To już koniec ogrzewania takim pelletem i opałowymi brykietami. Wszystko przez zmianę przepisów. A miało być tanio i ekologicznie

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
10 grudnia 2025, 07:45
Pellet, piec, ogrzewanie, ciepło
To już koniec ogrzewania takim pelletem i opałowymi brykietami. Wszystko przez zmianę przepisów. A miało być tak pięknie.../ShutterStock
Czy ci, którzy postawili na ogrzewanie swoich domów pelletem drzewnym i opałowymi brykietami wyszli na tym jak Zabłocki na mydle? Wszystko przez obowiązujące od kilku miesięcy nowe, wyśrubowane jakościowe normy dla biomasy. To oznacza, że można stosować jedynie określony opał, spełniający surowe wymogi środowiskowe. Jeszcze przed przyjęciem nowych regulacji branża biła na alarm. Ostrzegała przed gwałtownym wzrostem cen. Ten czarny scenariusz właśnie się spełnia. Czy to właśnie z tego powodu?

Miało być ekologicznie, ekonomicznie i efektywnie

Ci, którzy zainwestowali w ogrzewanie pelletem drzewnym i brykietami opałowymi, wyszli na tym jak Zabłocki na mydle. Dlaczego? Bo zmieniły się przepisy. Pod koniec maja weszły w życie nowe regulacje wprowadzające zaostrzenie norm jakościowych dla biomasy i to zarówno tej pochodzącej z importu, jak i produkowanej w kraju. Chodziło o wyeliminowanie ze sprzedaży paliw stałych zawierających chemiczne dodatki.

Teraz domy można ogrzewać wyłącznie pelletem drzewnym i brykietami spełniającym surowe wymogi środowiskowe. Nowe kryteria jakościowe dla pelletu drzewnego i brykietu przeznaczonego do celów grzewczych dotyczą między innymi zawartości dodatków chemicznych, wilgotności i wartości opałowej oraz najwyższego dopuszczalnego poziom popiołu w stanie suchym. Paliwa niższej jakości mają zostać wycofane z obrotu.

Ceny pelletu pójdą w górę?

Jeszcze pod koniec grudnia ubiegłego roku, kiedy resort klimatu zaprezentował projekt nowego rozporządzenia krajowi dystrybutorzy tego typu opału bili na larm. mogą stanąć przed poważnymi wyzwaniami - oceniają eksperci portalu kb.pl

Branża będzie się musiała zmierzyć z ograniczonym dostępem do surowca na krajowym rynku. Co to oznacza dla zwykłego Kowalskiego, który ma kocioł na biomasę? Konieczność sięgnięcia po opał z importu, co bez wątpienia wpłynie na wzrost cen pelletu oraz brykietu oceniali eksperci portalu kb.pl Wedle przewidywań serwisu, cena opału importowanego będzie dwukrotnie wyższa w porównaniu do polskiego odpowiednika.

Czarny scenariusz właśnie się ziścił. Ceny pelletu po prostu szaleją, a ci, którzy postawili – jak im wmawiano – na tańsze, czystrze i przyjazne dla środowiska paliwo przyszłości teraz zaczynają zastanawiać się, czy inwestycja w kotły na biomasę rzeczywiście się opłaca.

Niemcy płacą coraz więcej. Wzrosty sięgają 39 procent

Za zachodnią granicą tonę pelletu trzeba już kupować niemal jak towar luksusowy. Jeszcze rok temu w workach kosztowała średnio 305 euro, dziś – 385 – podaje serwis agronews.com.pl. Wersja luzem, dotąd wybierana przez gospodarstwa z większymi zbiornikami, podrożała z 248 do 344 euro za tonę. W liczbach wygląda to sucho, ale w praktyce oznacza wzrost o blisko 39 procent w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy.

Dla tysięcy niemieckich rodzin, które kilka lat temu porzuciły węgiel i gaz na rzecz „zielonego ciepła”, to potężny cios w domowe budżety. Systemy grzewcze oparte na biomasie miały przynieść ulgę – finansową i klimatyczną. Dziś przynoszą raczej nerwowe kalkulacje przy kuchennym stole.

W Polsce tanie ogrzewanie pelletem zaczyna być wspomnieniem

Na polskim rynku pellet kosztuje obecnie średnio od 1400 do 1600 zł za tonę, choć w niektórych marketach ceny zbliżają się już do 2000 zł. Rok temu typowy użytkownik płacił około 1200 zł. Wzrost o ponad 20 procent rok do roku to jasny sygnał, że tanie ogrzewanie pelletem zaczyna być wspomnieniem.

Co gorsza – drożeje nie tylko sam surowiec, ale i zawód z nim związany. Wielu użytkowników skarży się, że za wyższą cenę dostają gorszy produkt. Pellet szybciej się wypala, zostawia więcej popiołu, a płomień w piecu przypomina raczej nieczyste sumienie producenta niż symbol ekologicznego postępu.

Dlaczego pellet drożeje?

Ekonomiści i branżowi eksperci na łamach Agro News wymieniają kilka przyczyn. Pierwsza jest banalna i najtrudniejsza do rozwiązania – surowiec. Odpady drzewne, z których produkuje się pellet, drożeją, bo drewna na rynku po prostu brakuje. Mniejsze tartaki ograniczają produkcję – same walczą z kosztami energii i transportu.

Drugi powód to popyt. Coraz więcej gospodarstw domowych w Polsce i Europie przeszło na ogrzewanie pelletem, a zapasy nie nadążają za zapotrzebowaniem. Do tego dochodzą zakłócenia w łańcuchach dostaw i droższe paliwa, które windują koszty produkcji i transportu. Teraz doszły do tego jeszcze wyśrubowane kryteria środowiskowe.

Zielone paliwo pod presją oczekiwań

Pellet miał być symbolem nowoczesności: paliwem z polskich lasów, które daje ciepło bez dymu i wstydu. Tymczasem coraz więcej użytkowników mówi o rozczarowaniu. Bo jeśli ekologiczne ogrzewanie kosztuje więcej niż to „brudne”, to coś w tej transformacji nie działa.

Jak wskazuje branżowy serwis, niektórzy zaczynają kalkulować powrót do tańszych, choć mniej ekologicznych źródeł ciepła. Inni – eksperymentują z kotłami, co może skończyć się utratą dotacji z programu „Czyste Powietrze”. Branża ostrzega: rosnące ceny to nie tylko problem ekonomiczny, ale i wizerunkowy. Trudno przekonywać do zielonej rewolucji, jeśli jej symbolem staje się rachunek, który boli bardziej niż rachunek za węgiel sprzed trzech lat.

Czy to koniec mitu o tanim pellecie?

Na razie nic nie wskazuje, by sytuacja miała się szybko poprawić. Rynek jest napięty, a analitycy nie mają złudzeń – jeśli popyt nadal będzie rosnąć, a produkcja surowca nie zwiększy się, ceny poszybują jeszcze wyżej.

W tle majaczą czynniki, które trudno przewidzieć: kurs euro, ceny energii, kondycja tartaków i polityka klimatyczna Unii Europejskiej. Wszystko to sprawia, że przyszłość rynku pelletu przypomina filiżankę po taniej kawie – dno widać, ale nie sposób przewidzieć, co z niego da się jeszcze odczytać.

Ekologiczne ciepło tylko dla wybranych?

Dla tysięcy polskich rodzin, które kilka lat temu uwierzyły w hasła o taniej, czystej energii z biomasy, to gorzka puenta. Pellet przestaje być sposobem na oszczędność, a staje się luksusem – takim, który trzeba ogrzać z kalkulatorem w ręku. Bo choć miało być „czysto i tanio”, coraz częściej jest „drogo i z popiołem”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj