Analitycy cytowani w środowej informacji Metrohouse zwrócili uwagę, że ostatnie pandemiczne miesiące przyniosły znaczącą poprawę, jeżeli chodzi o uzyskiwanie finansowania przez klientów planujących kupno nieruchomości na kredyt.

W ich opinii spóźnione działania Rady Polityki Pieniężnej co do dynamicznie rosnącej inflacji, "wymusiły znaczącą, szybką i kolejną podwyżkę stóp procentowych". Jak zauważył dyrektor regionalny w sieci ekspertów finansowych Gold Finance Tomasz Kosiba, wskaźnik WIBOR z poziomu 0,25 proc. skoczył w kilka tygodni do wartości 2,51 proc. "Tak dynamicznego wzrostu stawki, która jest jedną ze składowych oprocentowania większości kredytów hipotecznych w Polsce, nikt się nie spodziewał" - przyznał.

Reklama

Zmiana oprocentowania istotnie wpłynęła na możliwości kredytowe klientów. "W większości banków zmniejszyła się im zdolność kredytowa i to nawet o 20 proc. w stosunku do wartości z września br." - zaznaczył Kosiba. Dodał, że najgorsze w tej sytuacji są zapowiadane kolejne podwyżki stóp procentowych, które mają zatrzymać galopującą inflację. "Najbliższe miesiące pokażą, czy walka ze wzrostem cen jest skuteczna, a co za tym idzie, czy kolejne podwyżki oprocentowania kredytów nie będą konieczne" - wskazał.

Eksperci Gold Finance sprawdzili, jakimi dochodami musi legitymować się rodzina z dwójką dzieci, aby z pozytywnym rezultatem przejść weryfikację banków przy zakupie przeciętnego mieszkania. Wzięło pod lupę najczęściej nabywane mieszkania w największych polskich miastach.

Podstawą do wyliczeń są dane z raportu Barometr Metrohouse i Gold Finance III kw. 2021 r. Spośród analizowanych miast najtańsze lokum można kupić w Łodzi. Jak podano, w III kw. br. płacono za nie średnio 302 tys. zł. Przy 10 proc. wkładzie własnym rodzina musi dysponować miesięcznym dochodem ok. 6100 zł, aby myśleć o kredycie na zakup takiego mieszkania. Z kolei na „przeciętne mieszkanie” w Poznaniu i Gdańsku przykładowej rodzinie wystarczą dochody poniżej 7000 zł. Natomiast w Krakowie potrzebne są zarobki 7000 zł, we Wrocławiu 7400 zł, a Warszawie - 8400 zł.

Kosiba zwrócił uwagę na dysproporcję przy zakupie mieszkań w Warszawie i Łodzi. "W Łodzi rata kredytu będzie wynosić zaledwie 45 proc. wysokości raty, jaką przyjdzie płacić nabywcom mieszkania w Warszawie" - zaznaczył.

W przypadku kredytobiorców dysponujących 20 proc. wkładem własnym miesięczne dochody gospodarstwa domowego potrzebne do uzyskania kredytu mogą być niższe o kilkaset złotych. "Przy obecnych cenach mieszkań to dodatkowe 10 proc. wkładu własnego oznacza średnio od 30 tys. zł w Łodzi do 65 tys. zł w Warszawie" - podsumowano.