Ceny miedzi zanotowały osiem tygodni zakończonych wzrostami, co stanowi najdłuższą serię od 2017 r.

Rynki obawiają się, że pandemia COVID-19 ograniczy wydobycie w Chile i Peru.

Przedstawiciele związków zawodowych w kopalni należącej do koncernu Antofagasta w Chile odrzucili ostateczną ofertą wzrostu wynagrodzeń, co oznacza, że rośnie prawdopodobieństwo strajku w kopalni. Sytuację komplikuje pandemia koronawirusa, która w Chile prowadzi do ograniczenia produkcji, ponieważ wielu górników zostało zakażonych.

"Siłą napędzającą rajd jest duża płynność w Chinach. Zarówno oczekiwania rynku, jak i zaufanie są wysokie. Miedź przynosi największe korzyści spośród wszystkich metali nieszlachetnych, ponieważ jest najbardziej związana z makroekonomią” - powiedział Jia Zheng, analityk w Goldtrust Futures.

Inwestorzy niepokoją się też o dalsze rozprzestrzenianie się koronawirusa w USA.

Reklama

Uniwersytet Johnsa Hopkinsa z Baltimore podał w niedzielę, że w ciągu ostatnich 24 godzin stwierdzono 59.747 nowych przypadków Covid-19.

Tym samym całkowita liczba zakażeń w USA obecnie wynosi 3.301.820. W ciągu minionej doby stwierdzono także 442 przypadki śmiertelne, co oznacza, że w Stanach Zjednoczonych na Covid-19 zmarło w sumie 135.171 osób.

W sobotę w USA stwierdzono rekordową liczbę nowych zakażeń - 66.528 w ciągu doby. Najgorsze statystyki odnotowywane są obecnie na Florydzie, w Arizonie, Kalifornii oraz w Teksasie.

Na zakończenie poprzedniej sesji cena miedzi na LME wzrosła o 112 USD do 6.412 USD za tonę.