Kraj stosuje system zachęt do transferu aktywów niematerialnych w takiej skali, że zaburza to jego własne rachunki narodowe. Irlandzkie statystyki mają niewiele wspólnego z rzeczywistym obrazem gospodarki; za 20 proc. PKB odpowiadają sztuczne transakcje związane ze specyfiką systemu podatkowego.
„Szacuje się, że PKB Irlandii wzrósł realnie o 3 proc. w 2020 r. (to jedyna dodatnia stopa wzrostu w UE), w znacznym stopniu dzięki eksportowi międzynarodowych firm specjalizujących się w sprzęcie medycznym, farmaceutyce i usługach komputerowych” – czytamy w najnowszym raporcie Komisji Europejskiej. To fenomenalny wynik, biorąc pod uwagę, że PKB UE spadło o ponad 6 proc. Jednocześnie wzrost w Irlandii rodzi wątpliwości, czy to możliwe w warunkach najgłębszego od lat kryzysu.
Już na pierwszy rzut oka irlandzki system podatkowy należy do najbardziej przyjaznych dla firm w całej Unii. Podstawowa stawka podatku CIT wynosi 12,5 proc., podczas gdy średnia w UE przekracza 20 proc. To jednak jedynie wierzchołek góry lodowej. Państwo to korzysta z dwóch dyskusyjnych rozwiązań. Pierwszym są zachęty dla międzynarodowych korporacji do realokacji aktywów niematerialnych.