Forsal logo

Tysiące ludzi do zwolnienia i to tylko w jednej firmie. Zaczął się horror pracowników po… rewolucyjnej, rządowej zmianie przepisów. Czy czeka nas fala bezrobocia?

Ten tekst przeczytasz w 12 minut
dzisiaj, 07:39
Tysiące ludzi do zwolnienia i to tylko w jednej firmie
Tysiące ludzi do zwolnienia i to tylko w jednej firmie/Shutterstock
Pracują na zleceniu lub B2B, choć wykonują obowiązki jak na etacie. Z tym już koniec? Państwowa Inspekcja Pracy ma teraz prawo do administracyjnego przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Rząd przekonuje, że to koniec nadużyć wobec pracowników. Jeszcze przed w życie regulacji, przedsiębiorcy alarmowali, że nowe przepisy uderzą w firmy, ograniczą swobodę zawierania umów i mogą doprowadzić do fali zwolnień. Czy ten czarny scenariusz właśnie się spełnia?

Koniec z wieloletnimi procesami sądowymi o ustalenie stosunku pracy. Teraz urzędnik zadecyduje o tym jednym podpisem. Setki tysięcy firm stają przed widmem błyskawicznych i niezwykle kosztownych kontroli.

Inspektor PIP jak sędzia. Koniec ery umów śmieciowych na rynku pracy?

To jedna z najważniejszych zmian w historii polskiego prawa pracy. 8 lipca weszła w życie reforma Państwowej Inspekcji Pracy, która diametralnie zmienia układ sił między pracodawcami a państwem. Nie zmienia definicji zatrudnienia, ale całkowicie zmienia sposób jej egzekwowania.

Jeszcze do niedawna przedsiębiorca, którego inspektor PIP podejrzewał o ukrywanie etatu pod umową B2B albo umową cywilnoprawną, mógł liczyć na długą batalię sądową. Inspekcja mogła jedynie skierować pozew o ustalenie istnienia stosunku pracy. Ostateczną decyzję podejmował sąd, często po wielu miesiącach, a nawet latach postępowania. Ten mechanizm przestał obowiązywać.

Nowa broń inspektorów PIP. Jedna decyzja może zmienić wszystko

Nowe przepisy przyznały Państwowej Inspekcji Pracy prawo do wydawania decyzji administracyjnych stwierdzających istnienie stosunku pracy. Kryteria oceny nie uległy zmianie – nadal obowiązuje art. 22 Kodeksu pracy, który określa, kiedy wykonywana praca ma charakter etatu. Rewolucja dotyczy jednak samej procedury.

To oznacza, że w wielu przypadkach przedsiębiorca nie będzie już czekał na wieloletni proces sądowy. O tym, czy współpraca zawarta jako B2B lub umowa cywilnoprawna w rzeczywistości była stosunkiem pracy, w pierwszej kolejności zdecyduje inspektor.

Eksperci nie mają wątpliwości, że to największa zmiana od lat. – Reforma PIP to przede wszystkim zmiana prędkości działania organów. Dotąd pracodawca mógł czuć się stosunkowo bezpiecznie, bo droga sądowa była długa. Teraz decyzja inspektora może zapaść znacznie szybciej – podkreślają prawnicy prawa pracy, komentując nowe przepisy.

Jednocześnie decyzja nie będzie ostateczna. Zarówno pracodawca, jak i pracownik będą mogli odwołać się do sądu pracy, który zweryfikuje rozstrzygnięcie inspektora. Mimo to wielu przedsiębiorców obawia się, że sama perspektywa szybkiej decyzji administracyjnej oraz ewentualnych konsekwencji finansowych znacząco zwiększy ryzyko prowadzenia działalności.

Nie chodzi wyłącznie o zmianę rodzaju umowy. Za uznaniem, że dana osoba faktycznie powinna być zatrudniona na etacie, mogą pójść obowiązki związane z wyrównaniem świadczeń pracowniczych, składkami ZUS czy innymi kosztami wynikającymi z prawa pracy.

Czy reforma już wywołała pierwsze skutki?

Nie minął nawet tydzień od wejścia nowych przepisów, gdy na pierwszy plan wysunęła się sprawa jednej z największych platform dostarczających jedzenie w Polsce. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej poinformowało, że Takeaway Express Poland, działający pod marką Pyszne.pl, zamierza do końca sierpnia zwolnić wszystkich zatrudnionych obecnie kurierów i kurierki. Chodzi o około 5 tysięcy osób.

Jak przekazał resort, powołując się na informacje przekazane przez OPZZ Konfederację Pracy, zwolnieni pracownicy otrzymają propozycję dalszej współpracy, jednak już za pośrednictwem tak zwanych partnerów flotowych. – Oznacza to dramatyczne pogorszenie warunków pracy – napisali przedstawiciele OPZZ w liście skierowanym do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszki Dziemianowicz-Bąk.

Jak podaje Interia, nowymi pośrednikami mają zostać m.in. Natviol, odpowiedzialny za migrację kurierów, Avalon Logistics Group, zapewniający obsługę formalną i techniczną, Eternis, będący jednym z największych partnerów rozliczeniowych w kraju, oraz City Drive, pośredniczący w zatrudnieniu.

Związkowcy alarmują: "To dramatyczne pogorszenie warunków pracy"

Według OPZZ Konfederacji Pracy kurierzy Pyszne.pl byli dotychczas zatrudniani na podstawie umów cywilnoprawnych. Nie przysługiwała im część uprawnień wynikających z Kodeksu pracy, jednak obowiązywała ich minimalna stawka godzinowa. Zdaniem związkowców nowy model współpracy ma to całkowicie zmienić.

- Kurierzy będą opłacani wyłącznie za zrealizowane dostawy. W praktyce może to oznaczać, że zarobią mniej niż stawka minimalna bądź nie zarobią nic, jeżeli nie będzie zamówień" – alarmują cytowani przez Interię przedstawiciele OPZZ.

Na tym jednak nie kończą zarzutów. Jak twierdzą, osoby ponownie zatrudnione przez partnerów flotowych mają dodatkowo ponosić opłaty za tzw. rozliczenie, czyli w praktyce za samo zawarcie umowy. - Niezrozumiały i absurdalny mechanizm, w którym to zatrudniony płaci zatrudniającemu – napisali przedstawiciele OPZZ

Kontrola w Pyszne.pl. Reforma PIP przechodzi pierwszy poważny test

Sprawa Pyszne.pl może stać się pierwszym tak głośnym sprawdzianem nowych uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy. W spółce trwa już kontrola PIP, a minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk nie ukrywa, że właśnie teraz powinna ona nabrać szczególnego znaczenia.

We wniosku skierowanym do Głównego Inspektora Pracy minister wskazała, że wejście w życie nowych przepisów 8 lipca diametralnie zmieniło możliwości działania inspekcji. - W powyższym kontekście, w mojej ocenie szczególnie pilna jest weryfikacja podstawy zatrudnienia kurierów i kurierek w Pyszne.pl w ramach prowadzonej kontroli – napisała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

To właśnie nowe przepisy pozwalają inspektorom PIP wydawać decyzje administracyjne stwierdzające istnienie stosunku pracy, jeśli uznają, że zawarta umowa cywilnoprawna lub współpraca B2B w rzeczywistości spełnia przesłanki etatu.

Minister zwraca uwagę, że ewentualne potwierdzenie takiej sytuacji miałoby daleko idące konsekwencje. Jeżeli kontrola wykaże, że kurierzy powinni być zatrudnieni na podstawie umów o pracę, zastosowanie znajdzie ustawa o szczególnych zasadach rozwiązywania stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników, czyli przepisy dotyczące zwolnień grupowych. Oznaczałoby to dla pracodawcy dodatkowe obowiązki, m.in. konieczność konsultacji ze związkami zawodowymi oraz wypłatę ustawowych odpraw.

Jednocześnie ustawodawca pozostawił możliwość kontroli sądowej nowych decyzji PIP. Zarówno pracownik, jak i pracodawca będą mogli odwołać się do sądu pracy, a wniesienie odwołania wstrzyma wykonanie decyzji do czasu wydania prawomocnego orzeczenia.

Dyrektywa platformowa coraz bliżej. Rząd szykuje kolejne zmiany

Kontrola w Pyszne.pl zbiegła się w czasie z pracami nad wdrożeniem unijnej dyrektywy platformowej, która ma uregulować sytuację osób wykonujących pracę za pośrednictwem platform cyfrowych. Jak informuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, nowe przepisy mają objąć ochroną nie tylko kurierów zatrudnianych bezpośrednio przez platformy takie jak Pyszne.pl, Glovo czy Uber, ale również osoby współpracujące z tzw. partnerami flotowymi.

Dyrektywa została przyjęta przez Unię Europejską w 2024 roku, a Polska ma czas na jej wdrożenie do grudnia 2026 roku. Resort pracy poinformował, że projekt ustawy implementującej unijne przepisy jest już gotowy. Jeszcze w tym miesiącu ma trafić do wykazu prac legislacyjnych rządu, a następnie do konsultacji publicznych i uzgodnień międzyresortowych.

"Nastroje są fatalne". Kurierzy nie kryją rozczarowania

Dla samych kurierów planowane zmiany oznaczają przede wszystkim ogromną niepewność. W rozmowie z Wyborcza.biz Stanisław Kierwiak ze związku zawodowego kurierów Pyszne.pl przyznaje, że atmosfera wśród pracowników jest bardzo zła. – W Polsce dla kurierów, którzy chcieli jakiejś stabilności, Pyszne.pl było jedynym rozwiązaniem. Ludzie są bardzo rozczarowani nie tylko decyzją firmy, ale i rządem, który dużo mówi o cywilizowaniu rynku pracy, a nie radzi sobie z uregulowaniem platform – powiedział.

Jak przypomina Wyborcza.biz, do tej pory kurierzy Pyszne.pl mogli liczyć między innymi na minimalną stawkę godzinową oraz opłacane składki ZUS wynikające z umów-zleceń. Związkowcy od dawna przekonywali, że właściwą formą zatrudnienia powinny być etaty. Jednocześnie podkreślali, że na tle innych platform dostawczych sytuacja kurierów Pyszne.pl i tak należała do najlepszych na rynku.

Zdaniem Kierwiaka problem wykracza jednak daleko poza jedną firmę. – W konsekwencji konkurencja polega na tym, kto najbardziej zetnie koszty zatrudnienia. Jeśli Pyszne.pl płaci minimalną stawkę godzinową i odprowadza składki, gdy inni płacą tylko za liczbę dostarczonych zamówień, przerzucając całe ryzyko na kuriera, a państwo nic z tym nie robi, to nie ma tu mowy o uczciwej konkurencji – ocenił w rozmowie z Wyborcza.biz.

To właśnie dlatego sprawa Pyszne.pl może okazać się czymś więcej niż kolejnym sporem między pracodawcą a związkami zawodowymi. Dla wielu ekspertów będzie pierwszym realnym testem tego, jak daleko Państwowa Inspekcja Pracy zamierza korzystać z nowych uprawnień i czy reforma z 8 lipca rzeczywiście zmieni polski rynek pracy.

Pyszne.pl odpiera zarzuty. "To nie ma związku z kontrolą PIP"

Spółka stanowczo zaprzecza, by decyzja o zmianie modelu współpracy z kurierami była reakcją na działania Państwowej Inspekcji Pracy lub apel minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszki Dziemianowicz-Bąk.

W przesłanym Business Insider Polska stanowisku firma przekonuje, że przygotowania do reorganizacji trwały od dawna, a podobne kontrole były już wcześniej prowadzone i nie wykazały żadnych nieprawidłowości.

W nawiązaniu do informacji dotyczących zleconej kontroli przez MRPiPS Pyszne.pl podkreśla, że w minionych latach regularnie przechodziliśmy analogiczne weryfikacje, które nie wykazały nieprawidłowości w obszarze modelu współpracy z kurierami – przekazała Business Insider Martyna Maconko z biura prasowego spółki.

Firma nie ukrywa, że obecnie również jest kontrolowana przez Państwową Inspekcję Pracy. Jednocześnie zapewnia, że decyzja o odejściu od dotychczasowego modelu zatrudnienia zapadła dużo wcześniej i nie jest konsekwencją działań inspektorów. - Nie jest tajemnicą, że w firmie trwa obecnie kontrola PIP. Nasza decyzja o zmianie modelu nie ma absolutnie żadnego związku z trwającą kontrolą i była przygotowywana przez dłuższy czas” – podkreśla spółka.

Pyszne.pl dodaje również, że Państwowa Inspekcja Pracy została poinformowana o planowanej reorganizacji jeszcze przed jej ogłoszeniem. - O planowanej transformacji logistycznej Inspekcja została poinformowana z wyprzedzeniem, a my pozostajemy do dyspozycji w celu rzetelnego wyjaśnienia wszelkich kwestii objętych nadzorem” – zaznacza Martyna Maconko.

Firma: To element naszej długoterminowej strategii

Według Pyszne.pl przejście na model 3PL (Third-Party Logistics), czyli korzystanie z zewnętrznych partnerów logistycznych, nie jest reakcją na zmieniające się przepisy ani trwającą kontrolę, lecz częścią długofalowej strategii rozwoju.

- Podkreślamy, że decyzja o wdrożeniu modelu 3PL wynika wyłącznie z długofalowej strategii operacyjnej firmy, a nie z bieżących działań kontrolnych organów państwowych – przekazała spółka serwisowi Business Insider.

Jak tłumaczy rzeczniczka, zmiana ma umożliwić dalszy rozwój działalności i lepiej odpowiadać na rosnące potrzeby rynku dostaw. - Zmiana ma na celu zabezpieczenie stabilnego, skalowalnego i konkurencyjnego ekosystemu dostaw i jest odpowiedzią na oczekiwania rosnącego rynku q-commerce w Polsce – wskazuje Martyna Maconko

Przedstawiciele firmy zwracają uwagę, że model oparty na współpracy z partnerami rozliczeniowymi jest od lat standardem w branży dostaw. - Co ważne, to Pyszne.pl dołącza do powszechnie stosowanego modelu funkcjonowania sektora delivery funkcjonującego z partnerami rozliczeniowymi – podkreśla spółka.

Firma zapewnia, że cały proces reorganizacji odbywa się zgodnie z obowiązującymi przepisami, a współpraca z organami państwa pozostaje bez zmian. - Cały proces transformacji jest prowadzony w ścisłej zgodności z przepisami prawa i w sposób gwarantujący ciągłość funkcjonowania platformy. Jesteśmy w pełni otwarci na współpracę z PIP oraz innymi organami w omawianym obszarze – cytuje deklaracje Pyszne.pl Business Insider.

Reforma, która dopiero pokaże swoje skutki

Sprawa Pyszne.pl pokazuje, że nowe przepisy nie pozostaną jedynie zmianą w ustawach. Już kilka dni po wejściu reformy w życie stały się elementem jednego z największych sporów na polskim rynku pracy.

Pułapka trzech urzędów. PIP, ZUS i skarbówka łączą siły

To, co najbardziej spędza sen z powiek przedsiębiorcom, to stworzenie zintegrowanego systemu wymiany danych. Państwowa Inspekcja Pracy zyskała pełny, bezpośredni wgląd w bazy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) oraz Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Każda decyzja o przekwalifikowaniu umowy na etat natychmiast trafi do obu tych instytucji. Konsekwencje mogą być lawinowe.

Jeszcze przed wprowadzeniem nowych regulacji przedsiębiorcy argumentowali, że zmienione przepisy głęboko ingerują one w swobodę prowadzenia działalności gospodarczej, naruszają zasadę swobody umów oraz przenoszą niezwykle złożone rozstrzygnięcia z obszaru sądów pracy do administracji publicznej.

Zmiana układu sił w sporach o zatrudnienie

Reforma może istotnie zmienić rozkład sił w sporach o charakter zatrudnienia, zwiększając rolę PIP jako organu rozstrzygającego tego typu kwestie – wskazywał Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan. - Pracodawcy zwracają uwagę na potrzebę jednolitego i przewidywalnego stosowania nowych rozwiązań przez inspektorów. Choć ostatecznie rząd zrezygnował z rozwiązania przewidującego wsteczne skutki decyzji PIP, które znajdowało się we wcześniejszych wersjach projektu, to przedsiębiorcy wyrażają obawy, iż wyniki kontroli PIP mogą stać się podstawą do zainteresowania rozliczeniami z poprzednich lat przez inne instytucje publiczne – mówi Robert Lisicki.

To, jak daleko Państwowa Inspekcja Pracy będzie korzystać z nowych kompetencji i gdzie przebiegnie granica między walką z nadużyciami a ingerencją w swobodę prowadzenia działalności gospodarczej, okaże się dopiero w najbliższych miesiącach. Sprawa Pyszne.pl może być pierwszym z wielu testów tej reformy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Jagienka Michalik
Jagienka Michalik

Absolwentka politologii i dziennikarstwa na  Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec.  Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże,  ostatecznie zwyciężyła magia mediów  internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także  te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj