekał na nią w ostatnim wywiadzie, twierdząc, że psujecie konkurencję na rynku.

Nie rozumiem zarzutów, szczególnie że Polska nie jest jedynym krajem, gdzie taka współpraca istnieje. To coraz bardziej powszechna praktyka rynkowa. Wracając do współpracy z T-Mobile, jej szczegóły były ustalane zarówno z regulatorem rynku, jak i UOKiK. Dziwią mnie tego rodzaju słowa wypowiadane przez właściciela telekomu, który licencję na częstotliwości do budowy szybkiego, mobilnego internetu dostał kilka lat przed konkurencją.

Sprzedajecie już usługi bankowe, prąd, ubezpieczenia. Co jeszcze może się pojawić w ofercie telekomu?

Orange Finanse i Orange Energia to wciąż młode usługi. Wymagają inwestycji i doglądania, czy dobrze się rozwijają. Dopiero potem zaczniemy myśleć o kolejnych. W biznesie nie chodzi o maksymalizowanie liczby usług w ofercie, ale ich efektywność.

Polska była pierwszym krajem, na którym testowaliście bankowość mobilną. Szykują się kolejne eksperymenty?

Polska to dla Orange trzeci rynek w Europie. Nie powiedziałbym, że to „rynek testowy”. Postawiliśmy na ten kraj, bo Polacy lubią bankowość elektroniczną. Takie usługi są tutaj bardziej zaawansowane i popularniejsze niż np. we Francji. W Warszawie niemal wszędzie można płacić zbliżeniowo, w Paryżu niekoniecznie. Tutaj nie muszę nosić ze sobą karty kredytowej czy gotówki, bo praktycznie wszędzie płacę smartfonem.

A jaki model smartfonu sam pan posiada?

Używam trzech aparatów (Jean-François Fallacher wyjmuje trzy smartfony, dwa marki Huawei, z czego jeden to prototyp, drugi to model P9, i Samsunga Galaxy S7). Jeden z nich jest polski, drugi francuski, a trzeci rumuński.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj