„Tarcza antyinflacyjna będzie ogłoszona w tym tygodniu, a spodziewam się, że nawet i jutro. Pan premier przekaże wszystkie szczegóły, bo one są jeszcze uzgadniane w ministerstwie, ale cel jest taki, aby pomóc najbiedniejszym w społeczeństwie i zamortyzować skutki inflacji” – powiedział minister finansów Tadeusz Kościński podczas posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Zwołano je w celu przedstawienia przez resort finansów i NBP "informacji na temat drastycznego wzrostu cen towarów i usług w Polsce.”

Kościński zaznaczył, że rozwiązania z tarczy będą obowiązywać przez pewien okres. „To będzie okresowe, ale będzie działać na tyle długo, że mam nadzieje, że inflacja wróci do normalnych oczekiwań” – dodał minister finansów.

Powiedział także, że odczyty inflacji są wysokie, ale nie wynika to z działań rządu, tylko wzrost inflacji spowodowany jest czynnikami zewnętrznymi, na które rząd nie ma wpływu.

„Podwyższona inflacja to cena dynamicznego odbicia po pierwszej fali pandemii, a sytuacja na rynku pracy w Polsce należy do najlepszych w Unii Europejskiej” – dodał Tadeusz Kościński.

Jak wyjaśnił, wpływ podwyższonej inflacji na dochody budżetu z tytułu VAT, akcyzy oraz podatków dochodowych to ok. 9 mld zł dodatkowych przychodów. Kościński powiedział także, odpowiadając na pytanie o możliwość nowelizacji budżetu na 2022 r., że jest on obecnie w Sejmie, a więc „poza naszą kontrolą”.

„W przyszłym roku będziemy się zastanawiać, czy jest taka potrzeba” – powiedział minister finansów.

Osłabienie złotego

W trakcie obrad Komisji Finansów Publicznych stanowisko NBP w sprawie inflacji zaprezentowała I wiceprezes banku centralnego Marta Kightley. Odniosła się m.in. do obserwowanego ostatnio osłabienia złotego.

„Deprecjacja złotego od początku września do teraz wyniosła ok. 4 proc. Jest to w dużej mierze związane z umocnieniem się dolara wobec euro, bo umocnienie się dolara wpływa na osłabienie złotego” – powiedziała wiceprezes NBP.

Dodała, że wpływ umocnienia się dolara na osłabienie złotego da się oszacować na podstawie danych historycznych.

„Szacuje się, że z tych 4 proc. 3 proc. to efekt umocnienia się dolara. Do tego dochodzą dodatkowe uwarunkowania, czyli sytuacja na granicy nam nie pomaga” – dodała Marta Kightley.

Wskazała, w jakim stopniu deprecjacja złotego wpływa na inflację.

„To jest 0,07 proc. Czyli, jeśli deprecjacja w ujęciu rocznym wyniosłaby 4 proc., to podwyższy to inflację o 0,3 proc.” – wytłumaczyła wiceprezes NBP.

Dodała także, że sytuacja polskiej gospodarki jest bardzo dobra, bo w III kw. tego roku poziom PKB był o 3,3 proc. wyższy niż przed pandemią.

„W naszych analizach podkreślamy, że fundamenty gospodarki są bardzo dobre, wiec osłabienie złotego nie odzwierciedla fundamentów naszej gospodarki” – stwierdziła przedstawicielka banku centralnego. (PAP)