Są lepsze od paneli fotowoltaicznych i można dostać dofinansowanie. To się teraz montuje na dachach. Efektywność sięga aż 90 procent

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
45 minut temu
Są lepsze od paneli fotowoltaicznych i można dostać dofinansowane. To się teraz montuje na dachach. Efektywność sięga aż 90 procent
Są lepsze od paneli fotowoltaicznych i można dostać dofinansowane. To się teraz montuje na dachach. Efektywność sięga aż 90 procent/shutterstock
Przez ostatnią dekadę wszystko kręciło się wokół fotowoltaiki. To panele produkujące prąd stały się symbolem domowej transformacji energetycznej i królowały w rządowych programach dopłat. W tym czasie kolektory słoneczne zeszły na dalszy plan. Teraz jednak coraz więcej wskazuje na to, że technologia, którą wielu uznało za przegraną, zaczyna odzyskiwać pozycję. Powód? Chodzi o rachunki.

Rynek przypomniał sobie o technologii, która nigdy nie przestała działać

Kolektory słoneczne nie produkują energii elektrycznej. Nie pozwalają zasilać urządzeń domowych ani sprzedawać nadwyżek energii do sieci. Mają jedno zadanie: podgrzewać wodę. I właśnie dlatego ponownie zwracają na siebie uwagę inwestorów.

W ostatnich latach, gdy ceny energii rosły szybciej niż wynagrodzenia, właściciele domów zaczęli dokładniej analizować, które rozwiązania rzeczywiście przynoszą największe oszczędności. W przypadku przygotowania ciepłej wody użytkowej odpowiedź okazuje się zaskakująco prosta.

Jak przypomina portal KB.pl, powołując się na dane niemieckiej Federalnej Agencji Środowiska, instalacja składająca się z zaledwie 6 metrów kwadratowych kolektorów słonecznych może wyprodukować około 2000 kWh energii cieplnej rocznie. To wystarcza do pokrycia nawet 60 proc. zapotrzebowania przeciętnego domu na ciepłą wodę.

Największą przewagą solarów pozostaje jednak sprawność. Efektywność kolektorów słonecznych sięga od 80 do nawet 90 proc. Dla porównania, klasyczna fotowoltaika wykorzystuje około 20 proc. energii promieniowania słonecznego. Oczywiście obie technologie służą innym celom i nie można ich porównywać wprost, ale liczby pokazują, dlaczego kolektory nadal pozostają jedną z najbardziej efektywnych metod pozyskiwania ciepła ze słońca.

Niemcy nigdy nie zrezygnowali z solarów

Podczas gdy w Polsce kolektory słoneczne przez pewien czas zostały przyćmione przez boom na fotowoltaikę, za Odrą sytuacja wyglądała inaczej.

Jak podaje KB.pl, w Niemczech solary od lat pozostają jednym z podstawowych elementów domowych instalacji energetycznych. Dużą rolę odgrywa tutaj system wsparcia publicznego. Program BAFA pozwala uzyskać dofinansowanie pokrywające nawet 70 proc. kosztów inwestycji. Dodatkowo państwowy bank KfW oferuje kredyty umożliwiające sfinansowanie instalacji nawet w 100 proc.

Efekt jest łatwy do przewidzenia. Kolektory słoneczne nie stały się technologią niszową ani rozwiązaniem dla pasjonatów ekologii. Dla wielu niemieckich gospodarstw domowych są po prostu jednym z najtańszych sposobów podgrzewania wody.

Polacy wracają do tego, co miało odejść do historii

Podobny proces zaczyna być widoczny również w Polsce. Rosnące koszty energii sprawiają, że właściciele domów coraz częściej szukają sposobów na ograniczenie wydatków związanych z ogrzewaniem i przygotowaniem ciepłej wody. W efekcie zainteresowanie kolektorami słonecznymi ponownie rośnie.

Dodatkowym impulsem są programy dopłat oferowane przez samorządy. W wielu gminach można uzyskać wsparcie sięgające nawet 8500 złotych, podaje Portal Samorządowy. Takie programy działają między innymi w Bielsku-Białej, Zebrzydowicach czy Skierniewicach. W niektórych przypadkach poziom dofinansowania dochodzi do 85 proc. kosztów kwalifikowanych inwestycji.

Dzięki temu instalacja, która jeszcze kilka lat temu była znaczącym wydatkiem dla przeciętnej rodziny, staje się osiągalna dla znacznie większej grupy mieszkańców.

Cytowany przez Portal Samorządowy, serwis infoskierniewice.pl opisuje przykład gminy Słupia, gdzie mieszkańcy mogą uczestniczyć w grupowym programie zakupu solarów. Po uwzględnieniu dotacji zestaw letni kosztuje 7480 zł, a zestaw całoroczny 9900 zł. Co istotne, wykonawca nie pobiera zaliczek. Płatność następuje dopiero po zakończeniu montażu, co ogranicza ryzyko po stronie inwestora.

Ile kosztuje instalacja i dlaczego dopłaty zmieniają wszystko

Cena kolektorów słonecznych zależy przede wszystkim od wybranej technologii. Jak wylicza portal KB.pl, kolektory płaskie kosztują obecnie od 1500 do 2200 zł za metr kwadratowy. W przypadku kolektorów próżniowych ceny wynoszą od 2800 do 3800 zł za metr kwadratowy. Najdroższe pozostają systemy hybrydowe, których koszt waha się od 3000 do nawet 5000 zł za metr kwadratowy.

Najprostsze zestawy można kupić za około 3000–6000 zł. Instalacje przeznaczone dla kilkuosobowej rodziny kosztują zwykle od 7000 do 15 tys. zł. Do tego należy doliczyć zasobnik ciepłej wody, którego cena wynosi przeciętnie od 2000 do 3500 zł, a także pompy obiegowe, sterowniki, instalację rurową i koszt montażu. Sama usługa montażowa to zazwyczaj wydatek rzędu 1500–3000 zł. W praktyce właśnie tutaj największe znaczenie mają programy wsparcia. Przy wysokim poziomie dofinansowania rzeczywisty koszt ponoszony przez inwestora może spaść do kilku tysięcy złotych.

To nie jest konkurencja dla fotowoltaiki

Powrót solarów nie oznacza, że właściciele domów zaczynają odwracać się od paneli fotowoltaicznych. Branża energetyczna coraz częściej mówi raczej o budowie systemów hybrydowych, w których różne technologie wzajemnie się uzupełniają.

Kolektory słoneczne współpracują dziś z pompami ciepła, kotłami gazowymi czy instalacjami opartymi na biomasie. Ich zadaniem nie jest zastąpienie wszystkich źródeł energii, lecz przejęcie tych zadań, które wykonują najefektywniej.

To właśnie dlatego zainteresowanie nimi rośnie. Znaczenie ma bardzo wysoka sprawność, niższy koszt inwestycji niż w przypadku wielu innych rozwiązań energetycznych, możliwość praktycznie darmowego podgrzewania wody przez większą część sezonu letniego oraz szeroki system dopłat.

Coraz większą rolę odgrywa także możliwość integracji z istniejącymi instalacjami grzewczymi. Dla wielu właścicieli domów nie chodzi już o wybór między jedną a drugą technologią, lecz o znalezienie najbardziej opłacalnej kombinacji kilku źródeł energii.

Jest jeszcze jeden argument, którego nie widać na rachunku

W debacie o kosztach energii coraz częściej pojawia się również kwestia trwałości i wpływu instalacji na środowisko. Minimalna żywotność kolektorów słonecznych przekracza zwykle 20 lat. Ich konstrukcja opiera się głównie na miedzi, aluminium i szkle, dzięki czemu po zakończeniu eksploatacji mogą być stosunkowo łatwo poddane recyklingowi.

W porównaniu z panelami fotowoltaicznymi problem zagospodarowania zużytych elementów jest znacznie mniejszy. Dla części inwestorów staje się to dodatkowym argumentem przemawiającym za wyborem tej technologii.

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że kolektory słoneczne pozostaną symbolem pierwszej generacji odnawialnych źródeł energii. Dziś wracają z powodów znacznie bardziej praktycznych niż ekologiczne hasła. Wysoka sprawność, relatywnie niskie koszty eksploatacji i atrakcyjne dopłaty sprawiają, że coraz więcej osób ponownie liczy, czy najprostszym sposobem na obniżenie rachunków nie jest właśnie technologia, którą rynek zdążył już niemal skreślić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj