To ostatnie lata lotniska Chopina. Będą szalone, a potem wjadą buldożery

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
6 lutego 2026, 10:02
[aktualizacja 6 lutego 2026, 13:47]
Lotnisko Chopina w Warszawie
Lotnisko Chopina w Warszawie/Shutterstock
To ostatnie lata lotniska Chopina. Największy polski port będzie szumnie odchodzi na zasłużoną emeryturę. Najpierw czeka go rozbudowa, a potem wyburzenie. W przyszłości ma tu powstać nowa dzielnica, ale najpierw na Okęciu pobite zostaną kolejne rekordy.

To będzie szalone sześć lat lotniska Chopina. Port, który miał powstać „na chwilę”, służy Warszawie już ponad dziewięćdziesiąt lat. Do setki nie doczeka. Za to na koniec swojego żywota zostanie zmodernizowany. A to dlatego, że terminal pęka w szwach, przyjmuje znacznie więcej pasażerów niż zakładano. Okęcie, nawiązując do terminologii sportowej, odejdzie jako lider, mistrz i rekordzista. Ale po kolei.

Lotnisko Okęcie. Miało powstać na chwilę

„Centralny polski port lotniczy, z którego już obecnie rozchodzi się 9 linij lotniczych, odznacza się zastosowaniem najbardziej nowoczesnych urządzeń, tudzież wygodą i estetyką” – pisała w maju 1934 roku „Skrzydlata Polska”. W gazecie relacjonowano otwarcie nowego portu lotniczego dla Warszawy, który powstał na Okęciu.

Wcześniej samoloty startowały z Pola Mokotowskiego. W ogromnym parku położonym w centrum Warszawy dziś nie ma śladów dawnego lotniska. Niewielki port niemal od początku przeszkadzał w rozwoju miasta. Położony był zbyt blisko centrum, dlatego w latach 20. zaczęły się poszukiwana nowej lokalizacji.

Otwarcie lotniska na Okęciu w 1934 roku
Otwarcie lotniska na Okęciu w 1934 roku/Narodowe Archiwum Cyfrowe

Od zakupu gruntów (460 ha) w osadzie Okęcie do otwarcia minęło równo dziesięć lat. Budowa Centralnego Portu Lotniczego zakończyła się w 1933 roku i kosztowała 10 mln zł. Pierwszy rejs uruchomiono 1 maja 1934 roku. Samolot obsługiwany wspólnie przez LOT i Lutfhansę odleciał do Berlina. Nowe lotnisko miało stanowić bazę przede wszystkim dla narodowego przewoźnika – LOT, który wtedy obchodził swoje pięciolecie. Zaplanowano je też z zapasem, by powiększało się wraz ze wzrostem ruchu lotniczego.

Zaskakująco wiele punktów łączy początki Okęcia (nazywanego CPL) z obecną budową Portu Polska (CPK).

Lotnisko Chopina doszło do ściany. „Tracimy pasażerów”

Obecnie, po latach bicia rekordów w liczbie obsłużonych pasażerów, lotnisko Chopina jest na granicy swoich możliwości. Przewoźnicy skarżą się, że w kolejnych rozkładach dostają mniej slotów niż potrzebują. Oznacza to, że z Warszawy mogłoby latać znacznie więcej pasażerów.

- W ostatnich latach rośniemy (jako lotnisko Chopina – red.) po kilkanaście procent. W tym roku nasze predykcje pokazują, że będzie to kilka procent dlatego, że po prostu nie mamy miejsca. Tracimy pasażerów, ale nadrabiamy stracony czas, bo lotnisko się modernizuje – powiedział w rozmowie z „Forsalem” Adam Sanocki, członek zarządu Polskich Portów Lotniczych (PPL), które są właścicielem i operatorem lotniska Chopina.

Sanocki przyznaje, że Chopin był projektowany na przepustowość 16 mln pasażerów, tymczasem już obsługuje 24 mln, a w tym roku będzie to zapewne 25-26 mln. Jednak więcej „wcisnąć” się nie da. Stąd decyzja o rozbudowie. Po powiększeniu lotnisko będzie mogło obsłużyć ponad 30 mln pasażerów, o czym pisałem więcej w poprzednim artykule.

- W zasadzie nie ma miejsca na lotnisku Chopina. Pojawiają się nowe trasy, ale to nie jest liczba, która satysfakcjonowałaby wszystkich przewoźników – przyznaje Sanocki. Dodaje, że rozbudowa jest potrzeba, by ściągnąć dodatkowy ruch dla Portu Polska. - Gdybyśmy tego nie zrobili, to utracilibyśmy ten ruch na rzecz innych lotnisk hubowych: Pragi, Wiednia czy Berlina – dodaje.

Co po lotnisku Chopina?

Na Okęciu odbierano uroczyste delegacje światowych przywódców, witano olimpijczyków wracających z medalami czy obserwowano dramatyczne wydarzenia – jak bohaterskie lądowanie kapitana Tadeusza Wrony samolotem bez wysuniętego podwozia. Lotnisko Chopina stało się polskim oknem na świat. To stąd w 1972 roku ruszyły pierwsze loty transatlantyckie (do Montrealu i Chicago), a w 2012 roku LOT powitał pierwszego Dreamlinera zwiastującego rozwój linii.

Wiadomo już, że w 2032 roku lotnisko zostanie zamknięte. Już teraz, w czasie planowania rozbudowy, niektóre konstrukcje będą przygotowane do szybkiego demontażu. Co powstanie w miejscu najsłynniejszego lotniska w Polsce?

Zobacz całą rozmowę o przyszłości lotniska Chopina:

- To będzie wyzwanie dla nowego właściciela – mówi „Forsalowi” Adam Sanocki z PPL. Tym właścicielem stanie się spółka CPK, do której PPL wniesie aportem grunty Okęcia, by zostać większościowym udziałowcem nowego lotniska.

- CPK jako spółka powołana do tej inwestycji przejmie grunty i z władzami miasta, z mieszkańcami zaplanuje nowe inwestycje. (…) W przestrzeni publicznej pojawiają się informacje o parkach technologicznych czy inwestycjach mających służyć wszystkim mieszkańcom. Szczegóły będą znane bliżej 2032 roku, gdy będziemy się przenosić do Portu Polska – dodaje Sanocki.

Warto, by przy okazji nowej budowy, nie zapomnieć o „starym”. Po lotnisku na Polu Mokotowskim nie ma śladu. Lotnisko Chopina, choć w symboliczny sposób, powinno zostać upamiętnione. Stanowiło – i jeszcze przez kilka lat będzie stanowić – ważny punkt na historycznej mapie kraju. Pokazuje też dynamiczny rozwój nie tylko transportu lotniczego, ale de facto całego kraju.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj