- Problem, który wymknął się spod kontroli
- Prawo na granicy. Urzędnicy szukają rozwiązania
- Ograniczenia powierzchni? Pomysł budzi wątpliwości
- „Nie o metry tu chodzi”
- Czy to już finał tej sprawy? Rząd szykuje konkretne zmiany
Problem, który wymknął się spod kontroli
Jeszcze niedawno był to zjawisko marginalne, dziś — jak wskazują mieszkańcy — przybiera na sile. Na wielu osiedlach domów jednorodzinnych pojawiają się budynki, które formalnie pełnią funkcję mieszkalną, ale w praktyce zamieniają się w miejsca zbiorowego zakwaterowania pracowników. Dla sąsiadów oznacza to jedno. Spadek komfortu życia. W skargach powtarzają się te same zarzuty. Hałas, bójki, niekontrolowane parkowanie i bałagan wokół posesji.
O sprawie jakiś czas temu pisał „Dziennik Gazeta Prawna”. Jak relacjonowali mieszkańcy, właściciele nieruchomości często ignorują uwagi sąsiadów, a nawet interwencje służb. Problem w tym, że obowiązujące przepisy nie dają skutecznych narzędzi do rozwiązania takich sytuacji. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób kieruje swoje skargi bezpośrednio do polityków i resortu rozwoju.
Prawo na granicy. Urzędnicy szukają rozwiązania
Sprawy już kilka miesięcy temu trafiła pod obrady sejmowej komisji infrastruktury. – Robimy spotkania. Widzimy, że stąpamy po wąskiej linii. Będziemy się starali te przepisy w miarę szybko wprowadzić. To nie są przepisy jednej ustawy i tutaj myśleliśmy o jakimś ograniczeniu kubatury budynków jednorodzinnych – mówiła Monika Wróblewska, dyrektor departamentu architektury, budownictwa i geodezji w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, cytowana przez gazetę.
Jak wskazywała, przygotowanie nowych regulacji nie będzie proste, bo problem dotyka kilku obszarów prawa jednocześnie.
Ograniczenia powierzchni? Pomysł budzi wątpliwości
Jedną z rozważanych koncepcji jest wprowadzenie limitów dotyczących kubatury domów jednorodzinnych. Taki krok miałby utrudnić przekształcanie ich w obiekty zbiorowego zakwaterowania.
To jednak rozwiązanie budzi kontrowersje. Pojawiają się pytania, czy nie uderzy ono w rodziny wielodzietne i jak właściwie ustalić dopuszczalną przestrzeń „na osobę”. Problemem pozostaje też ryzyko obchodzenia przepisów.
„Nie o metry tu chodzi”
Eksperci nie mają wątpliwości, że samo ograniczenie wielkości budynków nie rozwiąże problemu. – Problemem nie jest wielkość domu, tylko liczba osób go użytkujących, a w prawie budowlanym nie ma przepisu, który mówiłby, ile maksymalnie osób może mieszkać w domu jednorodzinnym – wskazał Andrzej Falkowski, przewodniczący zespołu prawno-regulaminowego Podlaskiej Okręgowej Izby Inżynierów Budownictwa, cytowany przez „Gazetę Prawną”.
Podobne stanowisko prezentował Mariusz Ścisło ze Stowarzyszenia Architektów Polskich SARP. – Takie przepisy wprowadzono w latach siedemdziesiątych i Polacy szybko stali się mistrzami w ich obchodzeniu – zauważył ekspert. Dodał przy tym, że realnym wsparciem mogłoby być wzmocnienie nadzoru budowlanego, zarówno finansowo, jak i kompetencyjnie.
Czy to już finał tej sprawy? Rząd szykuje konkretne zmiany
Prace nad nowymi regulacjami już trwają. Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, sprawa była omawiana na posiedzeniu komisji wspólnej rządu i samorządu terytorialnego. Z danych przedstawionych podczas spotkania wynika, że obecne przepisy pozwalają na zakwaterowanie w jednym domu jednorodzinnym nawet kilkudziesięciu osób.
Zaniepokojenia nie krył Marek Wójcik, pełnomocnik Zarządu Związku Miast Polskich ds. legislacyjnych, sekretarz strony samorządowej Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. – Są w Polsce miejscowości, są gminy, w których powstały wręcz osiedla zbudowane dokładnie po to, żeby osoby przyjeżdżające spoza kraju wegetowały w tych pomieszczeniach i to są z reguły domy jednorodzinne, albo budynki typu bliźniak, w którym mieszka kilkadziesiąt osób w urągających warunkach, bez szacunku dla przepisów sanitarnych i przeciwpożarowych – mówił podczas spotkania. – Ten problem musi się załatwić szybko, zanim dojdzie do tragedii – dodał.
Limity, zgody i wysokie kary
Wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski zapowiedział konkretne rozwiązania legislacyjne. Zgodnie z propozycją, w domu jednorodzinnym tylko 30 proc. powierzchni będzie można przeznaczyć na cele zakwaterowania okresowego. Przekroczenie tego limitu będzie wymagało uzyskania decyzji o zmianie sposobu użytkowania budynku.
– Wprost wskazujemy, że jeżeli ktoś chce u siebie prowadzić taki hotel pracowniczy, musi wystąpić o zmianę sposobu użytkowania budynku – podkreślił cytowany przez PAP Lewandowski.
Planowane są również sankcje finansowe. Za użytkowanie budynku niezgodnie z przeznaczeniem ma grozić kara do 10 tys. zł. – Ta kara będzie mogła być nakładana także w kolejnych etapach, jeżeli właściciel budynku się do tego nie podporządkuje – zaznaczył wiceminister.
Presja na szybkie działania
Resort deklaruje, że zmiany powinny wejść w życie jak najszybciej. Rozważane są różne ścieżki legislacyjne — zarówno projekt rządowy, jak i inicjatywa poselska.– Cel mamy ten sam, zastanawiamy się, którą ścieżką szybciej to przejdzie – wyjaśnił Lewandowski.
Samorządy deklarują współpracę, ale jednocześnie postulują powrót do wcześniejszych regulacji. Marek Wójcik przypomniał, że przed 2018 rokiem przepisy pozwalały na wydzielenie maksymalnie dwóch lokali w domu jednorodzinnym.
– W domach jednorodzinnych wydziela się dzisiaj lokale mieszkalne i mamy dom jednorodzinny, w którym mamy 14 czy 18 lokali mieszkalnych. Z punktu widzenia funkcjonowania jednostek samorządu terytorialnego, infrastruktury komunalnej to jest coś, co się nie powinno zdarzyć – podkreślił.
Jak podaje PAP, szczegółowe propozycje zmian Ministerstwo Rozwoju i Technologii ma przedstawić samorządom w najbliższych dniach.