Długie wijące się kolejki samochodów do stacji benzynowych. Wśród wściekłych kierowców próbujących zdobyć paliwo wybuchają bójki. Na półkach sklepowych brak podstawowych artykułów spożywczych. Natomiast organizacja charytatywna ostrzega, że ​​dwukrotny wzrost rachunków za ogrzewanie może okazać się dużym problemem dla miliona gospodarstw domowych. A miało być tak pięknie. To miał być rok, w którym Wielka Brytania wyrwała się ze szponów Unii Europejskiej i miała ruszyć naprzód jako obrotny wolny handlowiec, oferując korzyści pracownikom i firmom w pewnej siebie „Globalnej Wielkiej Brytanii”. Zamiast tego jednak obiecywana utopia brexitu wygląda bardziej jak dystopia.

I tak obietnica samostanowienia, głoszona przez Partię Konserwatywną premiera Borisa Johnsona, ustąpiła miejsca złowrogiemu poczuciu izolacji ekonomicznej.

Braki dostaw

W efekcie kumulacji kryzysów brytyjski rząd został zmuszony do zaangażowania żołnierzy w celu transportu brakującego paliwa, spanikowani obywatele próbują gromadzić zapasy, a wszystko to dzieje się w czasie, gdy Covid-19 wciąż jest dużym zagrożeniem.

Tymczasem funt notuje znaczne wahania kursu, przypominające notowania walut rynków wschodzących, a nie stabilnego kraju Grupy G7. Prezes Banku Anglii, Andrew Bailey, nawet zażartował, czy przypadkiem plaga szarańczy nie będzie tą następną nękającą Wielką Brytanię. Teraz Bailey musi wymyślić, jak podnieść stopy procentowe, aby stłumić inflację bez dławienia gospodarki.

Stowarzyszenie Przemysłu Brytyjskiego (CBI), największe lobby biznesowe, wzywa Johnsona do utworzenia nadzwyczajnej grupy do zadań specjalnych, która zajmie się brakami dostaw i rosnącymi kosztami życia. Według Gavekal Research, kraj stoi w obliczu „doskonałej burzy inflacyjnej”, która może pogrążyć gospodarkę w recesji w przyszłym roku. Kierownictwo firm z branży handlu detalicznego przewiduje, że do końca roku ceny żywności będą rosły w tempie 5 proc. rocznie.

Jednak najpilniejsze wyzwania stojące przed Wielką Brytanią wynikają z utraty istotnej puli siły roboczej po wyjściu kraju z UE, które zakończyło się 1 stycznia. Brak kierowców ciężarówek budzi obawy nie tylko o prezenty na Boże Narodzenie, ale także o to, czy tej zimy zapewnione będą wystarczająco duże dostawy paliwa i jedzenia.

Brytyjski rząd zapowiedział, że ​​planuje wydać krótkoterminowe wizy dla kierowców ciężarówek i pracowników branży drobiarskiej, chociaż firmy twierdzą, że działania te nie wypełnią dostatecznie luki. Istnieją również deficyty pracowników w innych branżach, od rolnictwa i przemysł mięsny po hotelarstwo. Mimo to Johnson ostrzegł, że Wielka Brytania nie wróci do polegania na imigracji jako metodzie rozwiązania problemu.

Wymiana handlowa jako udział w produkcie krajowym brutto / Bloomberg

Bloomberg Economics prognozuje, że w czwartym kwartale brytyjski wzrost gospodarczy spowolni do 1,3 proc. z 1,6 proc. w poprzednich trzech miesiącach. Mimo, że nadal oznacza to wzrost gospodarczy o 6,3 proc. przez cały rok, inflacja ma zakończyć rok powyżej 3 proc. i utrzymać się na tym poziomie do połowy 2022 roku.

Korzenie kłopotów Wielkiej Brytanii są szersze i sprowadzają się do jej zależności od handlu. Przed pandemią był to atut, który pozwolił na odchudzenie linii dostaw. Atutu tego bronią zwolennicy brexitu. Teraz jednak, po opuszczeniu UE i w obliczu pandemicznych zakłóceń, zależność od handlu powiększa problemy.

Według danych Banku Światowego, eksport i import jako udział w PKB, osiągnęły najwyższy poziom 63 proc. w 2019 r., po czym w zeszłym roku spadły do ​​55 proc.

Problemy były do przewidzenia

Taka rzeczywistość brexitu była przewidywana. Na przykład przewiezienie ciężarówki lodówek do Wielkiej Brytanii z Włoch kosztuje dziś prawie 25 proc. drożej niż przed rozwodem z UE. Od stycznia ciężarówki przybywające na granice Wielkiej Brytanii będą podlegać nowym kontrolom celnym, a produkty spożywcze będą podlegać rygorystycznym przepisom dotyczącym dokumentacji od lipca przyszłego roku.

Skumulowany PKB / Bloomberg

Kryzys energetyczny

Brytyjskie gospodarstwa domowe zaczynają uświadamiać sobie również, że jednym z importowanych towarów, na których opiera się Wielka Brytania, jest gaz ziemny - niezbędny do ogrzewania i wytwarzania energii elektrycznej.

Krajowe ceny gazu wzrosły w tym roku ponad czterokrotnie, po podobnym ruchu europejskiej ceny referencyjnej w Holandii.

Ostatnia zima, zimniejsza i dłuższa niż przeciętna, wyczerpała europejskie zapasy gazu, podczas gdy Rosja eksportuje mniej surowca na kontynent. Natomiast magazynowanie gazu w samej Wielkiej Brytanii jest ograniczone, a pierwsza pełna zima po brexicie przetestuje uzależnienie Brytyjczyków od importu błękitnego paliwa.

Sytuacja może ulec zmianie, jeśli zostanie otwarty nowy, kontrowersyjny gazociąg Nord Stream 2, który ma połączyć Rosję z Niemcami przez Morze Bałtyckie. Jednak na drodze do uruchomienia gazociągu wciąż stoi ostatnia runda politycznych przepychanek.

Zwolennicy brexitu pod przewodnictwem Johnsona przyznają, że przystosowanie się do rozwodu po ponad czterech dekadach małżeństwa z UE będzie wymagało czasu. I oczywiście nikt nie mógł przewidzieć, że pandemia wybuchnie właśnie w momencie wyjścia Brytyjczyków z UE. Przeprowadzony w pierwszej połowie 2021 r. program szczepień w Wielkiej Brytanii pozwolił rządowi uwolnić gospodarkę od ograniczeń wynikających z Covid-19 już w lipcu. Jednak od tego czasu luki w Wielkiej Brytanii stały się wyraźniejsze, zwłaszcza jeśli chodzi o utrzymanie łańcuchów dostaw.

Niedobór pracowników

Według zwolenników brexitu firmy stały się zbyt zależne od taniej zagranicznej siły roboczej. Rzeczywiście, przy mniejszej liczbie osób do wyboru, płace już wzrosły. Jednak bez dostępu do swobodnego przepływu pracowników w UE, liczba kierowców w Wielkiej Brytanii spadła podczas pandemii o ponad jedną trzecią, wynika z danych Krajowego Urzędu Statystycznego.

Supermarkety, takie jak Waitrose, podniosły płace dla nowych przewoźników i oferują premie, aby zwabić rekrutów. Ale strukturalne zmiany w gospodarce okazują się bardziej bolesne i trwałe niż oczekiwano

Norton Hydraulics boryka się z wieloma problemami, w tym z rosnącymi cenami stali, ale najbardziej niepokojący jest niedobór pracowników. Neil Palmer, dyrektor operacyjny Norton Hydraulics powiedział, że wcześniej otrzymywał od 20 do 30 aplikacji na nowo ogłoszone stanowisko. Natomiast ostatnie ogłoszenie o pracę dla pracownika produkcji fabrycznej otrzymało tylko jedno zgłoszenie z Afryki Północnej.

Obcokrajowcy w Wielkiej Brytanii / Bloomberg

Według Jamesa Withersa, dyrektora Scottish Food & Drink, niedobory siły roboczej uderzają w każdą część łańcucha dostaw żywności, od nabiału po przetwórstwo owoców morza i warzyw. Withers przyznał, że firmy borykają się z brakiem możliwości transportu żywności, a także z brakiem personelu do jej pakowania.

Szacuje się, że w Europie brakuje 400 tys. pracowników transportu, z czego aż jedna czwarta tej liczby dotyczy Wielkiej Brytanii. Dzieje się tak, ponieważ na skutek zaostrzenia przepisów wizowych ci, którzy wyjechali podczas pandemii, mieli trudności z powrotem po brexicie.

W odpowiedzi na to wyzwanie brytyjski departament transportu udostępnił 5000 wiz kierowcom pojazdów ciężarowych z UE na trzy miesiące. Złagodził już przepisy dotyczące godzin pracy kierowców, podnosząc dzienny limit jazdy z 9 do 11 godzin. Brytyjskie Konsorcjum Detalistów poinformowało jednak, że te 5000 osób stanowiłoby tylko ok. jednej trzeciej kierowców potrzebnych tylko do tego, aby same supermarkety działały z pełną wydajnością przed Bożym Narodzeniem.

Oczywiście w całej Europie istnieją obszary niedoboru pracowników, a kontynent również doświadcza problemu rekordowych cen energii, ale Wielka Brytania płaci również cenę za swoją upragnioną wyjątkowość po brexicie.