Autorka pisze, że zarządzanie Muska wszystkimi firmami ma kilka podobieństw. Czego możemy się spodziewać po jego rządach w Twitterze? Oto główne punkty programu.

Pracoholizm

Reklama

Musk jest powszechnie znany jako pracoholik. Podczas szczególnie intensywnych okresów produkcyjnych w Tesli spędzał w swoim biurze i fabryce całe dnie i noce. Spał obok biurka na kanapie, a zdarzało się nawet, że w samej fabryce. Jeżeli Elon naprawdę zaangażuje się w rozwój Twittera, to jego nowi współpracownicy powinni spodziewać się równie silnego zaangażowania. Z pewnością ma czas. Chociaż wkłada dużo wysiłku w rozwój projektu Starship, czyli budowy wielkiej 50-metrowej rakiety, która ma zostać przystosowana do pracy jako lądownik księżycowy (do 2025 albo 2026 roku), to reszta działań firmy przebiega całkiem sprawnie bez Muska. Działania firmy sprawnie nadzoruje dyrektor ds. operacyjnych Gwynne Shotwell.

Toksyczna kultura firm

Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem rozwoju Twittera jest zdaniem Charliego Warzela z The Atlantic powrót do stanu z mniej więcej 2016 roku, gdy platforma stawiała na szeroko rozpowszechnioną wolność słowa i nie inwestowała wystraczająco dużo w rozwój narzędzi chroniących użytkowników. Twitter był w minimalnym stopniu moderowany, co sprzyjało szerzeniu się mowy nienawiści i nękania użytkowników. Platforma może stać się więc mało przyjaznym środowiskiem dla mniejszości, np. społeczności LGBTQ.

Część pracowników Twittera obawia się także, że reformy Muska zniszczą obecną kulturę firmy. Musk jest wizjonerem, ale też jednocześnie okropnym szefem – pisze Koren. Podobno w przeszłości beształ swoich pracowników, a nawet z miejsca ich zwalniał. Czarnoskórzy pracownicy Tesli skarżyli się na liczne przypadki nękania na tle rasowym. W zeszłym roku kilka byłych pracownic SpaceX opisało molestowanie seksualne, którego były świadkami lub doświadczyły w firmie, dodając, że kierownictwo nie chroniło ofiar i nie karało sprawców. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że skargi i feedback pracowników Twittera w kontekście potencjalnego łamania prawa pracy będą w dużej mierze ignorowane.

Nirealistyczne dedlajny

Musk słynie z wyznaczania swoim zespołom niemożliwych terminów realizacji zadań. Tak było chociażby w początkowym okresie rozwoju Starshipa. Często też przy różnych okazjach deklaruje pewne plany swoich firm, najwyraźniej nie informując wcześniej menedżerów. Autorka opisuje na przykład mała aferę z Dniem Wyzwolenia (ang. Juneteenth) i problematycznymi dniami wolnymi w Tesli i SpaceX.

Cywilizacyjne projekty

Musk uważa, że jego biznesowe projekty są misjami. Długoterminowym celem rozwoju SpaceX ma być uczynienie człowieka „gatunkiem wieloplanetarnym”. Biznesmen wierzy, że jego działania umożliwią ocalenie ludzkiego istnienia. Twittera traktuje, przynajmniej retorycznie, jako platformę, której zadaniem jest szerzenie wolnego słowa i umożliwianie debaty na tematy ważne dla historii ludzkości. „Spodziewajcie się, że Twitter zostanie wciągnięty w utopijną – lub, w zależności od punktu widzenia, dystopijną – narrację Muska – pisze autorka The Atlantic.