To będzie szalone sześć lat lotniska Chopina. Port, który miał powstać „na chwilę”, służy Warszawie już ponad dziewięćdziesiąt lat. Do setki nie doczeka. Za to na koniec swojego żywota zostanie zmodernizowany. A to dlatego, że terminal pęka w szwach, przyjmuje znacznie więcej pasażerów niż zakładano. Okęcie, nawiązując do terminologii sportowej, odejdzie jako lider, mistrz i rekordzista. Ale po kolei.

Lotnisko Okęcie. Miało powstać na chwilę

„Centralny polski port lotniczy, z którego już obecnie rozchodzi się 9 linij lotniczych, odznacza się zastosowaniem najbardziej nowoczesnych urządzeń, tudzież wygodą i estetyką” – pisała w maju 1934 roku „Skrzydlata Polska”. W gazecie relacjonowano otwarcie nowego portu lotniczego dla Warszawy, który powstał na Okęciu.

Wcześniej samoloty startowały z Pola Mokotowskiego. W ogromnym parku położonym w centrum Warszawy dziś nie ma śladów dawnego lotniska. Niewielki port niemal od początku przeszkadzał w rozwoju miasta. Położony był zbyt blisko centrum, dlatego w latach 20. zaczęły się poszukiwana nowej lokalizacji.

ikona lupy />
Otwarcie lotniska na Okęciu w 1934 roku / Materiały prasowe / Narodowe Archiwum Cyfrowe

Od zakupu gruntów (460 ha) w osadzie Okęcie do otwarcia minęło równo dziesięć lat. Budowa Centralnego Portu Lotniczego zakończyła się w 1933 roku i kosztowała 10 mln zł. Pierwszy rejs uruchomiono 1 maja 1934 roku. Samolot obsługiwany wspólnie przez LOT i Lutfhansę odleciał do Berlina. Nowe lotnisko miało stanowić bazę przede wszystkim dla narodowego przewoźnika – LOT, który wtedy obchodził swoje pięciolecie. Zaplanowano je też z zapasem, by powiększało się wraz ze wzrostem ruchu lotniczego.

Zaskakująco wiele punktów łączy początki Okęcia (nazywanego CPL) z obecną budową Portu Polska (CPK).

Lotnisko Chopina doszło do ściany. „Tracimy pasażerów”

Obecnie, po latach bicia rekordów w liczbie obsłużonych pasażerów, lotnisko Chopina jest na granicy swoich możliwości. Przewoźnicy skarżą się, że w kolejnych rozkładach dostają mniej slotów niż potrzebują. Oznacza to, że z Warszawy mogłoby latać znacznie więcej pasażerów.

- W ostatnich latach rośniemy (jako lotnisko Chopina – red.) po kilkanaście procent. W tym roku nasze predykcje pokazują, że będzie to kilka procent dlatego, że po prostu nie mamy miejsca. Tracimy pasażerów, ale nadrabiamy stracony czas, bo lotnisko się modernizuje – powiedział w rozmowie z „Forsalem” Adam Sanocki, członek zarządu Polskich Portów Lotniczych (PPL), które są właścicielem i operatorem lotniska Chopina.

Sanocki przyznaje, że Chopin był projektowany na przepustowość 16 mln pasażerów, tymczasem już obsługuje 24 mln, a w tym roku będzie to zapewne 25-26 mln. Jednak więcej „wcisnąć” się nie da. Stąd decyzja o rozbudowie. Po powiększeniu lotnisko będzie mogło obsłużyć ponad 30 mln pasażerów, o czym pisałem więcej w poprzednim artykule.

- W zasadzie nie ma miejsca na lotnisku Chopina. Pojawiają się nowe trasy, ale to nie jest liczba, która satysfakcjonowałaby wszystkich przewoźników – przyznaje Sanocki. Dodaje, że rozbudowa jest potrzeba, by ściągnąć dodatkowy ruch dla Portu Polska. - Gdybyśmy tego nie zrobili, to utracilibyśmy ten ruch na rzecz innych lotnisk hubowych: Pragi, Wiednia czy Berlina – dodaje.

Co po lotnisku Chopina?

Na Okęciu odbierano uroczyste delegacje światowych przywódców, witano olimpijczyków wracających z medalami czy obserwowano dramatyczne wydarzenia – jak bohaterskie lądowanie kapitana Tadeusza Wrony samolotem bez wysuniętego podwozia. Lotnisko Chopina stało się polskim oknem na świat. To stąd w 1972 roku ruszyły pierwsze loty transatlantyckie (do Montrealu i Chicago), a w 2012 roku LOT powitał pierwszego Dreamlinera zwiastującego rozwój linii.

Wiadomo już, że w 2032 roku lotnisko zostanie zamknięte. Już teraz, w czasie planowania rozbudowy, niektóre konstrukcje będą przygotowane do szybkiego demontażu. Co powstanie w miejscu najsłynniejszego lotniska w Polsce?

Zobacz całą rozmowę o przyszłości lotniska Chopina:

- To będzie wyzwanie dla nowego właściciela – mówi „Forsalowi” Adam Sanocki z PPL. Tym właścicielem stanie się spółka CPK, do której PPL wniesie aportem grunty Okęcia, by zostać większościowym udziałowcem nowego lotniska.

- CPK jako spółka powołana do tej inwestycji przejmie grunty i z władzami miasta, z mieszkańcami zaplanuje nowe inwestycje. (…) W przestrzeni publicznej pojawiają się informacje o parkach technologicznych czy inwestycjach mających służyć wszystkim mieszkańcom. Szczegóły będą znane bliżej 2032 roku, gdy będziemy się przenosić do Portu Polska – dodaje Sanocki.

Warto, by przy okazji nowej budowy, nie zapomnieć o „starym”. Po lotnisku na Polu Mokotowskim nie ma śladu. Lotnisko Chopina, choć w symboliczny sposób, powinno zostać upamiętnione. Stanowiło – i jeszcze przez kilka lat będzie stanowić – ważny punkt na historycznej mapie kraju. Pokazuje też dynamiczny rozwój nie tylko transportu lotniczego, ale de facto całego kraju.